D&D – Descent into Avernus – Pogromcy Piekieł 1.7 [cz. 2]

Drużyna zostawia za sobą spalony Fort Tamala pod Mostem Boareskyr i rusza na Trollowisko. Tam bohaterowie spotykaj klan dzikich krasnoludów.

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Mavil ‚Tinto’ Nevermore – Tiefling / Rogue 2 / Criminal / Chaotic Neutral

Kadu – Nahir Blackhammer – Mountain Dwarf / Paladin 2 / Guild Artisan / Neutral Good

Gosia – Erika ‚Tolerancja’ Savikas – Tiefling / School of Divination Wizard 2 / Sage / Chaotic Good

 

Mapa podróży

 

Mapa podziemi

Przygoda

Westybul (22)

Westybul twierdzy stanowi obszerna, raczej pusta komnata. Pierwsze co zwraca uwagę to rydwan stojący na środku, jakby ktoś chciał stąd odjechać, ale nie zdążył. Płyty podłogowe są pokruszone i popękane. Niewątpliwie ktoś wielki i ciężki nastąpił na nie i gruchotał z każdym swym krokiem.

Wzdłuż jednej ze ścian stoją cztery mosiężne posągi przedstawiające diabelstwa. Ściany komnaty są osmalone – w środku musiała rozpętać się pożoga.

– Jak wejście do piekieł – zauważa Nahir. – Czy to żywiołak wyrwał się spod kontroli?

Dużą część pomieszczenia zajmują cztery wielkie kotły, aktualnie puste, w których dawniej składowano i przechowywano odczynniki chemiczne i składniki czarów, nim wyselekcjonowano je i dystrybuowano do właściwych pracowni wewnątrz – to miejsce służyło także jako przedsionek laboratoriów.

Na wozie stoi wielka ciężka skrzynia z w pół otwartym wiekiem. Do wozu zaprzęgnięto dwa rumaki, z których zostały jedynie szkielety. Gdy Mavil wskakuje na rydwan sprawdzić zawartość skrzyni, słyszy klekot kości…

Naraz końskie szkielety ożywają! Jednak młot Nahira nic sobie z nich nie robi i przerabia je mączkę kostną.

– No ładne powitanie. Martwe szkielety nekrotycznych koni.

Konie przebudził przebłysk dawnej magii. Niegdyś stoczono tutaj magiczną walkę z trollami. Niektóre czary pozostały tu niczym niewybuchy.

Dzień, w którym doszło tu do walki z trollami był ostatnim dniem działania tej twierdzy. Do walki z trollami musiał tu stanąć jakiś potężny czarodziej.

Zbyt potężny. Magiczny ogień spalił nie tylko trolle. Czarodziej uciekając z twierdzy opanowanej przez potwory próbował nie tylko ratować siebie, ale największy skarb tego miejsca – księgi. Spieszył się tak bardzo, że nie domknął wieka niezniszczalnej skrzyni. Gdy zaczął wystrzeliwać ogniste kule, jedna z nich spaliła cały bezcenny księgozbiór. Wiedza tu zgromadzona przepadła na zawsze.

[W czasie przeprawy przez podziemia bohaterowie odnajdują różne zapiski.]

Pierwszy fragment pamiętnika Nevermore’a:

„Przejęcie podziemnej twierdzy opłacało się. Nam zajęłoby wieki zbudowanie tak wspaniałej konstrukcji.

Wytępiliśmy krasnoludy jak szczury z piwnicy. To banda uczonych mnichów, którzy wiedzieli sporo o ryciu pod ziemią, ale za mało o walce.

Większość ich wynalazków to nieudane próby, eksperymenty zakończone fiaskiem, a te jakimś cudem sklecone okazują się nieprzydatne i pozbawione sensu. Kazałem spalić ich księgi.

Zaciekawił mnie natomiast duch, którego od stuleci więzili w lampie. Gdy mnie ujrzał, duch odzyskał nadzieję na wolność. Nie trwała ona długo. Nigdy nie będę paktować z demonami.”

 

Zasypane zejście do niższych poziomów (7B)

Za kolejnymi wrotami (21) znajduje się olbrzymia hala, która prowadziła dawniej do niższych poziomów twierdzy, teraz już niedostępnych, gdyż uległy zawaleniu. Odpowiedzialne za zniszczenie twierdzy trolle same skończyły marnie. Cztery gigantyczne skamieniałe cielska stoją na gruzowisku.

