D&D – Descent into Avernus – Pogromcy Piekieł 1.8

Drużyna odkrywa naturę Astarotha i Ukrytego Pana co pozwala im poznać zależności panujące między czartami w Avernusie. Bohaterowie obierają kurs na Świecową Wieżę, by zyskać wiedzę o czartach, paktach, Tarczy Ukrytego Pana, Kostce i Monecie Duszy… Świecowa Wieża to także dom siostry jednej z bohaterek, arcymagiczki Sylviry Savikas.

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Mavil ‚Tinto’ Nevermore – Tiefling / Rogue Swashbuckler 3 / Criminal / Chaotic Neutral

Kadu – Nahir Blackhammer – Mountain Dwarf / Oath of Conquest Paladin 3 / Guild Artisan / Neutral Good

Gosia – Erika ‚Tolerancja’ Savikas – Tiefling / School of Divination Wizard 3 / Sage / Chaotic Good

 

W poprzednich odcinkach

Po zniknięciu Elturel bohaterowie ruszają do Fortu Tamala, następnie do kryjówki bhaalitów pod Mostem Boareskyra, skąd płyną Krętą Wodą na Trollowe Szpony.

Mavil Nevermore dowiaduje się, że jest czartem – co jest nietypowe nawet jak na Diabelstwo. Odkrywa, że żyjący przed 100 laty wielki alchemik Arsenius Nevermore wyglądał identycznie jak on. Gdy znajduje Monetę Duszy więżącą duszę Arseniusa, staje się jasne, że dusza Mavila żyje nie w swoim ciele, a ciele Arseniusa. Może to efekt jakowegoś paktu zawartego pomiędzy Arseniusem, a czartem zwanym Wygnańcem bądź Ukrytym Panem? Cyrograf ma znajdować się w schronie pod Candlekeep. Czy poznanie jego treści pozwoli Mavilowi odkryć swoje dziedzictwo i przekleństwo?

Nahir Blackhammer, który porzucił ród kupiecki (lub ród porzucił jego) i obrał ścieżkę paladyna, marzy o uzyskaniu tytułu szlachcica oraz rozszerzenia ekspansji Płomiennej Pięści, chociażby na Elturgard, ogarnięty chaosem po zniknięciu Elturel. Celem krasnoluda stało się odnalezienie Uldena Ravengarda, marszałka Płomiennej Pięści, który przepadł wraz ze świętym miastem. Ulden Ravengard, pełniący również funkcję Wielkiego Księcia, wizytował Elturel reprezentując Wrota Baldura. Ambitne plany Nahira może jednak pokrzyżować jego przeszłość, którą ciągnie się zanim niczym cień. Kłopoty jego chciwego brata będącego wyznawcą złego Abbathora, stają się kłopotami Nahira…

Erika Savikas ostatnie lata spędziła na badaniu wzmożonej aktywności czartów w okolicy Elturel. Dołącza do drużyny, której udało się zgromadzić wiedzę na temat Astarotha i Ukrytego Pana. Rusza z nimi do Candlekeep, gdzie mieszka jej siostra arcymagiczka Sylvira Savikas, zbierająca wiedzę na temat czartów. Również w Candlekeep na drużynę ma oczekiwać antykwariusz Victo wraz z niebianinem Tutkiem.

Wstęp

Vendetta Kress jest diaboliną wielu talentów. Nikt poza nią nie wie, skąd wie o wszystkim. Dla wszystkich, którzy znają Vendettę Kress jest ona zagadką.

A kto jest zagadką dla Vendetty Kress? Jest nim Mavil Oathoon. Poznali się jeszcze jako dzieci, choć on tego nie pamięta. Vendecie zrobiło się wówczas strasznie głupio. Przezwała go ‚Tinto’ z powodu jego kolorowej jak wino skóry. Vendettcie zrobiło się strasznie głupio, bo zachowała się wobec Mavila tak samo jak inne dzieciaki wobec niej, gdy przezywały ją z powodu jej wyglądu. Ale Mavil nie tylko się nie przejął, ale przysposobił sobie to przezwisko.

Vendetta wówczas nie rozumiała, dlaczego skóra Mavila jest czerwona jak u diabła, a jej jasna jak u człowieka, skoro to on był kiedyś człowiekiem, a ona od zawsze diaboliną. Nie podzieliła się jednak swą wiedzą z Mavilem. Wiedziała, że o swym ludzkim pochodzeniu kiedyś sam się dowie. W odpowiednim czasie…

I ten czas właśnie nadszedł. Vendetta obserwuje właśnie, jak wychodzi ze schronu z monetą w dłoni. Wkrótce się dowie czyja dusza znajduje się w środku. A to doprowadzi go do kostki.

Ona była tą, która go nauczyła wszystkiego. Nie czyniła tego bezinteresownie. Oczekiwała na dzień, w którym to on ją nauczy. I wkrótce ten dzień nastanie. Nauczy ją, jak otwiera się kostkę.

Skoro wtedy zmieniło go to z człowieka w diabelstwo, to może jej uda się zmienić z diabelstwa w człowieka? Przestała by być obiektem pogardy i nienawiści. Przestała by być dziwadłem wytykanym palcami na ulicy. Przestałaby być odmieńcem, nie pasującym do społeczności. Przestała by być diaboliną. Stałaby się człowiekiem. Stałaby się normalna.

Mavil Tinto otwiera oczy w środku nocy. Nagle znajduje się zupełnie gdzie indziej, w całkiem obcym miejscu. Z jego kościstych, żylastych rąk zwisa biała jak papier skóra. To nie jego ręce. To ręce Nicolai’a. Upiora, który odebrał mu dwadzieścia lat życia. A teraz jego rękami dusi swoją przyjaciółkę. Po chwili Waywocket leży martwa u jego stóp. To nie ja! To ten, który jest we mnie! – próbuje krzyczeć, ale głos mu więźnie w gardle. Nie ma czasu, musi uciekać. Gigant kroczy w jego stronę. To Khemen, ale o wiele, wiele większy! Jego oczy płoną czerwonym ogniem. Przemawia. „Obiecali mi zemstę na tobie. Dotrzymali paktu!” Zamachuje się gigantycznym sejmitarem. Mavil ucieka przerażony. Pędzi przez labirynt ulic i domów. Coś co przypomina Wrota Baldura, jednak odmienione. Gdziekolwiek by nie skręcił, którejkolwiek nie obrałby odnogi, tamten zawsze go dopada. Naśmiewa się, że w końcu go dogoni. Choćby trwało to wieczność. I wtedy za jednym z załomów Mavilowi ukazuje się twarz. Twarz? Brzydka, wynaturzona, jakby demona pustyni. Mavil znów otwiera oczy, ale już w zupełnie innym świecie, przekonany, że z piekła uratowała go Jasmal.

Pan Blackhammer codziennie spacerował pod Bramę Bazyliszka, pomimo bardzo złej reputacji dzielnicy w jakiej się znajdowała. Przy Bramie Bazyliszka stoi kolumnada posągów. Po śmierci najmożniejsi balduranie trafiają tu jako kolejny z nich. Pan Blackhammer marzy, by po jego śmierci stanął również posąg przedstawiający jego samego. Wówczas już nikt go nie nazwie parweniuszem.

Jego pierworodny syn Nahir budował tę bramę. Uparł się, by ją dokończyć, choć miasto przestało płacić za kamień. Pan Blackhammer nie mógł mu wówczas na to pozwolić. Gdyby raz pokazał miastu, że Blackhammerowie sponsorują niedokończone budowle, jego ród wkrótce poszedłby z torbami. To była kwestia zasad. Kwestia reputacji. Teraz żałuje, że nie sfinansował budowy potajemnie. Niestety dobre pomysły przychodzą zazwyczaj za późno. Jego syn nie musiałby szukać innego zajęcia. Nie mówiono by o nim, że oszalał. Stałby teraz na czele rodziny.

Miejsce Nahira zajął drugi z synów, Zoran. Zoran postawił wszystko na handel z Elturel, do którego ostatecznie nie doszło. Co więcej, Zoran twierdzi, że to wina Nahira. Nahir miałby też zabić Shetska, przywódcę herszta bandytów, by zniszczyć dowody zmowy z nim – Shetsk i bandyci z polecenia Nahira mieli napadać na innych kupców. Pan Blackhammer nie rozumie dlaczego Nahir miałby to robić. Przecież już nie reprezentuje interesów rodziny. Co za niedorzeczność! Z pewnością to nie Nahir zabił Shetska!

