D&D – Descent into Avernus – Pogromcy Piekieł 1.6

Drużyna rozprawia się z kultystami pod Mostem Boareskyr i napotyka na ducha paladyna z drużyny Tamala Thenta. Duch opętuje Mavila, a Nahir proponuje Waywocket boski zakład, którego stawką jest jej życie.

Bohaterowie Graczy

Andrzej – Mavil ‚Tinto’ Nevermore – Tiefling / Rogue 2 / Criminal / Chaotic Neutral

Gosia – Waywocket Smolinosek – Rock Gnome / School of Transmutation Wizard 2 / Folk Hero / Chaotic Good

Kadu – Nahir Blackhammer – Mountain Dwarf / Paladin 2 / Guild Artisan / Neutral Good

 

W poprzednich odcinkach

Po zniknięciu Elturel bohaterowie ruszają do Fortu Tamala. To miejsce nie przypomina twierdzy paladynów, jest jak kolonia karna. Przywódca fortu, przeor Ichor, postanawia oczyścić całe to miejsce ze zdeprawowanych gwardzistów, napadających na karawany bandytów, a także morderczych kultystów Bhaala. W tym celu jest gotów zawrzeć jakowyś pakt z nieczystymi siłami. Bohaterowie krzyżują mu plany i sami pozbywają się kultystów. Miejsce to zaś zostaje oczyszczone przez ogień, zapewne podłożony przez niezadowolonych kupców, którzy nie mogli uzyskać rekompensaty za swe niesprzedane do Elturel towary. Bohaterowie wskakują do łodzi, jednak nie odpływają daleko. Nieopodal, pod Mostem Boareskyr, trafiają na kolejny trop bhaalitów…


Wstęp

Krumn, oddany rodzinie Blackhammerów agent i najemnik, nie traci czasu w drodze do Wrót Baldura. Kalkuluje, jak wyjść z opresji cało. Sytuacja bowiem odwróciła się o 180 stopni. Blackhammerowie jak tylko uzyskali monopol na handel kamieniem z Elturel, Elturel przestało istnieć.

Był to flagowy projekt Zorana Blackhammera. Nie tylko zakończył się fiaskiem, ale na światło dzienne wyszły pewne brudne sprawy stojące za tym projektem, które mogą zaszkodzić Zoranowi, a więc i Blackhammerom. Shetsk, którego najęli do napadania na konkurencyjne karawany, zaczął ich szantażować. Groził, że ujawni kto go wynajął.

Przypadkiem lub nie z niebytu powraca Nahir, brat Zorana, niedoszły dziedzic potęgi Blackhammerów. Porzucił rodzinę i przywdział zbroję paladyna. I pojawia się w Elturel oraz w Forcie Tamala akurat, gdy w tych miejscach zawisa czarne widmo nad Blackhammerami. Przypadek?

Zoran często powołuje się na chciwego boga Abbathora. Krumn nie jest religijny, ale podoba mu się maksyma, aby zawsze brać jak najwięcej, zwłaszcza od tych, którzy sami ci dają. A Nahir dał mu trupa Shetska. Dał alibi swemu bratu. Wspaniale się podłożył. Nahir zabił herszta bandytów, który stał się niewygodny. I teraz całą winę można zrzucić na Nahira, chroniąc Zorana. Krumn będzie mówił, że zrobił wszystko, by ratować Shetska, jednak nie sposób powstrzymać mordercy, który działa w afekcie. Gdy zapytają dlaczego Nahir zabił, odpowie, że zrobił to, gdyż chciał ukryć dowody swej haniebnej współpracy z bandytami. Wpierw Nahir wynajął ich do napadania na karawany konkurencji, a gdy ich przywódca zaczął go szantażować, ten postanowił go zabić.

Nahir dał mu też dziwaczne słoniopodobne stworzenie oraz gnoma. To stworzenie może mieć sporą wartość. Wiecznie zajęty Krumn nie miał czasu odwiedzać cyrków. Słyszał, że Teatr Fatamorgana to najlepszy cyrk we Wrotach Baldura. Czas samemu się o tym przekonać.

Gdy schodzili do podziemi, to było jakby zmienili jedną rzeczywistość na drugą. Oczy Nahira zapaliły się rządzą odkrywcy, żądzą doświadczenia rzeczy wcześniej nieosiągalnych. Kiedy był rzemieślnikiem to szturchany przez ojca dokonywał negocjacji, dokonywał ustaleń, doglądał i budował, planował i tworzył. Wówczas rzeczy takie jak zejście do wilgotnej nory wydawały mu się czymś obrzydliwym. Zresztą od małego był dość chorowity. Ale teraz, gdy odrzucił cały ten bagaż wymagań, bagaż oczekiwań tego, co chciała od niego jego rodzina, czuje się lekko na duszy schodząc do głębokiej i ciemnej czeluści. Myśli sobie, a co może mu się tutaj stać? Dopiero co pokonał herszta bandytów, wyświadczając przysługę swemu bratu, a teraz załatwi kultystów Bhaala. Nahir czuje się prawdziwym paladynem. I tylko te plamy na skórze całego ciała przypominają o biednym, chorowitym dziecku, które nigdy nie zeszłoby do zimnej, mokrej nory.