Wkrótce stanie się jasne, że trolle nie wdarły się do twierdzy z zewnątrz!

Erika okrywa [20] tajne przejście prowadzące do magicznej fontanny (25), a dalej do kwatery głównej władcy tych podziemi – Arseniusa ‚Niewiernego’ Nevermore.

Drugi fragment pamiętnika Nevermore’a:

„Oto ja, Arsenius ‚Niewierny’ Nevermore, który przed dziesięcioma laty wzniósł tę oto Wieżę Alchemika, zapisał 36529 ksiąg, dał wam wiedzę, dał wam potęgę, dał wam bezpieczeństwo, dał wam magię, dał wam nową, idealną cywilizację!

Mój pomnik przetrwa wraz z moją cywilizacją wieki. Jest trwała, gdyż oparłem ją na trzech nienaruszalnych filarach. Nauka. Mistycyzm. I sztuka.

Nasza cywilizacja przetrwa, gdyż jest jedynie słuszna. Jako ja jestem nieomylny. Ja przejrzałem oszustwo mordercy naszego księcia jako jedyny. Jedyny!

Dałem szansę naszym braciom Diabelstwom i siostrom Diabolinom. Chciałem, by okazali mi artefakt, bym ja ukazał im prawdę. Abym niczym niewierny prorok dotknął jej i uwierzył, jeżeli jest prawdziwa. Jeżeli jednak miałem rację i kryję się w niej nie nasz Książę, lecz uzurpator, niech się ukorzą i staną w prawdzie!

Posłałem do nich listy o tym, że tkwią w oszustwie, na które odpowiedzieli obelgami. Niech inni nasi bracia, wciąż mamieni i zwodzeni, nazywają mnie heretykiem, nazywają mnie odszczepieńcem, nazywają mnie niewiernym. Z dumą niosę to credo. Jestem niewierny wobec kłamstwa Wygnańca!

Mogłem przewidzieć, że Wygnany nie dopuści do realizacji mego planu. On steruje nimi niczym marionetkami. Słuchają każdego jego słowa jak objawienia. A zatem nie ma dla nich ratunku. Musimy uwolnić ich od Tarczy co ich gubi.

Wiemy, że artefaktu strzegą w podziemnej świątyni na wschodzie. Wejdziemy jako przyjaciele, by tym razem Wygnany nie przejrzał naszego planu. Uderzymy z zaskoczenia! Pokonamy Wygnanego jego własną bronią – oszustwem! Zabierzemy go tutaj. Rzucimy Wygnanego pod stopy księcia Astarotha! A potem zamkniemy go na samym dnie wieży, gdzie będzie tkwił uwięziony na wieki!

O nie, nie płaczmy nad losem naszych krewnych. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Na naszym miejscu uczyniliby to samo. Prawdziwe, bez kłamstwa, pewne i najprawdziwsze!”

 

Więzienie (26)

Wąskie schody prowadzą wiele pięter w dół, do komnaty ukrytej głęboko pod ziemią. Na samym dnie schody kończą się ślepo czarną, lśniącą i gładką jak lustro ścianą. Mavil przykłada dłoń i na tafli przez chwilę pozostaje jej idealny odcisk, po czym czarna tafla rozsuwa się.

– Zaczekaj chwileczkę Tinto – Nahir zaczepia go. – Właściwie dlaczego wszystko otwiera się na twój dotyk?

Mavil ujrzał bowiem na powierzchni pomnik przedstawiający jego samego, ale wyrzeźbiony ponad sto lat temu i podpisany Arsenius ‚Niewierny’ Nevermore. Zaś w twierdzy drzwi reagują na jego dotyk, jakby rozpoznawały Arseniusa.

– Nie wiem. Pierwszy raz tu jestem. Zastanawiam się czy Arsenius porzucił to miejsce, uciekł z niego przed trollami, po czym wcielił się we mnie? I teraz wracam jako on.

– To co mówisz ma sens – przytakuje Nahir. – Nosisz w sobie już dwa przekleństwa – biesa i ducha. Pamiętamy z jak wielką łatwością Nicolai przeniknął do ciebie. Gdyby nie Waywocket, wciąż byłbyś opętany.

– Jesteś może naczyniem – zastanawia się Erika. – A skąd twój przydomek „Nevermore”?

– W głowie zaklęte myśli… -insynuuje Nahir.