Pan Blackhammer nie pozwoli, by w jego rodzinie doszło do zdrady brata wobec brata. Nie pozwoli, by Zoran kłamstwem zrzucił winę na brata. Nie pozwoli, by Zoran wciągał brata w swe sprawki. Nie pozwoli na niesłuszne nazywanie Nahira mordercą.

Pan Blackhammer spogląda na Bramę Bazyliszka. Kiedyś pod nią stanie już na zawsze. Postanawia, że posąg ten musi wykonać jego syn, Nahir.

Nahir Blackhammer spogląda na ciało Mavila Tinto właśnie wskrzeszane przez żywiołaka Dao, mocą jego życzenia. Gdy Nahir porzucał intrygi, spiski, kupieckie zagrywki, wszystko to co wiązało się z rodem Blackhammerów, czuł wielką ulgę. Życie awanturnika wydawało się czymś prostym, łatwym, beztroskim. Już się takim nie wydaje. Od czasu gdy wyruszył z Elturel Nahir stracił już dwójkę przyjaciół, z którymi wspólnie podróżował. I teraz gdy spogląda na ciało Mavila Tinto wewnątrz czuje potężne emocje. A co jeżeli dżinn go oszukał? Takiego napięcia krasnolud nie odczuwał od czasu, kiedy okazało się, że nie przyznano mu funduszy miejskich na dokończenie budowy Bramy Bazyliszka. Nie czuł takiego zdenerwowania nawet wówczas, gdy zrzucał rzemieślniczy fartuch i przywdziewał paladyńską zbroję. Rozmyślania krasnoluda przerywa Mavil, który nagle otwiera oczy. Diabelstwo spogląda na krasnoluda, ale w jakiś dziwny sposób, jakby go nie rozpoznawał. Tak samo, jak Nahir nie może teraz poznać samego siebie, gdy spogląda na swoje odbicie w rzece. Z jego twarzy zniknęły wszystkie czarne plamy – znamiona Gorma Gulthyna. Teraz Nahir jest już zupełnie zdrowy. Bogowie jeszcze nie skończyli zabawy tym pionkiem.

Kilkanaście lat wcześniej…

Erika Savikas pewnie kroczy po wybrukowanym Lwim Trakcie. Młodziutka diabolina mocno ściska zawiniątko w skrzyżowanych na torsie dłoniach. W ten sposób chroni swój największy i jedyny skarb, który jednak wkrótce będzie musiała oddać. Taka jest cena wiedzy.

Gdy dociera do bram Świecowej Wieży widzi tuż przed nią piękny powóz. Jest ogromny, a i tak po brzegi wypełniony książkami. Z daleka dostrzega wspaniałe woluminy warte fortunne. Niektóre sprowadzone z samego Kalimshanu! Jednak dla ubranego w fioletową opończę odźwiernego mnicha wszystkie te księgi są nic nie warte. Egzemplarz każdej z nich znajduje się już w Wielkiej Bibliotece. Właściciel powozu, bogato odziany Patriarcha z Wrót Baldura, pomstuje na mnicha. Daremne jego próby. Nie zostaje wpuszczony.

Mała Erika przestaje zwracać uwagę na szlachcica i spogląda do góry, na wieże sięgające nieba. W każdej z nich skrywa się nieskończona wiedza. Erika wypowiada krótką modlitwę do Oghmy, Gromadzącego Wiedzę.

– Mam tak wiele pytań – szepcze. – Proszę niech ten podarek będzie wart kilku odpowiedzi.

Erika Savikas przygląda się młodej kalimszance Hamie Bashy, gdy ta wertuje zawartość kufra z książkami wyciągniętego z podziemi. Hama czuje się przyłapana, spogląda strwożona na diabolinę. Erika przypomina sobie, że jak była w jej wieku, po raz pierwsze przekroczyła wrota Świecowej Wieży.
– Wiesz jaki tytuł miała książka, dzięki której mnisi mnie wpuścili?
– Skąd niby mam to wiedzieć? – Hama nabzdycza się, ale nie dlatego, że nie wie, ale że tak łatwo została przyłapana na szperaniu. Myślała, że jej umiejętności są trochę lepsze.
– Gdy miałam tyle lat co ty wybrałam się z rodzicami i ze starszą siostrą w odwiedziny do naszej ciotki Eleonory. Ciocia mieszkała w Elturel. Na miejscu okazało się, że ciotka nie żyje. To był szok, bo była młodą, silną, zdrową, piękną, pełną życia czarodziejką. Po pogrzebie razem z siostrą zakradliśmy się do jej pracowni. Zaczęłam się wygłupiać, mimo napomnieć mojej starszej i mądrzejszej siostry. W pewnym momencie przewróciłam się na regał z książkami. Przypadkiem uruchomiłam mechanizm, który otworzył przejście do sekretnej komnaty. Było tam pełno księgozbiorów. Nasza ciotka miała tajemnice, którymi nie dzieliła się z nikim. Siadłyśmy przy jej biurku i zaczęliśmy przeglądać książki, notatki, które pozostawiła. Studiowała rzeczy, których wtedy nie rozumiałam. Ale pod koniec, kiedy przeglądaliśmy jej ostatnie zapiski, jej pismo było rozchwiane. Czegoś się obawiała. Może odkryła coś, może ktoś ją zastraszał? Na stole leżał też „Słownik języka niebiańskiego”. To było znalezisko, które pozwoliło mi na przekroczenie bram twierdzy wiedzy i dołączenie do mojej siostry. Nie byłam już głupim podlotkiem. Urosłam w jej oczach. I obie wiedziałyśmy, że musimy odkryć tajemnicę śmierci naszej cioteczki. Odkryć to, nad czym pracowała. Widzisz Hamo, nie oglądaj się za siebie, nie patrz wstecz, wiem że cierpisz po stracie Waywocket. Ale może któraś z książek z tego kufra pozwoli ci rozpocząć nowe życie w Świecowej Wieży, jeżeli tylko zechcesz.

Hama i Haseid rozmawiają na osobności.

– Co myślisz o Nahirze? – pyta Hama.

– Obiecał mi coś – odpowiada Haseid. – Tylko do się liczy.

– Mnie nazwał przeklętą po tym jak nie potrafiłam pomóć Waywocket. Czy wszyscy paladyni są tacy? Oceniają innych? Mówią kto jest dobry a kto zły? I czy mają rację? Czy ja jestem zła?

– Ja chcę być paladynem by uratować znaleźć Thaviusa Kreega i ocalić Elturel. Nasz ojciec tego chciał. Ja nie znam Kalimshanu. Elturel to mój dom.

– A ja chcę dostać się do Wrót Baldura. Wtedy będę się trzymała jak najdalej od paladynów.

W czasie podróży do Świecowej Wieży pewnego ranka Mavil budzi się zupełnie odmieniony, młody, pewny siebie, zadziorny. Nie wygląda już na stare diabelstwo, ale na ludzkiego młodzieniaszka, bez rogów, bez ogona, o bladym odcieniu skóry. Hama i Haseid patrzą na niego zdumieni. Co się dzieje? Jak on się tak odmienił? Od tyłu zachodzi go Nahir i sprzedaje mu kuksańca.
– Ależ się odstawił, fircyku!
I wtedy cała iluzja spływa. Pod spodem znów stare diabelstwo, jedynie z oczami młodzieńca. Mavil chmurzy się i do końca dnia nie odzywa się do nikogo.

 

Przygoda

 

Droga do Candlekeep

Przed opuszczeniem osady Arseniusa Mavil Tinto Nevermore podchodzi do pomnika Arseniusa Niewiernego Nevermore i zamazuje napis tak, że zostaje samo Never. Nie chce, żeby cokolwiek ich łączyło, a zwłaszcza credo. Dość już, że łączy ich to samo ciało!

Już na pokładzie statku Erika przegląda księgi Arseniusa, odzyskane dzięki wypowiedzianemu życzeniu. Księga Pojmowania, Księga Charyzmatu oraz Księga Oświecenia. Te magiczne woluminy można odczytać raz na sto lat. Erika czyta jedną z nich (+2 Int), pozostałe wręcza kompanom.

Nahir Blackhammer do tej pory nie lubił czytać ksiąg. To co czytał ograniczało się do ciągu cyfr w księgach rachunkowych. Księga, którą ma przed sobą jest inna. Gdy opuszczał podziemia Arseniusa Nevermora, opuszczał je wstrząśnięty i zmieszany. Zachwiała się jego wiara i postanowienie zostania paladynem. Odnaleziona tam księga miała to wkrótce zmienić. Czytając zapiski Nevermora zaczął dostrzegać w jego postępowaniu wielką moc.