Rilsa Rael z Małego Kalimshanu, miasta uchodźców pod Wrotami Baldura. Jej przodkowie sami nie zostali wpuszczeni do Wrót Baldura, upokorzeni i przegnani na jego przedmieścia. Od tamtego czasu uchodźcy z Kalimshanu stworzyli tu własną społeczność na wzór ojczystej, postawili mury wokół swej dzielnicy, a potem wokół swych medyn – małych dzielnic w środku ich dzielnicy. Zorganizowali swoja straż uzbrojoną w sejmitary, amlakkarów. Płomienna Pieść nie ma tu wstępu. Miejscowy gang Paszowie dba o to, by i Gildia ty zbyt często nie zaglądała. Imperium Klejnotów Calima jest najlepszym jubilerem w całych Wrotach Baldura, a Teatr Fatamorgana najlepszym dostawcą rozrywki, nie zawsze bezpiecznej. Do Rilsy Rael właśnie doszły słuchy, że z Elturel wyruszył wóz z rodowitymi Kalimshanami zmierzający do Wrót Baldura.

 


Przygoda

Datki na świątynię

Bohaterowie udali się na przystań pod Mostem Boareskyr, gdyż to tutaj poprzedniego dnia młoda Hama Basha podsłuchała nietypową rozmowę dwójki zakapturzonych postaci w przystani. Padło w tej rozmowie imię Dagoey. Rzekomo Dagoey jest ciężko ranny i ukrywa się gdzieś nieopodal.

Czy to możliwe, że Dagoey przebywa gdzieś w pobliżu? Jeszcze niedawno zmierzał do Wrót Baldura i to w wielkim pośpiechu. Zapowiedział swoje rychłe przybycie w znalezionym przez bohaterów liście [s01ep02].

Yignath,

Wszystko zgodnie z planem. Czas na kolejną fazę. Ruszamy na Most Boareskyr zabrać datki ze świątyni.

Mam wątpliwości co do następnej fazy. Naprawdę uważasz, że wjazd przez Bramę Bazyliszka będzie wówczas możliwy? Pomyślałem, że lepiej będzie znaleźć łódź. W ten sposób od razu dostaniemy się do doków!

Dagoey

P.S. Przekaż Vaazowi, aby zajął się tormitką o imieniu Reya Mantlemorn, jak tylko zjawi się we Wrotach. Dużo wypytuje na temat starego.

Nahir gdy teraz o tym myśli, to inaczej rozumie określenie „datki na świątynie”. Chodzi oczywiście o świątynie Bhaala, a nie Torma oraz o trupy, a nie złoto.

I oto bohaterowie widzą z ukrycia jak pada właśnie kolejny trup w darze dla pana mordu Bhaala. Kultysta morduje gońca, którego posłał po eliksiry. Po odprawieniu rytuału, kieruje się do kryjówki, a bohaterowie za nim.

Podziemia

Nahir szybko rozeznaje się w podziemiach. Częściowo są naturalne, a częściowo są dziełem ludzkich rąk. Po porozmieszczanych po kątach skrzyniach rozpoznaje to miejsce jako kryjówkę przemytników, aczkolwiek skrzynie są puste i zbutwiałe, co oznacza, że od dawna nieużywaną. Wilgoć w powietrzu wskazuje na istnieje gdzieś nieopodal podziemnej rzeki, zapewne tej samej, która przepływa pod Fortem Tamala. A jako że tam, pod fortem, znajdowała się tajemna świątynia Bhaala, to pewnie i tu znajduje się jakowyś schron dla jego kultystów. Lecz przed tym jak bhaalici wytępili stąd przemytników, ci zaadaptowali na ukryte magazyny istniejące tu przedtem katakumby paladynów Torma. Gdzieniegdzie w ścianach widać krypty i ludzkie kości.

 

Jaskinia (1)

Bohaterowie trafiają do naturalnej jaskini, krętej i nierównej. Natrafiają na ludzki szkielet. Został brutalnie zaduszony łańcuchem. Szkielet ma na sobie pancerz paladyna Torma Obrońcy Towarzysza Pogromcy Piekieł. Wszystko wskazuje na to, że został zabity przez więźnia, któremu niósł strawę. Znajdują przy nim misę ze spleśniałym jedzeniem, podartą kartkę ze śpiewnika Torma oraz list napisany przez Tamala Thenta, paladyna Torma, który 5 dekad temu zaginął bez wieści wraz z załogą fortu.


Towarzysze,

Wkrótce opuszczam nasz fort i udaję się do Elturel. Nawet tu widzę światło Towarzysza, ale to ledwie blask. Tam na miejscu musi robić ogromne wrażenie. To dla mnie zaszczyt objąć dowództwo nad Świętym Miastem.

Rozpiera mnie duma, ale i poczucie winy, że zostawiam was tutaj samych z naszym chorym bratem.