– Sam go sobie nadałem – stanowczo odpowiada Mavil. – Chciałem, aby nigdy więcej nie było paktów z diabłami. Chciałem odrzucić to przekleństwo. Raz na zawsze przeciąć nić, która wiąże mnie z diabelskimi siłami. Nigdy więcej paktów. To moja dewiza.

– A jeżeli Arsenius odradza się w twojej osobie? – zastanawia się Erika.

– Schlebia mi ta myśl – uśmiecha się Mavil. – Jestem dziś kimś ważnym.

– Albo jesteś tylko naczyniem dla ważnego czarnoksiężnika – dworuje sobie Nahir.

– Jesteś jak gąbeczka, chłoniesz wszystkie brudy – drwi Erika.

– Żebyś tylko, jak zejdziesz w dół, nie wchłonął Wygnańca! – przestrzega paladyn i sięga po swój zmysł otrzymany od bogów, uwrażliwiający go na obecność zła w pobliżu. I takie zło wyczuwa, z wnętrza komnaty. Emanuje w identyczny sposób jak od Mavila – jakby pochodziło od tego samego czarta.

– O! W środku jest drugi ty! I kiedy to mówię, nie żartuję.

– To moje dziedzictwo, moje przeznaczenie, muszę wejść pierwszy.

Mavil wchodzi do niewielkiego pomieszczenia, które jest całkowicie puste i ciemne. Nie ma w nim mebli, skrzyń, innych drzwi czy choćby łańcuchów – tylko gładkie, puste ściany.

– Wygnaniec stąd uciekł! – zauważa Nahir.

Pusty kamienny sześcian. Wygląda nietypowo nawet jak na więzienie. Jakby więzień w środku nie oddychał, nie jadł, nie poruszał się… nie żył… Nie ma tu nikogo. Nie ma tu niczego. Nie ma ducha, czarta, żywiołaka. Pusty sześcian, a na jego środku na podłodze leży moneta.

Jest wielkości dużego medalionu, gruba, bardzo ciężka, wykonana z piekielnej rudy – diabletytu. Dla osoby o charakterze dobrym, zbyt ciężka… A to dlatego, że moneta więzi w sobie czyjąś duszę. Można próbować poznać jej historię i być może jej pomóc lub przeciwnie – drenować z niej życie, nikczemnie ją dręczyć. Moneta Duszy jest skutkiem paktu zawartego z diabłem. To zapłata za jego „pomoc”. Duszę można uwolnić, ale Mavil nie wie jak. Monetę można zniszczyć, ale Mavil nie wie jak. W piekle jakąś wartość, ale Mavil nie wie jaką.

W środku musi być Nevermore. Pytanie kto go tu zostawił? I dlaczego jego dusza jest w monecie, a ciało ma Mavil?

– Jam jest Mavil Nevermore i żądam od tego, kto jest w środku niech odpowie na moje pytanie. Kim jesteś? – Mavil używa jednego z ładunków monety.

Odpowiada głos, który brzmi podobnie jak głos Mavila, ale jest umęczony, wściekły, słyszany jakby z dna głębokiej studni.

– Uzurpatorze! Złodzieju! – głos syczy, po czym wychucha gniewem. – Co zrobiłeś z moim ciałem? Dlaczego jest takie stare?

Mavil zużywa kolejny ładunek [20].

– Jak brzmiał pakt, który zawarłeś?

– Treść tego paktu zamknięta jest w kostce.

Mavil zużywa ostatni ładunek.

– Gdzie jest kostka?

– Ukradłeś ją!

Mavil ukradł wiele rzeczy, ale nie przypomina sobie żadnej kostki. Czuje się teraz zagubiony. Miał poznać swoje dziedzictwo, swoją przeszłość, swoją klątwę, a tymczasem pojawia się coraz więcej pytań.

– Zobacz, niby to ty jesteś złodziejem, a to tobie ukradziono przeszłość – zauważa Nahir.

Mavil gdy przebywa dłużej z monetą, czuje kotłujące się w jej wnętrzu emocje – gniew, nienawiść, samotność, upokorzenie, skrzywdzenie, niesprawiedliwość, bycie oszukanym i zdradzonym.

 

 

 

Gabinet (28)

W środku umeblowanej, dość przytulnej komnaty stoi biurko oraz regały a książki. Gdy bohaterowie wchodzą do środka, krzesło zwrócone do nich tyłem obraca się i wyskakuje widmo (Specter) wprost na nich! To nie duch Arseniusa, ale emanacja jego ostatnich uczuć. Nienawiść i poczucie krzywdy były tak wielkie, że nieumarły, a pozostały w tym miejscu, żądne zemsty. Nadziewa się jednak na noże Mavila.