Nahirowi imponuje wspaniały posłuch Arseniusa wśród jego uczniów. Nevermor był niczym szlachcic, pan pośród diabelstw. Nahir natknął się już wcześniej na traktaty Żelaznego Tronu, wkładające do głów przyszłym kupcom tajniki i meandry handlu – to jak należy postępować bezwzględnie i nie tracić oczu z celu, jakim jest własna korzyść i własny zysk. Ale tym razem Nahir czyta księgę przez pryzmat własnych doświadczeń.

Nahir postanawia, że od teraz przyjmie od Arseniusa Nevermora jego postawę, jego działanie, jego podejście (+2 Cha). Teraz, gdy będzie uderzał, to się nie zawaha. Przy takim nastawieniu Blackhammer staje się kimś innym. Dawny Nahir – rzemieślnik z podkulonym ogonem – znika. Nowy Nahir wie czego chce. Chce zdobywać, chce podbijać, chce być potężny.

Mavil Tinto uświadamia sobie, że przez całe życie nie przeczytał ani jednej księgi. Jego mentorka Vendetta co prawda wbijała mu do głowy naukę czytania i pisania, ale uważał to za stratę czasu. Może to jest ten moment, w którym powinien przeczytać choć jedną książkę w swoim życiu, skoro wisi ono na włosku?

Mavil odkrywa w księdze prawdziwą mądrość (+2). Mądrość drogi środka, drogi ostrożności. Rozjaśnia mu się w głowie jak powinien postępować. Należy działać nie zbyt narwanie, ale i nie tchórzliwie. Powinien dojrzeć, w końcu ma już swoje lata…

Gdy Erika pochłania studiowanie informacji o Astarocie i Ukrytym Panu, zaczepia ją Mavil.

– Eriko, co powiesz na moją teorię? Nie ma dwóch. Nie ma wybrańca i oszusta. Jest tylko jeden, cały czas udaje, raz jednego, raz drugiego. Żywił się konfliktem, który powodował. Jedna z rycin w księdze przedstawiała kartę Diabeł, człowieka z dwiema głowami. Nie ma dwóch Astarothów, jest jeden Astaroth. Tym bardziej Nevermore dał się zwieść. Wszystkie te konflikty, morderstwa – to wszystko było na nic. Diabeł tylko śmiał się z nich.

– Musimy porozmawiać z moją siostrą. Jest najlepszą czarodziejką jaką znam i jakiej ufam. W Candlekeep poznamy odpowiedzi.

– I oto pojawia się ono przed nami – Nahir wskazuje na olbrzymi klif wystający z Morza Szponów, a na jego szczycie ogromna twierdza z niemal setką wież. – Słyszałem o tym miejscu, ale co innego usłyszeć, a co innego zobaczyć. To jest po prostu gigantyczne i co więcej, bardzo solidnie zrobione!

Świecowa Wieża to w rzeczywistości nie pojedyncza wieża, a cały kompleks, rozległa twierdza z licznymi strzelistymi wieżami, wybudowanymi na potężnej wulkanicznej grani, surowej skale o płaskim wierzchołku, otoczonej morską kipielą. Szczyt tej skały otoczony jest wysokim murem. Rozpylona woda morska wypełnia powietrze u zachodnich murów – zimą powstają z niej niebezpieczne lodowe formacje. Ze środka skały wystaje ogromna wieża – Iglica Olśnienia. Gdyby na pozostałe wieże spojrzeć jak na dobrze ułożone gałęzie i kwiaty, to ta jest niczym pień drzewa – mocna, masywna i górująca znacznie nad otaczającymi budynkami.

Ogromna, czarno-fioletowa skała pod spodem nie tylko dźwiga na swym grzbiecie potężną twierdzę. Jej zbocza nie tylko chronią ją przed wściekłymi falami. W swym wnętrzu kryje nieskończoną sieć jaskiń i tuneli, hal i przejść, katakumb, schronów i krypt. To tu przechowuje się przede wszystkim oryginały ksiąg. Wiedza całego świata w jednym miejscu!

– Tak wielkie zamczysko musi skrywać niezliczoną ilość ksiąg – czyni spostrzeżenie Nahir. – Ale jak wiele z tych ksiąg jest do czegoś przydatnych? Spójrzcie tylko, ci mnisi sprawdzają jedynie, czy przyniesiona w darze księga nie powtarza się w ich zbiorach. Ale czy sprawdzają ją pod kątem treści? Przecież każdy może tu przyjść i przynieś największą bzdurę!

Czarna Brama (1)

Wejścia do cytadeli z Lwiego Traktu strzeże pojedyncza brama odlana w całości z czarnego metalu, obłożona zaklęciami ochronnymi oraz Purpurowi Furtianie, odziani w fioletowe opończe mnisi od bramy. Upewniają się, czy darowizna na rzecz biblioteki jest unikatowa po czym wpuszczają przybyszy.

Jesteś naszym gościem dopóki traktujesz księgi z należną czcią, nie poddajesz ich działaniu ognia ani wilgoci, nie rozdzierasz ich kart oraz nie burzysz spokoju tego miejsca i innych jego gości. Zapewnimy ci wikt i opierunek, kwaterę do spania oraz przewodnika. Na terenie Candlekeep każdy ma prawo przebywać do 10 dni i nie może powrócić nim minie miesiąc.

– O ja cię kręcę! To miejsce przypomina mi gildie! – wzdryga się Nahir.

– To mi przypomina więzienie – dodaje Mavil.

– Gildia to pewnego rodzaju więzienie. Wiesz ile jest nakazów, zakazów, tego można, tego nie można? I wszystko trzeba odnotowywać w księgach rachunkowych. Głowa boli od tego. A mówią, że Dugmaren Jasna Opończa jest beztroskim synem Moradina. Nonsens. Wiedza nie ma nic wspólnego z beztroską. Wiedzę trzeba ponumerować, pokatalogować, poukładać, wszystko zapisać. Więcej czasu schodzi się na zapisywanie gdzie co jest niż na czytaniu rzeczy wartościowych.

Dzięki Erice, która uczyła się na czarodziejkę w Candlekeep, bohaterowie przekraczają wrota bez datku. Mimo to Erika składa w bibliotece dotychczas zgromadzone księgi o Astarocie i Ukrytym Panu, by mieszkajuąca tu jej siostra Sylvira Savikas mogła je na spokojnie studiować.

– Myślałem sobie wcześniej, że życie skryby musi być tak wspaniałe, dopóki nie zacząłem mieć do czynienia z księgami rachunkowymi. Potworność! – wzdryga się Nahir. – Jednakże mam brata, który jest skrybą. Najmłodszy z licznych braci Blackhammerów. I on potrafi całymi dniami kaligrafować słowa i zna wiele różnych języków. Dla mnie to szaleństwo. On potrafił do połowy zapisaną książkę wyrzucić dlatego, że w złą stronę wykręcił zawijasy swoim atramentem albo inkaust poplamił mu kartkę. Nonsens! Za to inny z moich braci opisuje opowieści. Może kiedyś napisze o mnie? Myślicie, że jak ktoś opisuje wydarzenia albo nawet fantazje, które przyjdą mu do głowy, to jak przyniesie ją tutaj to zostanie wpuszczony? Czy to miejsce jest latarnią, która zwabia autorów?

– Hmm, ciekawe. Opowieści w księdze? No, no, no, ja już przeczytałem jedną książkę. Może powinienem przeczytać ich więcej? Może to jest dobre miejsce dla mnie?

– Myśl przyszłościowo! To nie ty powinieneś czytać ksiąg, to o nas powinni pisać księgi. Wyobraź sobie, że taka księga trafia kiedyś do Candlekeep. I mnich będzie ją przepisywał, by oryginał schowano na dole na wieki.

– Skoro to miejsce kryje wiedzę całego świata, to czy wiadomo kto je wybudował? I czy nie sławniejszy będzie ten, kto je zniszczy? Ten, komu uda się spalić całe to miejsce? To byłaby sława po wsze czasy!