Czy postradał zmysły po tym jak nieopatrznie wypił czarną wodę spod Boareskyr? Nie wierzę, że to zrobił, Nicolai nie złamałby zakazu. Jest tormitą, prawym i lojalnym. Jego szaleństwo to, coś z czym do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Jego groźby, choć pozbawione sensu, wydają się prawdziwe. Napawają mnie grozą. Mówi z takim przekonaniem o jakieś tarczy, a jednak do tej pory nie znaleźliśmy dowodu na jej istnienie. Co oznacza upadek miasta? O jakim mieście mówi?

Decyzja odjęciu mu języka i zamknięciu w samotni była nieodzowna. Słowa, które wypowiadał, były plugawe. Ściągał nimi na siebie i na nas zgubę. A czymże jest utrata członka ciała, które jest śmiertelne wobec zatracenia duszy, która jest wieczna? Niech odnajdzie ciszę i spokój. Pamiętajcie o zostawianiu mu nie tylko jadła, ale i śpiewników. Nie może zapomnieć o Tormie, który jest sprawiedliwy.

Ja sam zwrócę się o pomoc do kogoś o większej wiedzy. Thavius Kreeg jest pierwszym pośród tormitów. Uwolnił nas od sług nocy. Pytałem go już w listach o jaką tarczę może chodzić, jakie miasto czeka zagłada. Jestem pewien, że nie zostawi nas bez pomocy. Zawsze z wielkim szacunkiem i podziwem odnosił się do Pogromców Piekieł.

Lojalność i Furia!

1451, Tamal Thent

Z wnętrza jaskini emanuje wrażenie przenikliwego smutku, samotności, poczucia bycia zdradzonym i zranionym przez własnych przyjaciół. Bohaterowie znajdują na ścianach krypty rozmaite bazgroły, tajemnicze symbole, obłąkane zapiski, proroctwa opętanego. Jedynie część z nich udaje się im rozczytać. Jeżeli im wierzyć, Elturel nie było takie, jak się wydawało. Dokładnie to samo mówił wcześniej Nahir, jakby to słowa jego samego zostały tu zapisane! „Elturel nie było tak świętym miejscem, jak ci się wydawało.” – powiedział Nahir do nieżyjącej już Rei Mantlemorn.

Jeden z napisów odnosi się do Wygnańca. Złamany róg to musi być jego przymiot. Mowa jest też o jego zdradzie i konieczności jej odkupienia.

Wygnaniec o rogu złamanym
Do swego królestwa powróci
Gdy swą chytrą zdradę odkupi
Trzynastokrotnym darem danym

Kwatera przemytników (2)

Bohaterowie kierują się do południowego wyjścia z jaskini. Drzwi są zbutwiałe, opadnięte, wyglądają na nieużywane. Ze szczelin pomiędzy futryną wydostają się smugi światła. Po drugiej stronie ktoś jest!

Łotr mimo że uchyla je powoli, skrzypienie zdradza go. Kilku zbirów zrywa się znad stołu, przy którym rozgrywali partię kości. Na przeciw wejścia widać łóżko i rannego mężczyznę na nim. Pod łóżkiem widać opróżnioną fiolkę. Mavil wparowuje do środka.

– Przynieśliśmy więcej eliksirów!

– Kim jesteś? – pyta mężczyzna, który wyróżnia się na tle pozostałych. Mówi i wygląda jak ktoś wysoko urodzony.

– Mavil. A co to ma za znaczenie?

– Odłóż eliksiry i odejdź – rozkazuje arystokrata.

– Chyba coś nam się należy za fatygę – Mavil zaczyna sobie pogrywać. – Poza tym na górze zrobiło się kiepsko. Fort zapłonął.  Sporo ryzykujemy.

– Zostając tutaj ryzykujecie jeszcze więcej – szlachcic traci cierpliwość. Pokazuje jakiś gest i dwójka zbirów znika gdzieś w cieniu korytarzy.

– A wy tu na co czekacie?

– Powiedz co tu robisz naprawdę!

Za pleców Mavila wyłania się Nahir z młotem bojowym w dłoniach.

– Jesteśmy z Fortu Tamala. Przyszliśmy zrobić tu porządek! Odłóżcie broń, a nie stanie wam się krzywda.

– Z Fortu Tamala? Czyż nie mamy umowy z waszym przeorem?

– Przeor nie żyje.

– To nie nasza sprawka.

– Słuchaj frajerze. Chyba się przesłyszałeś. Są nowe zasady. I my je wyznaczamy. Nowym zarządcom nie podoba się, że kryjecie się tu jak szczury po norach. Mamy rozkaz zlikwidować tę melinę!

Wtem arystokrata staje się niewidzialny. Draby sięgają po zakręcone sztylety. Od strony rannego mężczyzny słychać upiorny krzyk.

Głupie diabelstwa! Nie wiedzieli jakiego słyszeli pana. Księcia? Nigdy go tam nie było!

Dagoey

Nędznik na łóżku wygląda na ledwo żywego. Oczy ma odwrócone na drugą stronę. I jakby czyjś inny wzrok wpatrywał się teraz w Mavila.  I jakby czyjś inny głos do niego przemówił.

„Wciąż szukasz swego pana? Jego tu nie ma! I nigdy nie było! On od dawna jest martwy. Martwy!”