Bohaterowie odnajdują pamiętnik Nevermore’a, w którym opisuje upadek swej utopii, koniec wiary w Astarotha oraz podpisanie cyrografu ze swym odwiecznym wrogiem – z czartem ukrywającym się pod imieniem Wygnany lub Ukryty Pan.

Przedostatni fragment pamiętnika Nevermore’a:

„Mój durny uczeń zaczarował wino, które wypiliśmy do wieczerzy! Wszyscy jesteśmy zgubieni! Nie potrafię zatrzymać tej przemiany. Wkrótce to miejsce wiedzy i nauki zostanie zniszczone przez bezrozumne trolle, w które przeistoczą się moi uczniowie!

Dałem im wszystko. Wszystko! A oni to zniszczyli.

To miejsce jest już stracone, nawet jeżeli przegonię stąd te bestie. Ta kraina stanie się teraz zbyt niebezpieczna, by móc tu pracować w normalnych warunkach. To będzie kraj stracony, spustoszony przez trolle. Mieli stworzyć tu podwaliny nowej wspaniałej cywilizacji, a nie wszystko niszczyć!

Muszę pomyśleć o swoim losie.”

 

Ostatni fragment pamiętnika Nevermore’a:

„Jestem tu uwięziony przez swych dawnych uczniów. Na skutek zdrady jednego z nich, stali się potworami. Nie mogę stąd wyjść! Rozszarpią mnie na strzępy! Jest ich zbyt wiele, nawet jak na moją magię.

Niewdzięcznicy! Zbudowałem im wspaniały dom, stworzyłem społeczeństwo idealne. Mieli dostęp do nieograniczonej wiedzy! Teraz jeden czyn przekreśli to wszystko. Szczurom laboratoryjnym nie wolno dawać wolności! Nie wolno pozwalać decydować! Inaczej kończy się to tak jak teraz – nie będzie już niczego!

[…]

W mojej głowie coraz częściej pojawia się głos. Mówi mi, że może mnie uratować. Nie tylko przeżyję, ale będę żył wiecznie. Stanę się nieśmiertelny!

Zasłużyłem na to. Dałem podwaliny nowej cywilizacji. Spisałem swą wiedzę w 36529 księgach. Jako jedyny odkryłem naturę Tarczy.

Całe życie byłem wierny sługą Astarotha. Myliłem się. To Astaroth jest oszustem To Astaroth został wygnany. Głos Ukrytego Pana opowiedział mi, dlaczego książę nie jest już na dworze. Został wygnany za oszukanie Asmodeusza. Ukryty Pan przejrzał tę zdradę i w nagrodę otrzymał stanowisko Wielkiego Skarbnika, odebrane zdrajcy Astarothowi.

Czy to uprawnia mnie jednak do słuchania głosu tego, który od zawsze był moim wrogiem? Tego, który od zawsze mamił mych braci? Czyż teraz nie chce zwieść i mnie? Czyż klękając przed nim, nie daję mu ostatecznego tryumfu?

Nie mam już czasu na rozmyślania. Czas, aby i ja z tego coś miał. Pozostałe pionki zostały już strącone z planszy. Jeżeli ktoś może zostać Królową, to ja. Choćbym miał zmienić barwy.

Schodzę w dół. Otwieram schron, w którym trzymam Tarczę. Cóż za ironia losu. Przelałem krew swoich braci, by ją tu sprowadzić. Udowodniłem, że miałem rację kto w niej się kryje. Zbudowałem więzienie, którego nie pokona nawet czart. Przysięgałem więzić ją tu na wieczność…

Pakt z Ukrytym Panem pozwoli mi żyć wiecznie! Nie zostanę tu pogrzebany! W zamian uwolnię Tarczę Ukrytego Pana.”

 

Pracownia magiczna (27)

Bohaterowie kierują się do ostatniego pomieszczenia w ukrytej części kompleksu, gdzie natrafiają na trolla. Nie jest on skamieniały, a sparaliżowany. Tu także stoczono walkę z trollami. Naozonowane powietrze aż skrzy od wyładowań. Pozostałość magii sprzed stu lat wciąż emanuje. Troll został zamknięty w pętli czasu, w której nieustannie zostaje trafiany zaklęciem unieruchomienie potwora. Jak tylko na chwilę się poruszy, to jak w świetle stroboskopowym – znów się zatrzymuje.