– Jeżeli pytasz kto to wybudował, to jeżeli to jest dobrze wybudowane, to przy każdej bramie, przy każdej wieży będzie posąg. I tam będzie napisane: zbudował i ufundował ten i ten. Tak być powinno. Ja na przykład, kiedy próbowałem zbudować Bramę Bazyliszka, to w oryginalnym projekcie, nie wiem czy wiesz, umieściłem posąg. Nie został dokończony, bo zabrakło funduszy. A czy mówiłem ci, że w Więzieniu Baldurana na wyspie umieszczona jest tablica z moim imieniem?

– O więzieniach lepiej mi nic nie mów, dziękuję bardzo. Jak najdalej. Chciałeś mieć pomnik? Ja nigdy o tym nie myślałem. Mnie do tej pory wydawało się, że diabelstwa nie są tak pyszne, by stawiać sobie pomniki. Ale skoro Arseniusz go sobie postawił, to znaczy że wszyscy mają ten sam problem.

– Twój Arseniusz Nevermore to był ktoś! Przeczytałem księgę i teraz jestem jego najwierniejszym zwolennikiem. Ja bym go nigdy nie zdradził tak jak tamci. On odkrywał takie rzeczy! Podoba mi się.

– Żaden mój!

– Jak nie twój? Twój, twój…

Błonia (7)

Część dla gości zawiera olbrzymią wolną przestrzeń, otoczoną przez pokoje gościnne i dormitoria (2), gospodę (3), piekarnię, browar i spichlerze (4), świątynie Oghmy (5) oraz stajnie (6), a przede wszystkim przez tuzin różnej wielkości cylindrycznych wież – czytelni zwanych Necessariami (9).

Do właściwej części Świecowej Wieży prowadzą stąd Szmaragdowe Wrota, gdzie wśród setki wież żyją mnisi zwani Zaprzysięgłymi.

– To miejsce przypomina mi Wrota Baldura – zauważa Nahir. – Coś mi się wydaje, że do tej górnej części nie będzie łatwo się dostać. Nasi książęta też trzymają plebs na odległość.

Ci klasztorni uczeni mnisi, którzy pozostają na zewnątrz Szmaragdowych Wrót (8) i zajmują się gośćmi, dozorcy i zwykli pracownicy, posługacze i sprzątacze, to mnisi skazani przez Strażnika Ksiąg za złamanie regulaminu Wielkiej Biblioteki. Oni nie mają już do niej wstępu, a ich znakiem rozpoznawczym jest brak jednej dłoni, oka czy języka – w zależności od rodzaju przewiny.

Valraun

Bohaterom przedstawia się ich przewodnik, krasnolud Duergath. Jest on najmniej podejrzliwy i najbardziej życzliwy spośród klasztornych mnichów. Zauważa spojrzenia gości w kierunku Iglicy Olśnienia.

– W 1484 roku Asmodeusza wysłał armie na Candlekeep, by odzyskać spisany przez siebie manuskrypt. Skrypt ten ukradła mu Mystra Matka Magii i ukryła w Wielkiej Bibliotece. Mystra uznała, że Asmodeusz nie powinien dysponować tak potężnym źródłem czarów. Armię Amodeusza poprowadził jego Czempion – niebieski smok Valraun. Udało się nam pokonać najeźdźców dzięki świetlistym pociskom wystrzeliwanym z tarczy na wierzchołku Iglicy!

– Wielkie złodziejstwo leży u podstaw wiedzy i księgozbioru – ironizuje Mavil.

– Dziwię się po tym co teraz usłyszeliśmy, że w ogóle pozwalają tobie i twojej siostrze przebywać – Nahir czyni uwagę Erice. – Skoro diablęta zaatakowały to miejsce…

Natychmiast poprawia go Mavil.

– …Diabły. Diabły, nie diablęta. Prawdziwe diabły. My jesteśmy tylko bękartami, przypadkowym pomiotem Asmodeusza.

Erika nic nie mówi. Jest zniesmaczona ignoranctwem z jakim ma do czynienia. To dlatego jej motywacją (i credo – Tolerancja) jest zaradzić tego typu uprzedzeniom.

Nahir zaś myśli już zupełnie o czymś innym. Zachodzi w głowę jak mnichom udało się pokonać smoka.

– Wyobrażacie sobie, że my na swej drodze spotykamy smoka? Jedno zionięcie i po nas.

Duergath wyjaśnia, że najwyższe wieże zamieszkiwane są przez kleryków oraz najpotężniejszych arcymagów i arcymagiczek. Jedną z nich jest siostra Eriki – Sylvira. Dodaje też, że i Candlekeep jest bronione przez smoka. Smoczyca o imieniu Miirym strzeże podziemnych schronów przed czarnymi elfami i innymi złymi istotami z Podmroku.

– I co, te dwa smoki zwarły się ze sobą w pojedynku podczas tamtego ataku? Dwa gady! – dopytuje Nahir.

– Nie, obroniła nas magia Iglicy. Smoczyca spętana jest zaklęciem, które nie pozwala jej opuszczić podziemi.

Łaźnia

Źródła geotermalne o siarkowym zapachu, pochodzące z wulkanicznej skały, działają na kuracjuszy kojąco, relaksacyjne i leczniczo. Tym bardziej ochoczo w łaźni zgromadzili się wszyscy obecni goście twierdzy – rybolud z rasy sahuagin, albinos kaliszyta, wyniosła elfka oraz człowiek z Wrót Baldura, u którego Mavil rozpoznaje kolegę po fachu i członka Gildii. Co rogal robi w Candlekeep?

Nahir korzysta ze swego zmysłu paladyna, by wykryć wynaturzenia. Dostrzega, że jeden z pająków zawieszonych na pajęczynie pod sufitem jest w rzeczywistości impem, jak się potem okaże, chochlikiem Sylviry Savikas.

autor: Hector Mateo Pino

Nawra

Bohaterowie wybierają najcieplejsze kąpielisko, z którego korzysta też sahuagin. Nawra chętnie przystępuje do rozmowy i opowiada o swoich perypetiach rodzinnych.

– Moje prawo do spadku zostało podważone. Przybyłem odnaleźć swoje drzewo genealogiczne.

– Ach, niezgody rodzinne. Współczuje ci, jeżeli wplątałeś się w waśń ze swoją rodziną. Mnie również to dotknęło. Mój brat podkopał moją pozycję, aż całkiem wysadził mnie z siodła.

– Coś nas zatem łączy. Jeżeli będziesz kiedyś w Waterdeep, zapraszam na wino. Wspólnie ponarzekamy na naszych krewnych.

– W winach specjalizuje się mój oto przyjaciel, Tinto.

– Przybyliście tu razem? – dziwi się sahuagin. – Musicie szukać naprawdę ważnej i niedostępnej wiedzy, skoro potrzeba do tego aż dwójki.

– Nie dwójki, a trójki. Spójrz oto na tę ponętną diabolinę…

– A zatem ojciec z córką! Rodzina wszakże może być zgodna.

– Darze ojca ogromnym uczuciem – Erika nie tylko nie wyprowadza sahuagina z błędu, ale rozbawiona wchodzi w swą rolę córki.

– Zanurzyłabyś się niżej w wodzie, a nie wszystko na wierzchu – upomina ją Mavil, któremu już nie tak bardzo podoba się rola ojca. – Wszyscy na ciebie patrzą!

– W tym miejscu nie myśli się o takich rzeczach, tylko o wiedzy – mówi nieco zbyt wzniośle sahuagin, po czym dodaje konspiracyjnie – Tak mówią mnisi.

– Niektórzy z nich mają wyłupione oko – zauważa Mavil. – Chyba nie wszyscy patrzyli tylko w księgi.

– Drogi sahuaginie, gdyby się zdarzyło, że na drodze twojego spadku stoi nie tylko prawo, lecz również ludzie niegodziwi, uderzaj do nas jak w dym, my jesteśmy awanturnikami, rozwiązujemy tego typu problemy za pewnego rodzaju skromną opłatą – proponuje Nahir. – Na pewno doszlibyśmy do porozumienia.

– Jeżeli droga prawna zostanie wyczerpana…

– Aaa, to za sto lat. Będziemy zatem kibicować twojej sprawie. Przypadłeś mi do gustu. Pomodlę się za ciebie do Mordinsammana.

– Z pewnością macie swoje sprawy. Skoro nie zmierzacie do Waterdeep, to dokąd?

– Jesteśmy tu tylko przejazdem, pochodzimy z Wrót Baldura.

– Czy polecacie jakąś gospodę?