Mavil przeraża się. Dobija nieszczęśnika.

Nicolai

Dagoey opada bez życia, a z jego ciała zaczyna unosić się delikatna mgiełka. Po chwili formuje się w przerażający byt, gotowy zabić.

– Nie! – wykrzykuje przerażony Mavil. – Dopadły mnie diabły! To koniec!

Duch w sekundę wysysa niemal całe życie z Mavila. Jego skóra robi się pomarszczona, jakby wyschnęła. Na twarzy pojawiają się zmarszczki. Włosy siwieją. Mięśnie wiotczeją. Ciało Mavila postarza się o dwadzieścia lat!

Nahir wie, że rozwścieczyli stare zło, które było tu uwięzione od dawna. To duch paladyna zdradzonego przez innych paladynów.A teraz inny paladyn unosi swój młot, by zniszczyć nieczystą siłę.

– Moradinie, daj mi siły! Niech twa boska moc ugodzi tego nieumarłego!

Duch syczy i wije się wściekle. Otwiera pustą paszczę ukazując strzępy języka. Pluje eteryczną flegmą. Próbuje opętać Nahira! Ten broni się.

– Nie! Nie pozwolę ci na to maszkaro! Nie wejdziesz do mego ciała Nicolai, szaleńczy apostato!

Waywocket korzysta z magii, by wysłać wiadomość do ducha.

– Wiem kim jesteś. Nazywasz się Nicolai. Ja też szukam Tarczy. Gdzie ona jest?

Duch odpowiada jej w ramach tego samego czaru.

– Wpuść mnie do środka. Pozwól mi wejść w twoje ciało. Przemówię twoim językiem. Wówczas wszystkiego się dowiesz.

Waywocket podejmuje ryzyko. Ukazuje swą naturę wynalazcy. Sprawdźmy, czy to zadziała… Co się może stać…

– Zgadzam się.

Przerażony Mavil, widząc ducha próbującego opętać Waywocket, dźga go. Duch jest już na skraju energii, umyka i niknie gdzieś w głębinach korytarzy.

W międzyczasie arystokrata ucieka. Pozostali Bhaalici otrząsają się z przerażenia wywołanego widokiem ducha oraz z szoku, że jeden z nich był opętany przez ducha. Sięgają po sztylety i rzucają się na bohaterów. Mavil pada nieprzytomny. Waywocket podbiega i cuci go. Nagle słyszy żądanie, że ma się poddać. Kultysta przytrzymuje związanego Nahira i przykłada mu sztylet do gardła. Waywocket przez chwilę waha się, ale tylko przez chwilę. Barwna kula spopiela ostatniego kultystę. Gnomka ratuje swych przyjaciół.

Nie sposób jednak całkiem uratować Mavila. Jego ciało postarzało się. Tylko zaklęcie Większe Przywrócenie rzucone w ciągu 24 godzin może odczynić klątwę.

– Jestem przeklęty od urodzenia! – pomstuje na swój los Mavil.

– Przekleństwa są jak muchy, latają dookoła ciebie – kwituje Nahir.

Korlasz

Przywódca kultystów umknął, ale pozostały jego rzeczy. Bohaterowie odnajdują zamkniętą skrzynkę, a w środku znajomy pergamin.

Niech będzie wiadome dla wszystkich, że ja, Kyrill z Domu Korlaszów, przyrzekam dotrzymać warunków zawartych w tej przysiędze.

Pan mordu Bhaal tu został zabity i tu zostanie wskrzeszony. Pomiot Bhaala powstanie z ciał śmiertelników. Bhaal ich oczekuje. Bhaal ich przyjmuje.

Zgodnie z jego pragnieniem zobowiązuję się jednej nocy każdego tygodnia oddawać mu jedno ciało, do czasu aż jego świątynia stanie na tym miejscu. Ofiary wskaże Ichor Herafer, nadzorca Fortu Tamala, gdzie stanie nasza świątynia.

Oto moja przysięga.

Nahir próbuje sobie przypomnieć co słyszał o Korlaszach [1]. Wkrótce Kyrill Korlasz zda sobie sprawę co zostawił w podziemiach i jak bardzo obciąża to jego rodzinę. Musi wrócić, choćby sam i stawić czoła intruzom. Pozostając niewidzialnym, kroczy za bohaterami, czekając na dobry moment do ataku.

Kyrill Korlasz jest synem wpływowego i bogatego arystokraty. Linia jego rodu liczy sobie tysiące lat. Wywodziło się z niej wielu potężnych magów. Niestety historia, która się za nimi ciągnie, nie jest chlubna. Korlaszowie wspierali Sarevoka.

The gods may throw a dice

Pytanie co dalej. Duch zniknął w odmętach podziemi. Waywocket chce iść za nim. Nahir proponuje jej zakład.

– Jeżeli uda Ci się przekonać ducha, wtedy bóg szczęścia Vergadain będzie ci winny przysługę. I mówię to w jego imieniu. Ale jeżeli ci się nie uda, twoja życie będzie należało do Vergadaina. I on zagra o nie w kości.