Nahir zostaje unieruchomiony jak tylko przekracza próg pomieszczenia. Co więcej, troll wyzwala się z okowów magii [1]! Potwór widzi tego, kto sto lat temu uwięził go w magicznej pętli i żądny zemsty rzuca się na niego. Erika ciska barwną kulę. I to był błąd! To miejsce aż kipi od magii, dodatkowa energia wybucha jej w rękach i zostaje unieruchomiona [1].

Mavil jako jedyny może się ruszać. Czy ucieknie? Zostawi swych przyjaciół, by ratować swe życie? Nic z tego! Rzuca się ze sztyletami na bestię. Jednak jej rany natychmiast zasklepiają się. Co więcej, potwór znów opiera się czarom unieruchomienia! Odwija się Mavilowi powalając go na łopatki. Przez chwilę cała drużyna jest unieruchomiona/nieprzytomna! TPK?

Erika raz na zawsze odpiera magię tego miejsca [20]! Ciska ogniem w trolla. Ta rana się nie zasklepi! Na zawsze pozostanie mu pamiątka po spotkaniu z diaboliną. Troll rzuca się na nią, ale ta odskakuje! Ktoś czuwa również nad krasnoludem! Nahir wyrywa się z magicznych kajdan [20].

Diabolina postanawia chwycić za diablęcie i brać nogi za pas. Niestety tym ruchem wystawia się na atak trolla. Ostatnim tchem wypada poza próg komnaty, po czym dosięgnięta łapą trolla pada nieprzytomna na posadzkę.

Nieprzytomny Mavil leży obok nieprzytomnej Eriki. Są poza zasięgiem trolla, ale od otrzymanych i nieopatrzonych ran wciąż może umrzeć. Umiera [1]! Przybył do miejsca, w którym miał odkryć kim jest, tylko po to, by zginąć…

Nahir jako ostatni został w pomieszczeniu. Widzi, że jego towarzysze leżą w korytarzu. Zostawia trolla za plecami i biegnie ku nim. Troll już bierze zamach i w tym momencie wpada w pętle czasu [1]!

Dla Mavila nie ma już ratunku, paladynowi pozostaje ustabilizować Erikę. Zabierają ciało Mavila. Zabierają też monetę duszy. Nahir podnosi ją z niemałym wysiłkiem, jakby ważyła tyle co głaz. A przecież Mavil podrzucał nią! Oto brzemię, jakim jest ta moneta dla istot o dobrej naturze. Nahir niosąc monetę przypomina sobie najgorsze rzeczy, jakie uczynił w życiu i nie potrafi przestać o nich myśleć.

Potem próbują wskrzesić Mavila w magicznej fontannie. Nahir zanurza ciało diabelstwa w wodzie.

– Hej ty, duszo Nevermore’a! Jeśli jeszcze została choć ciebie część, zwracamy ci to ciało. Weź co twoje, a oddaj mu życie.

Lecz głos jego jest jak głos wołającego na puszczy.

– Przekleństwo Elturel! – stwierdza ponuro Nahir. – Tak będziemy o tym mówić. Tych, którzy się wymknęli, prędzej czy później dosięga przeznaczenie! Straszliwa to myśl, lecz nie da się od przeznaczenia uciec. Gdy przyjdzie na mnie kolej, zabierz ode mnie tę monetę i idź do Victo. On będzie wiedział, co z nią uczynić.

Westybul (22)

Od strony bramy słychać tłuczenie. Nahir cofa się, by zobaczyć kto się dobija. To Haseid, który już wcześniej odgrażał się, że zamierza i tak wyruszyć na misję, za zgodą Nahira czy bez. Z magicznym sejmitarem ojca przy boku gotów jest do akcji.

Chłopak widzi minę Nahira. Widział ją wcześniej, gdy zginęła Waywocket. Nahir nie musi niczego tłumaczyć. Zresztą po chwili sam dostrzega ciało Mavila. Nahir układa je przy bramie i przykrywa jakimś płótnem. Kładzie na nim monetę.

– Jeżeli stąd wyjdziemy, to wyjdziemy. A jeżeli stąd nie wyjdziemy, to niech następna drużyna awanturnicza po nas znajdzie tę monetę.

Następnie Nahir mierzy wzrokiem chłopaka.

– Wykazałeś się naturą prawdziwego awanturnika. Powiedziałem ci nie idź, a ty i tak poszedłeś. Normalnie sprałbym ci tyłek.