– Jeżeli chcesz dobić interesu najlepsza będzie Pochyła Latarnia. Zaś jeżeli chcesz spotkać coś niezwykłego, to Elfia Pieśń [20]

Nawra przerywa Nahirowi. Konspiracyjnie daje znać, by przenieśli się do łaźni parowej. Komnata niewielka i ciemna. Wśród gęstych oparów znikają przed wzrokiem postronnych. Nawra scisza głos.

– Elfia Pieśń. Tam ukrywa się ktoś dla mnie ważny. Powierzam wam jej imię w zaufaniu. Nazywa się Oshalla. Jest dysydentką polityczną. Musiała uciekać z Głębin. Podejrzewam, że schroniła się w Elfiej Pieśni. Pomiędzy nami urwał się kontakt. Mnie mogą tropić agenci króla. Przekażcie jej, że myślę o niej i znajdę sposób jak jej pomóc.

Nawra znika pod wodą. Nahir śmieje się, że sahuagini są diabelstwami wody, Mavil i Erika są diabelstwami ognia, a on sam, krasnolud, jest diabelstwem ziemi.

 

Farouk Hamaad

Tymczasem kaliszyckie dzieciaki – Haseid i Hama – rozmawiają z dorosłym kaliszytą o nietypowo bladej skórze. Bohaterowie ruszają ku nim sprawdzić czego chce ten obcy. Erika spostrzega, że kaliszyta magią potajemnie sondował umysły Haseida i Hamy. Zdążył poznać już ich przeszłość, łącznie z historią ich matki dżinnki.

– Nazywam się Farouk Hamaad i jestem czarodziejem. Wiem kim wy jesteście. I wiem przez co przeszły te dzieci. Straciły niedawno obydwoje rodziców. Można by rzecz, że stało się to, gdy podróżowały z wami. Jesteście awanturnikami, szukacie problemów, nie zapewnicie im bezpieczeństwa. Mogę zaoferować swą pomoc i przyjąć te dwójkę na swych pomocników. A jeżeli któreś z nich wykaże się talentem, to również na ucznia. Jesteśmy z jednej krwi i rozumiemy się lepiej.

– Nie zajmujemy się handlem dziećmi – sroży się Mavil.

– Nie oferuję za nie żadnej zapłaty. Jeżeli nie chcesz…

– Zanim zdecydujemy, a właściwie dzieci zdecydują same za siebie, to wybacz panie śmiałość, ale ja też miałem kiedyś odmienny kolor skóry niż inni. Miałem czarne plamy jako znamię jednego z krasnoludzkich bogów, Gorma Gulthyna. Czy ty również jesteś przeklęty przez jednego z ludzkich bogów?

Farouk nie odpowiada Nahirowi na tę zniewagę, ale kieruje swe słowa bezpośrednio do dzieci.

– I o tym właśnie mówiłem. Nas tutaj postrzegają jak obcych. Nazywają nas przeklętymi…

Hama wzdryga się. Pamięta, jakimi potwornymi słowami określił ją niedawno Nahir.

Bohaterowie nie ufają mu. Podejrzewają, że interesuje się dzieciakami ze względu na ich matkę. Erika wie, że to Mistrz Przywołań. Czyżby chciał wykorzystać dzieci z krwi dżinna do sprowadzenia dżinna?

Haseid zostaje z drużyną dopóki mają wspołny cel – odnaleźć Thaviusa Kreega. To było pragnienie jego ojca. Za to Hama czuje się coraz bardziej obca w drużynie, zwłaszcza po wykluczających słowach Nahira. Jej więź z Mavilem gwałtownie urwała się, po tym jak zabił w pojedynku jej ojca. Została jej tylko Waywocket, ale ta zginęła. Zamierza odejść z Faroukiem. Tym bardziej, że będzie mogła odwiedzić swoją ojczyznę. Życie w obcym Elturel było utrapieniem.

Erika wpływa na Hamę [20].

– To uczeń powinien wybrać nauczyciela, a nie nauczyciel ucznia. Staniesz się narzędziem w jego rękach. Zapłacisz wysoką cenę.

Zaś do Farouka zwraca się następującymi słowami.

– To jest uczeń, któremu nie podołasz.

Farouk wie, że te słowa mogą się ziścić, są niczym przepowiednia, gdyż mówi do niego Mistrzyni Wieszczenia. A ponieważ wciąż sonduje wspomienia Hamy, widzi właśnie jej oczami scenę z Trollowych Szpon. Hama beztrosko bawi się z krasnoludzicą, gdy nagle Dao magicznym wirem porywa jej opiekunkę oraz pozostałych krasnoludów z osady, zabierając ich wszystkich do niewoli. Następnie Farouk widzi inne wspomnienie Hamy, w którym Nahir nazywa ją przeklętą, po tym jak przywołała swą matkę dżinnkę.

I wtedy do Farouka zawadiacko odzywa się Nahir.

– Oczywiście, że możesz ją zabrać. Nie bądź nierozsadna Eriko. Hama jest przekleta. Kto inny jak nie pan czarodziej zdołałby jej podołać? Jeżeli chcesz Hama, to możesz z nim iść…

Farouk jak poparzony odskakuje od Hamy i zbiera się do opuszczenia Candlekeep. Erice udało się uchronić Hamę, ale czy jest w stanie zapewnić jej coś w zamian?

Srebrny smok

W holu z łaźni bohaterowie dostrzegają olbrzymie malowidło – panoramę zajmującą całą szerokość ściany. Upamiętnia Srebrnego smoka, który strzegł Candlekeep.

W 1181 grupa jedenastu czarodziejów z Kalimszanu zinfiltrowała Candlekeep i próbowała ukraść sekretny artefakt ze schronu. Nie udało im się to. Powrócili rok później, tym razem w dwunastu. Kradzież znów się im nie udała, ale zabili srebrnego smoka strzegącego podziemi Świecowej Wieży.

Gospoda Winthropa

Duergath prowadzi bohaterów do gospody. Jej środek zajmuje wielkie palenisko. Nie ma osobnych stołów, wszyscy siedzą przy jednej ławie wokół ognia. Zgodnie z ideą tego miejsca, że każdy ma jakąś historię do opowiedzenia. Za kuchnię i atmosferę tego miejsca odpowiada Winthrop. Winthrop wyjaśnia, że po dawnej gospodzie nic nie zostało. Candlekeep musiano przebudować.

Nahira interesują opowieści o smokach i słyszy o jednym takim, który wciąż tu mieszka i strzeże podziemi. To smoczyca Miiryl, zmuszona do służby za karę po tym jak spaliła cenne tomy.  Nahir jest pod wrażeniem, że nawet będąc mnichem czy skrybą, można przeżyć ciekawe przygody i oglądać smoki w akcji. Zapytuje Winthropa czy i on był świadkiem jakiś wiekopomnych wydarzeń.

-To działo się jeszcze mojej dawnej gospodzie. Spójrzcie na tę symboliczną tabliczkę. Napisałem na niej: „Na pamiątkę gospody Candlekeep. Miejsca, w którym wiele przygód wzięło swój początek”. O tak tak, to stąd wyruszył wychowanek Goriona. Dotarł do Wrót Baldura i pokonał Sarevoka. Tym samym zażegnał kryzys wywołany przez Żelazny Tron oraz widmo wojny z Amn. Gdyby nie on to kto wie, może Sarevok zostałby Wielkim Księciem albo co gorsza, Bhaal by powrócił. Bo Sarevok był jego pomiotem. Niektórzy twierdzą, że wychowanek Goriona również, ale ja nigdy w to nie uwierzę. To było dobre dziecko, choć psotliwe. Kiedyś przyszedł cały umorusany w krowim łajnie i rzucił się na łóżko świeżo posłane na przyjazd samego Wielkiego Księcia Eltana…

– No nie dziwi mnie, że oburza cię to. Twoja oberża jest czysta…

– …Jak tyłeczek elfiej panny!

Tymczasem Mavil zagaduje znajomego szulera z Wrót Baldura. Durant Brackenden twierdzi, że porzucił fach. Postanowił przywdziać mnisi kaptur i zostać Zaprzysięgłym w Świecowej Wieży.

Potem Durant kradnie pękatą sakiewkę Eriki. Erika wie, że ktoś taki jak on, jako mnich tutaj, szybko zostanie bez ręki, bez oka i bez języka. Nahir wydaje mu magiczny rozkaz [20]. Durant publicznie okazuje skruchę i oddaje sakiewkę. Pod wpływem czaru wyznaje, że popadł w długi, musiał szukać nowego zajęcia i przybył do biblioteki ukraść „Słownik języka niebiańskiego” na zlecenie kogoś wpływowego z Małego Kalimszanu.