– Nigdy nie wchodź w takie pakty! – przestrzega Mavil. – Zawsze przegrasz. Popatrz na mnie.

– Moja inteligencja podpowiada mi, że Nicolai doświadczył zewsząd cierpienia i bólu. Co nie oznacza, że jego herezje nie zawierały ziarna prawdy. Widzieliśmy już wcześniej zapiski potwierdzające istnienie Tarczy. Nie był szalony, ale nierozumiany. Podejmuję wyzwanie. Choć stawką jest moje życie.

– Słusznie, słusznie – krasnolud kiwa glową. – Nicolai mówił rzeczy, które niepodoałby się Wielkiemu Widzącemu. Coraz więcej cienia pada na tę postać. Być może w miejscu, gdzie było dodatkowe słońce, Thavius Kreeg rzucał najdłuższy cień. Musimy go odnaleźć.

– A potem zabić! – dodaje diabelstwo.

Waywocket ponownie kontaktuje się z duchem za pomocą sztuczki Wiadomość. Nicolai odpowiada. Nakazuje jej zabić czarta. Nicolai bierze Mavila za pomiota Astarotha. Udaje się jej przekonać ducha, że Mavil to nie czart, a diabelstwo. W końcu Nicolai zgadza się z nią spotkać i stawia warunek. Żąda, aby przyszła do niego w pojedynkę.

– Musimy puścić cię samą – stwierdza Nahir. – Tak nakazuje Vergadain. W oddali jakbym słyszał jego głos.

– Skąd będziemy potem wiedzieli, że ty to ty, a nie Nicolai? – dzieli się swymi wątpliwościami Mavil.

– Na wybuchające bulgoty! – odpowiada Way. – Jeżeli powitam was tym oto wersem, znaczy że powróciła Waywocket. Wrócę bogatsza o wiedzę.

Waywocket rusza samotnie wgłąb tunelu.

Katakumby (3)

Waywocket wkracza w głębszą część podziemnego kompleksu, nie używaną przez przemytników ani bhaalitów. Katakumby służyły miejscowym tormitom jeszcze przed powstaniem Fortu Tamala. Przechodzi mostem i trafia skalnej komnaty, z wykutymi w ścianach półkami wypełnionymi przez ludzkie kości. Na posadce widnieje symbol Torma. Nigdzie nie widzi ani nie czuje obecności Nicolai’a. Rozgląda się za ukrytym przejściem [1], ale komnata wydaje się być ślepym zaułkiem. Waywocket nie odpuszcza. Na pewno musi gdzieś tu być jakiś ukryty mechanizm. Zaczyna się niecierpliwić, przewala kości i ściąga je ze skalnych półek, by odsłonić ścianę. Sprofanowane kości paladynów powstają! Naruszono ich spokój. Zamierzają ukarać winną.

Nahir nie chce zostawiać Waywocket na pastwę szkieletów. Opuszcza tunel przemytników i biegnie do katakumb. W przeciwnym kierunku biegnie Waywocket. Ucieka z katakumb do korytarza przemytników. Wpada tam na ukrywającego się Korlasza. Ten tylko czekał na dogodną okazję do ataku i odzyskania cyrografu podpisanego jego imieniem. Celne uderzenia obydwu sztyletów pozbawiają Waywocket tchu. Mavil atakuje Korlasza w ten sam sposób, jak on zaatakował Waywocket – z ukrycia, ze sztyletami w obu dłoniach.

W innej części podziemia krasnolud staje na przeciw szkieletów. Rzucają się na niego! Jednak magia, która je podniosła, okazała się zbyt słaba, a ich kości zbyt kruche. Rozsypują się, nim zdążą zadać cios [1].

– Ale potężny jest Mordinsamman – ocenia krasnolud.

Nahir dostrzega więcej porozrzucanych i w gniewie porozdzieranych kart ze śpiewnika Torma. Wtem duch wyłania się zza ściany. Jest wściekły, bo Waywocket miała przyjść sama, tymczasem zjawia się krasnolud. Do tego śmie nosić napierśnik tormity, którego Nicolai zadusił łańcuchami. I tak samo jak na tamtego, rzuca się na Nahira, by go udusić. Wściekłość dodaje mu sił. Widmowe szpony pozbawiają Nahira tchu.

Mavil zabija Korlasza i rusza na pomoc nieprzytomnej Waywocket, ale natrafia na Nicolaia. Duch chce go opętać.

– Już raz próbowałeś. Teraz jestem doświadczony o dwadzieścia lat bardziej!

Mavilowi jednak nie udaje się odeprzeć widma.  Czuje jakby zapadał w głęboki sen. Strwożona Waywocket widzi, jak oczy Mavila odwracają się na lewą stronę. Szybko cuci Nahira. Paladyn otrząsa się i ocenia sytuację. Wie, że by przegnać ducha z ciała ich towarzysza trzeba potężnej magii, którą nie dysponują.

Waywocket wiedziona ciekawością, skoro duch otrzymał już to co chciał i może mówić, namawia go do mówienia [20].