– Spróbuj, no spróbuj!

– Nie ze mną będziesz tu walczył lecz z tym, co się tu kryje. Także uważaj, zachowaj dla nich swoje ostrze. A teraz ruszamy tam gdzie każe uczona, która szuka w tym miejscu wiedzy.

Bohaterowie odbywają długi odpoczynek, po czym ruszają dalej badać podziemia.

 

Posąg prawdziwego Astarotha (18)

W małej komnacie widzą pomnik Astarotha, ale nie pięknego czarta jak wcześniej, ale maszkarę. Astaroth oszukał swych wyznawców, tak samo jak oszukał ich Wygnaniec. Wygnaniec podawał się za Astarotha, a Astaroth za pięknego i dobroczynnego księcia.

Trzeci fragment pamiętnika Nevermore’a:

„Po raz pierwszy ujrzałem księcia. Widok ten zamiast mnie cieszyć, zohydził. Wyglądał skrajnie odmiennie, niż jest opisywany w księgach i przekazach. Przy dźwięku trzepoczących skrzydeł i krakania wron ukazał mi się okropnie brzydki anioł. Jego bezwładne skrzydła były brudno szare, twarz wymizerniała i wychudzona, a podkrążone oczy całe żółte. W prawej ręce trzymał żmiję. Roztaczał w około siebie ohydny smród, prawie tak nieznośny, że momentalnie się pochorowałem. Czy oszukał nas tak jak Wygnany? Wygnany podawał się za Astarotha, który podawał się za naszego dobrego anioła… Czy wszystkie piekielne istoty ukazują się nam jako dobroczyńcy, choć ich natura jest zawsze inna…”

 

Destylarnia (20)

Bohaterowie wchodzą do destylarni i laboratorium. To tutaj uczeń alchemika opracował magiczną trutkę, którą dodał do wina. Trutka miała ukazać prawdziwą naturę jego mistrza.

Co złego zrobił mistrz według ucznia? Arsenius chciał, by diabelstwa spod Mostu Boareskyr (obecny Fort Tamala) przekazali mu Tarczę. Wówczas on udowodni im, że Tarcza zamieszkiwana jest przez Wygnańca, który tylko podaje się za Astarotha. Gdy tamci odmówili, Arsenius zaatakował ich i odebrał im Tarczę (bohaterowie widzieli zniszczoną zachodnią świątynie pod Fortem Tamala). Uczeń nie mógł mu tego wybaczyć, nie mógł zapomnieć o przelanej krwi braci i sióstr. Stworzył więc serum przemiany w potwora. Chciał, by pozostali uczniowie przestali widzieć Arseniusa jako niemal boga, jako swego idola, ale ujrzeli w nim potwora, jakim jest w rzeczywistości. Arsenius był despotą i tyranem, który w imię udowodnienia swej nieomylności zabił braci i siostry. Z powodu jego pychy doszło do nieuzasadnionego rozlewu krwi.

Jednak zanieczyszczone wino trafiło do pozostałych uczniów, zamiast do Arseniusa. Magia przemieniła ich w trolle. Te po zniszczeniu części podziemnej twierdzy wydostały się na powierzchnie i zaczęły pustoszyć całą krainę. Tak powstały Trollowe Szpony – dzikie i niebezpieczne pustkowia w miejsce olśniewającej cywilizacji, którą mieli tu stworzyć.

Pytanie kto oszalał – uczeń Arseniusa czy Arsenius?

Notatnik ucznia alchemika

Arsenius początkowo był dla nas opiekunem i mentorem, ale powoli jego obsesja na punkcie „ochrony” przerodziła się w tyranię ograniczającą wszelkie nasze działania, w celu rzekomego „bezpieczeństwa”.

[…]

Nasi bracia i nasze siostry bronili Tarczy za cenę własnego życia. Z przerażeniem stwierdzam, że zabijaliśmy się nie po to by zwalczyć Wygnanego, lecz by go umocnić. On zabił naszego księcia. Nas już nie musiał. Sami to zrobiliśmy. I czyj to był plan? Niewiernego czy Wygnanego? Czyżby ten, kto ogłosił się największym demaskatorem Wygnanego, nie został sam przez niego oszukany? Wykonał jego plan, cały czas do końca będąc przekonanym, że wykonuje swój własny!