– Ten człowiek popełnił kradzież, ale potrafił przyznać się do winy – chwali złodzieja Winthrop, który nie wie o zaklęciu paladyna.

„Słownik języka niebiańskiego” to księga, którą Erika odnalazła w schowku swojej zamordowanej ciotki Eleonory. I ta, która zapewniła jej wejście do Candlekeep. Kto mógł zlecić jej kradzież i po co? Erika rzuca na złodzieja czar czytanie w myślach. Odczytuje, że wykonywał misję dla Jonasza Dobranocki, który w ostatnim czasie pozyskał niebianina i nie potrafił się z nim porozumieć. Jonasz Dobranocka jest właścicielem Cyrku Fatamrogana w Małym Kalimszanie. Cyrk znany jest z niezwykłych występów. Dobranocka jest w stanie przyciągnąć nawet Patriarchów, choć ci prawie nigdy nie opuszczają Górnego Miasta. Ale niesamowite przedstawienia kosztują więcej niż przychody z biletów. By utrzymać standart Dobranocka zadłużył się u Gildii.

Necessarium

W jednej z dwunastu wież czytelni na siostrę czeka już Sylvira Savikas. Nie widziała Eriki od lat. Wysłała ją do Elturel, by badała tam wzmożoną aktywność czartów oraz odkryć kto zamordował ich ciotkę Eleonorę. Teraz, gdy Elturel zniknęło, Erika musiała przerwać badania. Ale spotkała awanturników, którzy co nieco odkryli. A co ważniejsze – poznali niebianina, który jak tylko odzyska pamięć, może wiedzieć rzeczy. Niestety ani niebianin, ani antykwariusz nigdy nie dotarli do Candlekeep.

I wtedy pod Czarną Bramą zjawia się zmizerniały antykwariusz Victo. Podróżował do Wrót Baldura z krasnoludem Krumnem – jak polecił mu Nahir. Krumn okazał się chciwym zdrajcą i sprzedał Trębaczyka do cyrku!

– Niesamowite jest jaki wpływ ma Abbathor na mego brata i jego ludzi. To jest niebywałe. Zupełnie przeżarło im umysły. Oni stali się źli. Co gorsza, mówili że to ja skalałem rodzinę Blackhammerów. To jest absolutna nieprawda. To oni rzucają na nią cień. Wkrótce ludzie zaczną mówić, że Blackhammerowie są jak Żelazny Tron!

Gnom Victo martwi się o Tutka. Stworzenie z pewnością bardzo źle przyjmie śmierć swej przyjaciółki Waywocket. Stracił przyjaciółkę Zariel, a teraz Waywocket. Według Sylviry Trębaczyk jest niezbędnym elementem całej układanki, choć teraz wydaje się nieistotnym ze względu na swą amnezję.

– Przez Avernus płynie rzeka Styks. Jeżeli ktoś napije się jej wody traci pamięć.

– Co robił niebianin w Piekle?

– Odpowiedź na to pytanie może okazać się kluczowa – wskazuje Sylvira. – Dlatego mogę udać się od razu do Małego Kalimszanu i odzyskać go, po czym sprowadzić tutaj.

– Czy wiemy na pewno co w Candlekeep robi się z nadzwyczajnymi stworzeniami? – zastanawia się nieufny Mavil. – Trzymają je po wsze czasy w piwnicy zamrożone jako przedmioty eksperymentów albo eksponaty. Nie chcemy tego dla Trębaczyka, prawda? On uratował nam życie. On jest niewinny. To jest dobre stworzenie. Gdy tu trafi to koniec. Nigdy stąd nie wyjdzie.

Bohaterowie zgadzają się ze sobą, że wyruszą do Małego Kalimszanu i wspołnie uwolnią Trębaczyka. Nie chcą, by trafił z jednego więzienia do drugiego. Wpierw jednak przestudiują księgi.

– Dyrektor cyrku na pewno dba o swoją główna atrakcję – przekonuje Nahir. – Trębaczykowi nie może stać się krzywda. A i dziesięć dni niewoli nie złamie niebianina, który żyje tysiące lat. Zostań z nami Sylviro i pomóż w poszukiwaniach wiedzy o diabelskich książętach.

– W Candlekeep kryje się cała wiedza świata – zapewnia Sylvira. – To dobra, jak i zła wiadomość. Z pewnością są tu odpowiedzi na wszystkie wasze pytania. Jak i na wszystkie inne. Czeka was dziesięć dni intensywnych poszukiwań. Ja zaś mam dostęp do czegoś więcej niż bibliotek – do wewnętrznego kręgu i podziemnych schronów. Będę potrafiła znaleźć miejsce ukrycia Kostki, której szuka Mavil. Skoro nie chcecie bym ratowała Trębaczyka, odnajdę przedmiot paktu. Ale to oznacza również, że nie pomogę wam w bibliotecę.

– Zgoda, ale czy nie będziesz miała przez nas kłopotów? – troska się Mavil. – Zajmujemy się rzeczami dotyczącymi diabłów. Winthrop wspominał nam o Sarevoku, który także szukał tu mrocznej wiedzy. Słyszeliśmy też ile problemów sprawił ostatnio Asmodeusz.

– Tutaj samo szukanie wiedzy nie jest zbrodnią. Potem pokażę wam Piekielną Iglicę. Wykonano ją z czarnego, dziwnego stopu zwanego avernium, znalezionego w Avernusie. Wieża za dnia jest czarna, zaś w świetle księżyca rozpala się ognistą czerwienią. Półork Gruxlug Mały przeprowadza w niej rytuały, by przyzywać czarty. Ucina sobie z nimi pogawędkę na temat piekielnych plotek i nowin, po czym odsyła je z powrotem do Dziwięciu Piekieł.

– O! Chciałbym się przyjrzeć tej wieży – zapala się Nahir. – Dowiem się, jak zbudowane jest piekło, jak wygląda jego architektura. Nie byłem tak podekscytowany od czasów, gdy budowałem Wieżę Baldurana!

– Ja zostaję w bibliotecę – mówi Mavil. – Z Monetą Duszy przy sobie. Biorę Arseniusa na świadka. Niech słucha co będę czytał. Taki był mądry, gdy paktował z czartem, niech dowie się o nim całej prawdy.

– Ja wezmę ze sobą Hamę – odzywa się Erika. – Może zechce zostać uczenicą maga.

Hama jednak szybko nudzi się książkami. Czy pisany jest jej los złodziejki nie czarodziejki?

Dla Eriki nie jest to pierwsza wizyta w Świecowej Wieży. Wie ona, że książki są skatalogowane tytułami dosyć niedbale, ale jest jeszcze drugi katalog tematyczny. To jest ten katalog, do którego zagląda częściej. Wie, że mnisi musieli być przy nim bardziej skrupulatni, nie mogli pominąć żadnego istotnego szczegółu. Erika szuka pod hasłami Astaroth, Ukryty Pan, Tarcza, Niebianin, Arsenius, Elturel, Styx, Moneta, Kostka…

Historia Elturel

Erika dociera do wiedzy o świętym mieście:

W 1439 Marszałek Polna Klav Ikaia poprowadziła krucjatę Pogromców Piekieł na północ, na Wysokie Wrzosowisko. Wydała tam bitwę wampirom i ich pomiotom, a także będących na ich usługach trollom, orkom, ogrom. Do działania zmusił ją niezwykły rozplem tych potworów niedaleko granic Elturelgardu. Wojna zakończyła się zwycięstwem sił jasności. Wampiry i ich pomioty zostały zniszczone. Jednakże, o czym nikt wówczas nie wiedział, dowódczyni Klav Ikaia została ugryziona.

Nowa Księżniczka Nocy rządziła Elturel skrywając swą prawdziwą naturę. Jednakże ciemność spadła na miasto niczym zaraza. W 1444 Naja Bellandi, kleryczka Helma, odkryła przerażającą prawdę. Naja Bellandi zdołała wydostać się z Wysokiej Sali i ukryć się w Ogrodach, nim sama doznała przemiany. Goniona przez tuzin wampirów wdrapała się na szczyt wieży zwanej Skokiem Dziewicy i wskoczyła do rzeki.