– Duchu, wiem kto cię tutaj uwięził i jak cię potraktował. Pozbawili cię języka, a tym samym powiedzenia prawdy o sobie. Nazywasz się Nicolai. Powiedz mi co wiesz o Wygnańcu i o Tarczy, której wszyscy poszukują.

– Chodź za mną. Pokażę ci.

Mavil otwiera ukryte w ścianie katakumb przejście. Waywocket i Nahir ruszają za nim. Z 1 punktem życia.

Więzienie (4)

Za ukrytymi drzwiami naturalna jaskinia ostro zakręca w dół i kończy się ścianą. Widać fragmenty rozerwanego łańcucha. Widać zardzewiałą miskę i łyżkę. Widać strzępy śpiewników Torma. Widać napisy na ścianach.

– Tu mnie wtrącono. Tu mnie zamknięto. Tu mnie przykuto – Mavil pokazuje na zerwane łańcuchy. – Wygnaniec dał mi siłę!

Nagle Mavil wyskakuje nienaturalnie wysoko i wspina się przyklejony do ściany jak pająk, wyłażąc z komnaty przez dziurę w suficie. To zagłębienie powstało w sposób naturalny, ale doskonale może służyć za więzienie. Normalny człowiek nie byłby w stanie wydostać się stąd.

– To koniec Mavila – podsumowuje Nahir marnie oceniając własne szanse dostania się na górę. – Zabrał go demon. Waywocket nie igraj z ogniem. Spójrz na siebie i na mnie. Ledwo żyjemy. Ach Vergadainie, jak ty kpisz z nas. Kolejna twa próba.

– Gdyby chciała nas skrzywdzić już dawno by to zrobiła.

Wciąż stoją bezradnie wgapieni w otwór w suficie i wówczas ukazuje się w nim Nicolai zrzucając im swój dawny łańcuch, po którym mogą się wspiąć. Waywocket niewiele myśląc, wdrapuje się pierwsza. Nahir się waha, ale póki rozmawia z nią duch, wygrywa swój zakład. Podąża zatem za nią.

Mavil kieruje się do załomu skalnego w kształcie rogu diabła. Wyciąga z wnęki księgę.

– W rogu samego Wygnanego – mówi Mavil nieco obłąkanie – ukryłem list napisany przez jednych zdrajców do drugich. Wszyscy oni byli zwodzeni i oszukiwani. Wygnany zabił ich pana a potem przez stulecia karmił się nimi. Astaroth miał gorliwych wyznawców, Wygnany potrafił zrobić z nich użytek. Gdy zbudowali mu jedną świątynie, powiedział im, że to fałsz. Sam siebie zdemaskował! Bawił się nimi. Potem znów ich oszukał i kazał zbudować drugą, ale to wciąż była jego świątynia i jego wyznawcy. A na końcu oszukał także tych, którym się wydawało, że i drugie jego oszustwo przejrzeli. Wygnany nakarmił się nimi wszystkimi. A potem już ich nie potrzebował. Doczekał się prawdziwie oddanych wiernych.


Odpowiedź na Pierwszy List do Astarotanów

„Niech te przesłanie dotrze do każdego domu Astarota, gdyż żaden z nich w rzeczywistości nim nie jest.”

Minęła dekada i to przesłanie jest wciąż aktualne. Wznieśliście domy na piasku. Wciąż słuchacie tego samego fałszywego głosu. To głos mordercy księcia. A wy mu służycie!

Głos, którego słuchacie, nie pragnie niczego więcej, niż waszego ślepego oddania. Bawi go wodzenie was. Pozwolił wam na chwilę przejrzeć na oczy, tylko po to, by oszukać was ponownie. Cieszy go to jak jesteście słabi i mu powolni.

Czy tak postępuje książę? Ten, który chciał wznieść nas śmiertelników do niebiańskiego statusu. Ten, który upadł za to, że pomógł śmiertelnym rasom w rozwoju cywilizacji. Ten, który nauczył ludzkość metalurgii czy nawet alchemii. Ten, który stale pomagał i ingerował w losy śmiertelników zamiast zostawić ich samych sobie.

Nie słuchałem fałszywego głosu, ale czerpałem z prawdziwej wiedzy. Wraz z mymi uczniami zapisałem mądrość księcia w 36529 księgach. Stworzyłem nową cywilizację, opartą o jedność nauki, mistyki i sztuki. Spisałem wiele nowych czarów. Nie budowałem zamków na piasku, jak wy.

Jesteście jak patyk rzucony na rzekę, zawsze płyniecie z prądem. Od mostu, pod którym woda jak śmierć boga, do mostu, za którym woda jak szpon trolla. Spoglądacie do góry, jakbyście bujali w obłokach. Mijacie jedne rozstaje i drugie, by zejść z wytyczonej drogi. Wkraczacie wciąż na niepewny grunt, wędrujecie po trzęsawiskach i mokradłach. Mój dom jest jedyną ostoją, na samym ich środku, byście znaleźli  schronienie. Przybądźcie z artefaktem, a obnażę jego prawdziwą naturę. Ukażę wam diabła, który się w niej chowa.

Prawdziwe, bez kłamstwa, pewne i najprawdziwsze!