[…]

Nevermore nie jest już w stanie wziąć odpowiedzialności za własne czyny. Nie jest w stanie przyznać się do winy, uznać żadnego swojego błędu lub dokonać zadośćuczynienia lub przeprosin za wszelkie przewinienia niezależnie od konsekwencji i dowodów. Upiera się co do słuszności ataku na naszych braci, naszych krewnych, Diablęta i Diaboliny!

[…]

Diablęta i Diaboliny! Ten obłęd musi się wreszcie skończyć! Nevermore stworzył utopię, która stała się terrorem. Przelaliśmy krew naszych braci i sióstr. Nevermore musi za to zapłacić. Musi zostać ukarany. Nevermore to potwór. Teraz niech wszyscy to zobaczą! Stworzyłem serum prawdy. Odczynnik, który ukaże potwora w potworze. Niech ten, który zdemaskował Tarczę niech teraz sam zostanie zdemaskowany!

 

Bohaterowie spuszczają wino i przedostają się rurą do kolejnego pomieszczenia – kaplicy Astarotha.

 

Kaplica Astarotha (24)

Tutaj oddawano cześć Astarothowi, kiedy jeszcze postrzegano go jako księcia. Przez lata uważano Astarotha za bóstwo otaczające opieką śmiertelników, które niczym Prometeusz dał im wiedzę narażając się innym bogom. I tutaj Arsenius przyniósł Tarczę i ujawnił tożsamość tego, kto się w niej kryje – Ukrytego Pana zwanego też Wygnańcem.

Gdy Arsenius rzucił zaklęcie identyfikujące w Tarczę, rzucany przez nią czarny cień diabła ze złamanym rogiem odcisnął się trwale na ścianie. I teraz ten Cień (Shadow) Wygnańca odkleja się od ściany i atakuje bohaterów! Lecz Haseid brawurowo rozcina nieumarłego na pół magicznym sejmitarem swego ojca [20]. Cień ze ściany znika.

– No synu – Nahir chwali chłopaka. – Teraz okazałeś się jako prawdziwy wojownik. Nie jesteś już zwyczajnym obdartusem.

– I nic się nie bałem!

Znaleziona kartka z pamiętnika opisuje rytuał demaskowania Tarczy.

Czwarty fragment pamiętnika Nevermore’a:

„Oto dowód tego, że moja Niewiara była słuszna. Ukazałem mym uczniom prawdziwą naturę Tarczy. Wygnaniec jest nagi! Jego cień szamotał się po komnacie jak oparzony. Syczał i obiecywał wieczne cierpienie. O nie! Myli się ten czart. Długo studiowałem swą magię. Mam go jak na widelcu. Teraz spocznie na wieki pod ziemią, w schronie, którego nie zdoła nigdy opuścić.”

Erika odnajduje ukryte wejście do skarbca.

Skarbiec (23)

Skarbiec to tak naprawdę niewielki korytarz z wykuszem. I choć przechowywano tu jeden tylko klejnot, to warto jest on więcej niż wszystkie inne. Mieszka w nim żywiołak Dao.

Wirujący cień postawnej kobiety we wnętrzu pięknego klejnotu przemawia w krasnoludzkim.

– Uwolnijcie mnie, a spełnię wasze trzy życzenia.

Erika od razu podsuwa myśl, by wskrzesić Mavila. Pytanie za jaką cenę?

– Wiemy czym jesteś. Jesteś żywiołakiem, którego krasnoludy używały do wydrążenia tych podziemi. A jednak jesteś uwięziony. Wśród nas był taki, który miał reputację w uwalnianiu dżinnów. Możesz wiele zyskać na tej wymianie. Ponieważ jednym z naszych życzeń może być to, by cię uwolnić. Ale najpierw chcemy byś wspiął się na wyżyny swoich magicznych mocy. Ten o którym mowa dwukrotnie został przeklęty, a teraz śmierć ugodziła go w same serce. Musisz go przywrócić do życia, w taki sposób, jaki potrafisz.

Gdyby tylko Haseid znał krasnoludzką mowę, zakrzyknąłby, że to jego tatę należy wskrzesić… Tymczasem Dao odpowiada.

– Spełnię wasze życzenie, gdy mnie uwolnicie.

– Najpierw wskrzesisz naszego przyjaciela. Inaczej nici z umowy. Ostrzegano nas przed tobą.

– To niemożliwe. W tej formie nie potrafię czynić magii. Gdy roztrzaskacie kryształ, ja odzyskam formę. Będę wolna. W nagrodę spełnię wasze życzenia. Warunek jest jeden. Musicie wypowiedzieć je tu i teraz. Potem odejdę.