Marszałek Klav Ikaia i jej pomioty przez lata zinfiltrowały najwyższe urzędy i one faktycznie rządziły miastem. Nie mogła pozwolić, by Bellandi zdemaskowała ją i jej sługi. Zdesperowana postanowiła jeszcze bardziej umocnić swą władzę. Dokonała masakry na mieszkańcach Elturel zwanej potem Czerwoną Nocą. Wampiry zamordowały dziesiątki niewinnych i nieświadomych mieszkańców. Miasto ogarnął wampirzy szał, którego nie zdołali powstrzymać partyzanci i ochotnicy zebrani przez Bellandi. Ostatecznym aktem rzezi było zaatakowanie przez wampirów Domu Żniw, gdzie akolitki Chauntea opiekowały się słabymi i chorymi. Setki mężczyzn, kobiet, starców i dzieci zostało zabitych, a kult Chauntea został zmieciony z dnia na dzień.

Po tej nocy nie nastała już kolejna. Na niebie pojawił się Towarzysz. Wampiry w jednej sekundzie rozsypały się w pył. Legendy mówią, że tylko Klav Ikaia zdołała ocaleć, ukrywając się w katakumbach pod miastem.

Naja Bellandi została Wielką Widzącą i rozpoczęła odbudowę miasta. Jednak w 1446 została zamordowana.

Jej miejsce miał zająć sławny paladyn Tamal Thent, jednak zniknął wraz z całym oddziałem nieopodal Mostu Boareskyr. Nowym władcą Elturel został Thavius Kreeg. Od początku sobie przypisywał sprowadzenie Towarzysza. Co więcej, zaczął zastępować kult Torma kultem Towarzysza. Choć oficjalnie zawsze używał imienia Torma, to pozostali hierarchowie zwracali się już tylko do Towarzysza. Zmienił również ustrój Elturel na teokrację. Zakon Obrońców Towarzysza zaczął zastępować i wchłaniać zakon Pogromców Piekieł. Wysoka Sala została przemianowana na Najwyższą Katedrę – ratusz stał się świątynią Torma. Wielki Widzący stał się Wielkim Widzącym Torma. Wszystkie urzędy zajęli tormici blisko związani z Thaviusem Kreegiem.

Miasto w czasie jego rządów przeżywa rozkwit. Nie zmaga się z większymi problemami, poza utarczkami handlowymi z Wrotami Baldura. Thavius Kreeg dba o wyszkolenie i uzbrojenie paladynów. Siły Elturel mogą równać się z Płomienną Pięścią. Jednakże Thavius Kreeg nie przejawia ambicji ekspansjonistycznych czy kolonialnich. Zbrojenia tłumaczy gotowością do walki ze złem. Obecnie Elturel liczy sobie blisko 40.000 mieszkańców.

Traktat teologiczny o konwertytach w Elturel

Badania obejmują lata 1448-1494.

Autor ukrywa się pod pseudonimem Justynian.

Wpierw nazywano Towarzysza darem od Torma, ale szybko tego zaprzestano. Odkryłem, że stało się to po tym, jak zaczęli zjawiać się tu klerycy Torma. Wyrażali zdziwienie, że nikomu z nich Torm nie zesłał jednej wizji, w której pojawiłby się Towarzysz. Wówczas w Elturel zaczęto przedstawiać różną etiologię Towarzysza, podkreślając za każdym razem, że to wspaniały cud i najważniejsze co uczynił, a nie skąd pochodzi. Co ciekawe, pochodzenie przedstawiano za każdym razem inaczej, ale zawsze zgodnie i jednolicie przez wszystkich hierarchów.

[…]

Zaczęto sączyć przekonanie, że Towarzysz nie jest związany z żadnym bogiem. Towarzysz był darem od wszystkich bogów ponieważ nie był darem od żadnego z nich. W końcu ustanowiono Rezolucję Wiary, która w imię jedności ostatecznie zakazywała nazywania Towarzysza darem od jednego, szczególnego boga.

[…]

Przez lata zinfiltrowano każde wyznanie w Elturel. Powoli zmieniano ceremoniał, by uwzględniał wyłącznie Towarzysza. Stało się powszechne dziękowanie za wszystko drugiemu słońcu. „Święć nad nami”, wszyscy zaczęli się tylko tak pozdrawiać.

[…]

Mieszkańcom Elturel łatwo było oswoić się z bogiem, którego widzą bez przerwy dzień i noc, jeszcze łatwiej odzwyczaić od bogów, których nie widzieli wcale. Torma czy Helma nigdy nie zobaczyli na własne oczy, Towarzysza widzieli bez ustanku. Towarzysz dla nich jest potężniejszy nawet od słońca, które świeci połowę krócej w ciągu doby.

[…]

Modlitwę do Słońca wpierw wygłaszano jedynie przed publicznymi wydarzeniami, lecz z czasem weszła ona na stałe do kościołów, zastępując inne modlitwy. Jej formy były różne, ale najpowszechniejsza brzmi tak:

Przed wszystkimi innymi, składamy dziękczynienie Towarzyszowi.

Twe szczodre światło chroni nas na polu bitwy.

Chroni nas od ciemności. Chroni nas od nocy.

Pod twoją obronę uciekamy się Tarczo Słoneczna.

Krynico prawości świeć nam przykładem.

Prowadź nas do wiecznej chwały.

[…]

Ludzie odeszli od Torma w jego świętym mieście. Nie jego imienia wzywa się tu w chwilach uroczystych czy doniosłych, a imię Towarzysza. Święta obchodzi się dalej według kalendarza świąt Torma, ale nawet wówczas nie wspomina się jego imienia. To do Towarzysza kierowane są troski. To Towarzyszowi okazywane są noworodki. To Towarzyszowi powierzani są zmarli. To pod Towarzyszem paladyni składają swe śluby. Dzieciaki tu bawią się świecącymi kulkami i każdy z nich pragnie zostać Obrońcą Towarzysza jak dorośnie.

[…]

Coraz więcej widzę w przestrzeni publicznej wizerunków Towarzysza, czy to w formie rzeźb czy emblematów na herbach. Proporce Zakonu Obrońców Towarzysza powiewają już na każdej z ulic i niemal w każdym z okien. Przyjął się zwyczaj rzucania monety „dla Towarzysza” mający przynieść szczęście. Od paladynów przechwycono jeszcze inny zwyczaj. Każdy paladyn przed wyruszeniem na patrol utrwala swój wizerunek blisko podobizny Towarzysza. W ten symboliczny sposób jego światło ma nie odstępować od nich.  Zwyczaj utrwalania swojego wizerunku przejęli tutejsi wędrowni handlarze oraz Elturanie wyruszający w podróż.

[…]

Dziś słyszałem, jak narzeczony oświadcza się ukochanej „Sajro, proszę cię o rękę. Jeżeli ożenisz się ze mną, przysięgam, że nie opuszczę Towarzysza aż do śmierci.”

[…]

Ustrój Elturel jest całkowicie teokratyczny. Całą władzę sprawują tu klerycy, akolici, kapłani. Dlatego Elturel nie zostało włączone do Ligi Wolnych Miast, tak jak Wrota Baldura czy Waterdeep.

[…]

Mamy zatem do czynienia nie z tormitami, a konwertytami, którzy przeszli na wiarę w coś, co nigdy nie było bogiem. Helm i Torm nie ulegli zapomnieniu, ani nie zostali potępieni, jak to zwykle ma miejsce w przypadku konwersji wiary. Doszło do rozłożonego na dekady powolnego procesu zastępowania bogów czymś co bogiem nie jest. Po nałożeniu na przedmiot nie posiadający boskości tradycji, rytuału, ceremoniału – należących do dotychczasowych bogów, staje się on boski. Proces zastępowania wdrażano od samego początku, systematycznie i konsekwentnie. Zaangażowany w to został cały teokratyczny aparat państwowy.

Pocztówka z Elturel

Erika odnajduje też list, jaki wysłała ciotka do jej siostry. Cieszyła się na ich odwiedziny, mieli razem wracać do Candlekeep. KIlka dni po napisaniu tego listu Eleonora zginęła w niejasnych okolicznościach.

Sylviro,

cieszę się, że wkrótce się zobaczymy. Słyszałam, że przybywacie całą rodzinką. Nagotowałam dla Eriki cały kociołek budyniu jagodowego? Twoja siostra kiedyś zostanie wybitną czarodziejką, wspomnisz me słowa. Po Każda wybitna czarodziejka w historii Faerûnu szaleńczo przepadała za jagodowymi budyniami.

Szkoda, że ja nie lubię budyniu. Utknęłam w martwym punkcie.