Arsenius ‚Niewierny’ Nevermore

Wieża Alchemika, 1383


Przy liście znajduje się również mapa.

– Duchu, spójrz na to pismo i zobacz co w nim stoi – Nahir pokazuje Mavilowi list. – Krew do krwi jest wzywana. Musisz oddać nam ciało, które zabrałeś, gdyż jego misja leży gdzieś tam, w domu twardym jak ze spiżu. Tak tu napisano. Spójrz!

– Ja widzę tu tylko upadek tych, którzy myśleli, że są w stanie przechytrzyć Wygnanego.

– Służysz Wygnańcowi? – docieka Waywocket.

– Tak. On jest najpotężniejszy. Przewidziałem to, co się stało. Miasto zniknęło.

– A Tarcza?

– Tarcza była tu. Wsłuchiwałem się w jej głos. Ona dała mi siłę. I to ja, słuchając jej głosu, wpuściłem tych, którzy tu po nią przyszli. Oni wiedzieli, kto naprawdę się w niej kryje.

– A może zamiast służyć raz jednym raz drugim bogom, zaczniesz myśleć o sobie? – wytyka duchowi Waywocket.

– Torm mnie zdradził, ale Wygnany ocalił. Bez niego byłem słąby i okaleczony. On mnie uwolnił.

– Przetrwałeś tu tak wiele dzięki sobie. Możesz być wolny, nawet jeżeli nie będziesz posługiwał się czyimś ciałem.

– Chcę mieć ciało!

– Wiem, że potrzebujesz ciała, w które możesz wstąpić – oświadcza Nahir. – Przeznaczenie inne napisało dla niego wersety. Nevermore nigdy nie zostanie przejęty. On już jest czartem. Zdaj se z tego sprawę. Jeżeli musisz wziąć ciało, weź moje. A jego zostaw w spokoju. Ja zostanę tutaj razem z tobą. A oni mają misję do wypełnienia na tej mapie na mokradłach.

– A jednak to ciało czarta? – syczy zadowolony Mavil. – Do tego ciało Nevermora! Doskonale! Mój Pan będzie zadowolony, że po raz kolejny może go upokorzyć. Doskonale!

– Nie, spójrz na mnie. Dostrzeż to co dostrzegli we mnei bogowie. Sam Mordinsamman dał mi moc!

Mavil spogląda na krasnoluda i widzi paskudne plamy na jego ciele. Woli zostać w obecnym.

– Niezła próba paladynie, ale widzę co mi chcesz zaoferować. Ciało chore, które wkrótce umrze. Wy zawsze chowacie swą głęboko zakorzenioną nikczemność za powierzchowną wspaniałomyślnością. Na zewnątrz blask, wewnątrz głęboki cień. Wiem o tym, gdyż sam byłem kiedyś paladynem i zostałem zdradzony przez swoich. Zadrwili ze mnie. Ucięli język i kazali śpiewać!

– Dlaczego zachowujesz się tak samo jak oni i sam więzisz kogoś innego? – punktuje go Waywocket.

– Bo teraz mam nowego pana!

– Czy pozwolisz nam odejść?

– Możecie odejść. Mam czego potrzebuję.

Nahir szepcze do Waywocket.

– Musimy go teraz zostawić, jest dla nas zbyt silny. Ale przyrzekam ci, że zbierzemy sojuszników i wrócimy tutaj po to, by odzyskać naszego przyjaciela. A teraz uciekajmy. Skoczmy do wody i płyńmy z jej nurtem, gdzie nas nie dopadnie.

– A ta woda nie jest skażona? – Waywocket pokazuje czarny jak smoła i cuchnący jak ściek strumień nasączony esencją zabitego tu Bhaala. – Uśpię Mavila. Jak zaśnie zabierzemy go ze sobą!

Uśpienie

Waywocket rzuca zaklęcie. Mavil opiera się. Rzuca drugi raz. Jego ciało tym razem reaguje. Zasypia! Wówczas wściekły duch natychmiast opuszcza ciało i rusza do ataku.Sytuacja jest groźna. Krasnolud i gnomka są na skraju życia, nie mają już czarów. Muszą uciekać. Wpierw jednak trzeba dobudzić Mavila, którego przed sekundą uśpili!

Duch wpierw chce zadusić Nahira, ale chybia. Ten odwija się mu młotem, ale bez przekonania. Nie wierzy, że może mu się udać. Paladyn, który traci wiarę w krytycznym momencie! Na szczęście to bogowie niosą jego młot. Potężny cios dosięga Nicolaia. Kolejny taki i będzie po nim.

Mavil otwiera oczy. Patrzy już swoim wzrokiem. I widzi nad sobą tego, który chwilę temu patrzył jego oczami. Natychmiast sięga do mieszka po monetę.

– Zapłacisz mi za to co mi zrobiłeś! – Mavil ciska w niego monetę. – Zabierz ją ze sobą do piekła!