– W takim razie niech się stanie, trzy życzenia, wiedz jakie. Pierwsze i najważniejsze wskrześ naszego towarzysza. Drugie przywróć te księgi byśmy mogli je zabrać i korzystać z wiedzy samego Nevermore’a. A ostatnie – dzierżyć będę młot, imieniem Moradina słynący, co zadaje obrażenia takie jaka jest woja natura!

Bohaterom ukazuje się lewitująca, beznoga postać żywiołaka ziemi, przypominającego krasnoludzicę. Dzierży dwuręczny młot.

– Ziemia to mój żywioł. Ty, który spocząłbyś w ziemi powstań, by dalej po niej chodzić. Te księgi, które powstały z drzew, które wyrosły z ziemi, niech się odrodzą. Ten młot, co ziemię porusza, niech do twych rąk trafi.

Nahir przejmuje młot i kontynuuje.

– Tu w pobliżu żyją krasnoludy. Dzikie i nie znają zbyt wiele. Ale ty pamiętasz krasnoludy z dawnych czasów. Kiedyś krasnoludy zmuszały ciebie do pracy. Ale tych możesz przyuczyć zgodnie z własnym upodobaniem.

Dao uśmiecha się złowieszczo.

– Oczywiście.

Żywiołak zrywa się i opuszcza podziemia, które sam wybudował, zmuszony do pracy przez krasnoludy z klanu Dugmarena Jasnej Opończy.

 

 

epilog

Bohaterowie wychodzą z podziemi w komplecie, razem ze wskrzeszonym Mavilem. Widzą jak nad wioską unosi się pył. Ziemia się cała trzęsie.

– Będziecie moimi sługami! – wydobywa się niski, tektoniczny dźwięk, jakby sama ziemia przemówiła.

Śmiertelnie przerażone próbują uciekać, ale Dao zagarnia je jeden po drugim swoim wirem.

– Niewolnicy! Potomkowie odpracują czyny swych przodków. Oni zniewolili mnie, ja zniewolę was!

Krasnoludy zostają wchłonięte przez nią i nagle wszystko cichnie. Kurz opada odsłaniając pustkę. Gdzieś w innej sferze, sferze żywiołów, będą teraz przez wieki bezskutecznie uderzać w nieskruszałą skałę, ku uciesze złośliwego geniusza.

Tymczasem w sferze materialnej Nahir odkrywa, że jego skóra stała się czysta, pozbawiona czarnych plam. Piach unoszący się nad dawną osadą wyszorował z nich jego skórę. Znamiona zniknęły na zawsze.

 


Komentarz prowadzącego (koso):

Sesja rozpoczęła się od sceny z dżinnem i wskrzeszaniem – Waywocket. Zakończyła się również dżinnem i również wskrzeszaniem – Mavila.

Uwielbiam takie klamry. Uwielbiam powtórzenia intra na sesji.

Gdy teraz na to patrzę, mogłem się przecież spodziewać, że gracze zechcą wskrzesić Mavila. Ale wówczas nie spodziewałem się. Raz, że w trakcie sesji zapominałem o dżinnie. Dwa, nie wierzyłem, że gracze go uwolnią. Jak tylko gracze go odnaleźli, pierwsze co powiedziała Gosia, to wskrzeszamy Mavila. Niby oczywiste, ale ja byłem totalnie zaskoczony.

Nim zacząłem grać w dnd wskrzeszanie wydawało mi się trochę jak punkty szczęścia czy przeznaczenia – lamerskie. Ta sesja udowodniła mi, że wskrzeszanie może być epickie.

Zaskoczeniem było również obranie przez graczy odwrotnej kolejności zwiedzania podziemi – zaczęli od końca, miejsca ukrycia monety. Był to efekt naturalnego sukcesu [20] w teście śledztwa. Postanowiłem od razu udostępnić im ten segment lochów. Oznaczało to również automatyczne pozbycie się kilku scen, które by tam potencjalnie prowadziły. I dobrze, bo i tak sesja się przedłużyła i nie zdążylibyśmy ze wszystkim co zaplanowałem.

Swoją drogą to była pierwsza moja sesja poprowadzona bezpośrednio na żywo. Roll20 jednak z nami pozostał – dla wygody grania. Wymaga to jeszcze dopracowania i naszego przyzwyczajenia się do obecności „Sztucznej Inteligencji” przy stole.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.