Elturel to duszne miejsce. Więcej tu zakazów i restrykcji, niż w naszej Wielkiej Bibliotece. Jeżeli nie jesteś gorliwą wyznawczynią Torma tak jak ja, nie masz tu czego szukać.

Czy to dlatego nikt z urzędników, zwierzchników i hierarchów nie chce ze mną rozmawiać? Nie traktują mnie poważnie? A może to kwestia pytań, które zadaję. Czuje się bezradna, jakbym trafiła na mur. Moje czary w niczym ie pomagają. Próbował zarówno szkoły uroków jaki wieszczenia, ale wszystkich tutaj coś chroni, coś potężnego, coś nieznanego. Nikogo nie udało mi się przekonać, by dopuścił mnie do kuli.

Zbadanie kuli jest konieczne. W przeciwnym razie nigdy nie poznam przyczyny jej wpływu na sferę eteryczną!!!

Czy to wieczne światło, w którym skąpane jest Elturel od dekad, powoli odmieniło nie tylko budowle, ulice, ale nawet ludzi? Kula wytworzyła potężny ładunek ujemny. Jest niczym gargantuiczny magnes zawieszony nad miastem. Sfera eteryczna w tym miejscu jest całkowicie odkształcona.

Co mnie martwi, napięcie stale rośnie. Kiedy osiągnie swój szczyt i co się wówczas wydarzy? Jeśli po osiągnięciu punktu krytycznego doszłoby do odwrócenia polaryzacji, zamiany ładunków, wówczas wpływ sfery eterycznej na sferę materialną mógłby być katastrofalny!

W mieście nie brakuje wykształconych kleryków. Muszą z tego zdawać sobie sprawę! Dlaczego są ślepi na zagrożenie? Czy ich gorliwa wiara całkiem zastąpiła logiczne myślenie?
Rad jestem, że wkrótce was ujrzę i choć na chwilę zapomnę o troskach. Jeszcze nie powiedziałam o tym twojej matce, ale wracam razem z wami do Candlekeep. Nic tu po mnie.

Pomożecie mi się pakować!

Eleonora
Elturel, 1479

Bohaterowie poznali prawdę o Elturel, ale nie znaleźni niczego nowego o Astarocie i Ukrytym Panu. Ich czas w Candlekeep mija. Ostatniego dnia ruszają za Sylvirą do podziemi, gdzie rodzice Mavila ukryli Kostkę.

 

spis wydarzeń (rozmów)

1. Duergath

2. Nawra Stonedale

3. Farouk Hamaad

4. Winthrop

5. Valanthe Arnuanna

6. Durant Brackenden

7. Sylvira Savikas

 


Komentarz prowadzącego (koso):

Elminster’s Candlekeep Companion

Sponsorem tej sesji był dodatek o Candlekeep. Pierwszy raz miałem tak duży użytek z zakupionego materiału. Do tej pory opierałem się na pomysłach graczy, na własnych pomysłach oraz pomysłach Alexandra. Ten suplement okazał się być bardzo, bardzo użyteczny i mocno go polecam Mistrzom Podziemi (ale już nie graczom, proponowane tam rozwinięcia postaci nie wydają się warte uwagi). Pełny jest zahaczek, na szczęście lakonicznych, dzięki czemu można je samemu pomysłowo rozwijać.

Miałem dla każdego NPC przygotowane jedynie po cytacie. Reszta to improwizacja. Gracze polubili z miejsca ryboluda z zyskali kontakt z jego znajomą w Elfiej Pieśni. Udało się spektakularnie uratować Hamę z rąk czarodzieja oraz uzyskać wiedzę o miejscu przetrzymywania Trębaczyka. W obu przypadkach tak wielki sukces umożliwiła naturalna 20. My gramy tak, że 1 lub 20 oznacza krytyczny pech lub sukces – również poza walką.

Sylvirę postanowiłem wykorzystać do tego, by dać graczom wybór do czego chcą jej użyć (a dla mnie informację co robimy na kolejnej sesji).

a) pomoc w uwalnianiu Trębaczyka

b) znalezienie miejsca ukrycia Kostki

Wybrali b) zatem kolejna sesja to nie Mały Kalimszan i ratunek Trębaczyka, ale dalej Candlekeep i wyprawa po Kostkę.

 

Czas spędzony w bibliotecę

Bohaterowie spędzili tydzień w Candlekeep na szukaniu wiedzy. Każdy z osobna mógł wykorzystać do tego dowolną wybraną przez siebie umiejętność, dodając swoje fabularne uzasadnienie dlaczego akurat ta. W zależności od liczby sukcesów uzyskiwali określoną liczbę informacji (10 – 1, 15 – 2, 20 -3, 25 – 4) oraz dodatkowych korzyści.

Nahira, byłego rzemieślnika, zainteresowały sprawy kamieniarskie i studiował kamień przywieziony z Avernusa. Uzyskał jedną informację (jeszcze nie podałem jaką, dowie się gdy będzie w Avernusie) oraz jedną korzyść – wybrał biegłość w historii.

Mavilow okazał się największym pechowcem tej sesji. Dałem mu wybór – zadaje pytania Arsenisuowi, który uwięziony jest w Monecie Duszy albo szuka wiedzy po książkach. Wybrał to drugie, ale mimo przewagi w teście, na obu kościach uzyskał mniej niż 10.

Erika chciała przy okazji szukania wiedzy szkolić Hamę na czarodziejkę, ale nie zdała testu. Zinterpretowałem, że Hama nigdu nie zostanie czarodziejem – nie ma do tego predyspozycji.

Potem Erika wykorzystała swą k20 ze zdolności Omen (zdolność pozwala jej każdego dnia rzucić dwiema k20 i potem dowolnie przed testem przydzielać uzyskane wyniki zamiast rzucać), na której było 13, by mieć pewny choć jeden sukces. I tu zaskakująca deklaracja – Gosia wybrała dwie informacje zamiast informacji i korzyści. Kadu śmiał się, żeby brała jednak korzyść, bo informacje i tak muszą prędzej czy później uzsykać w toku kampanii. Powinienem był przyznać Gosi Inspirację za tę deklarację, bo to było zagranie zgodne z cechą Eriki, że nie potrafi oprzeć się pokusie wiedzy. Niestety w toku sesji łatwo zapomina się o takich rzeczach.

W efekcie drużyna zyskała tylko dwie informacje i tylko Nahir zdobył jakąkolwiek korzyść.

Korzyści pochodzą z dodatku o Candlekeep.

Acolyte of the Avowed. Once per short rest, you can cast the detect thoughts spell (save DC 15). Additionally, you can cast the legend lore spell once per week.

Arcanist. You learn one cantrip of your choice from any spell list.

Dabbler. You gain proficiency in one skill or set of tools with which you are not already proficient. Alternatively, you gain proficiency in one type of armor or weapon.

Expert. Choose a skill in which you have proficiency. Your proficiency bonus is doubled for any ability check you make with it. The skill you choose must be one that isn’t already benefiting from a feature, such as Expertise, that doubles your proficiency bonus.

Favored Foe. Choose a type of favored foe: aberrations, beasts, celestials, constructs, dragons, elementals, fey, fiends, giants, monstrosities, oozes, plants, or undead. You gain a +2 bonus to damage rolls against your favored foe.

Hunter. Once per long rest, you can cast either the locate object spell or the locate creature spell.

Prophecies of Alaundo. Once per short rest, you can cast the augury spell. Additionally, you can cast the divination spell once per week.

Student of Gond. Once per short rest, you can cast the find familiar spell. Your familiar takes the form of a clockwork companion.

 

Przygotowałem cztery teksty źródłowe (1 – Astaroth i Ukryty Pan, 2 – historia Elturel, 3 – wiara Elturel i odkrycia Eleonory, 4 – Kostka i paktowanie z diabłami), Erika wylosowała 2 i 3. Nahir mnie zaskoczył i dodał „piątą” opcję – zadeklarował chęć studiowania kamienia z Avernusu. Nie miałem w tej kwestii nic przygotowane, co nie oznacza, że nie mógł tego robić. Świetna inicjatywa, a dla mnie motywacja do szukania informacji o tym i użyciu tego na sesji w Avernusie.

Następną sesję gracze zdecydowali rozegrać dalej w Candlekeep i szukać tu Kostki. To oznacza, że wątek osobisty Mavila (dlaczego jest czartem?) wkrótce doczeka sie finału!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.