Moneta przelatuje przez eteryczne ciało i wpada do wody Bhaala. Mavil sam rzuca się na ducha [1], ale potyka się na żwirze i sam przelatuje przez ducha. Czuje lodowaty chłód, który wysysa z niego całe życie. Jego ciało stacza się po żwirowym nabrzeżu za monetą, którą sam przed chwilą rzucił. Waywocket rzuca się na pomoc Mavilowi. Ratuje go, ale wystawia się na atak. Duch smaga ją widomowymi pazurzyskami. Gnomka była już włos od śmierci. Ginie od pojedynczego ciosu!

– Nieee! – wykrzykuje Nahir widząc jak duch wysysa życie z jego przyjaciółki. – To nie tak miało być!

Lecz po chwili zdaje sobie sprawę, że tak właśnie być miało!

Vergadain… to jemu dałem życie Waywocket. Ja to uczyniłem. Ja tego targu dokonałem. Nie była w stanie przekenać Nicolaia słowami, a gdy go zaatakowała – zginęła. Vergadain śmieje się dziś z góry patrząc na nas.

Młot Nahira w paladyńskim gniewie po raz drugi trafia ducha i tym razem dezintegruje go [20].

– Wiesz czyj to był młot? Paladynki z Fortu Tamala! I ja cię tym młotem rozwalam!

Ezoteryczne strzępki rozwiewa podziemny wiatr wraz ze strzępkami śpiewników. Krasnolud i Diabelstwo dopadają do Waywocket. Nie są w stanie jej pomóc. Vergadain zabrał jej duszę. Dwóch awanturników spogląda po sobie.

– Czego chciałaby Waywocket Smolinosek? Chciałaby kontynuować tę misję i odnaleźć Tarczę. Teraz wiemy, że musimy to zrobić.

spis wydarzeń

1. Proroctwa na ścianach jaskini

2. Walka z kultystami i duchem

3. Walka ze szkieletami i Korlaszem

4. Walka z duchem


Komentarz prowadzącego (koso):

Planowanym wątkiem była konfrontacja z Dagoeyem. Bohaterowie od początku deptali mu po piętach i wreszcie mieli okazję go dorwać. Ktoś mu uniemożliwił dostanie się do Wrót Baldura. Kto taki? Miał tam przewieźć coś cennego. Co się z tym stało? Czy można mu pomóc? Czy zdradzi swoich, by ratować siebie? Do tego wszystkiego Dagoey jest nawiedzony przez inną kluczową postać niezależną tej sesji – Nicolai. On sam jest przekonany, że to jego była ofiara nie daje mu spokoju – zrobi wszystko, by się od niej uwolnić. To daje ciekawe opcje bohaterom… Również ducha dało się udobruchać. Podrzucałem wskazówki w postaci śpiewników. To narzędzia jego dawnej męki. W Monster Manualu stoi:

„Niedokończone sprawy. Duch pragnie rozwiązać jakąś niedokończoną sprawę ze swojego życia. […] Najpewniejszym sposobem pozbycia się ducha z jakiegoś miejsca jest załatwienie jego niedokończonych spraw. Można zniszczyć go łatwiej, odwołując się do słabości związanej z jego dawnym życiem. Duch osoby torturowanej i umęczonej na śmierć może zostać ponownie zabity narzędziami dawnej męki.”

Ostatecznie nic takiego się nie wydarza. W tej kampanii walki kończą się totalną śmiercią przeciwników bohaterów graczy. Czasem był to efekt krytycznego pecha w testach społecznych, a czasem ofensywnego nastawienia Nahira i Mavila, a najczęściej obydwa. Nie tylko Dagoey mógł być sojusznikiem lub źródłem informacji, ale i Hacel Belt, Zux, Khemen, Shetsk… Nahir i Mavil nie oszczędzają swych przeciwników.

Gdy Mavil zamachuje się na Dagoeya, ten zaczyna bełkotać coś o diabelstwach. Błędnie domniemałem, że to zaintryguje Mavila i zeche porozmawiać z duchem/opętanym. Ale Mavil doświadczył w swej przeszłości kontaktów z nadprzyrodzonymi bytami, siłami nieczystymi i przejmowaniem ciał. Dlatego w naturalny dla siebie sposób chciał się pozbyć kolejnego potencjalnego przekleństwa, które mogło na niego spaść (jak się później okaże, miał racje!!!). Mavil fantastycznie odegrał swą postać! Gdyby kierował się interesem gracza, na poziomie meta, pewnie zachowałby przy życiu Dagoeya, by się czegoś dowiedział. Zachował się jednak jak 100% profesjonalista. Zachował się jak Mavil. Przerażony Mavil dźga opętanego i zabija go.

To pierwsza scena, która ustawiła tę sesję.

Zabicie Dagoeya i pojawienie się ducha od razu, a nie np. po walce z kultystami i krótkim odpoczynku, skutkowało znaczącym pogorszeniem sytuacji bohaterów graczy. Mavil uwolnił ducha i zaczęła się rozpierducha. W tym systemie przewaga liczebna przeciwników znacznie podwyższa skalę wyzwania.

Przed TPK drużynę ratuje Waywocket sztuczką Wiadomość. Wysyła Nicolai’owi komunikat – chcę rozmawiać, być może mamy wspólne cele. Deklaracja świetna i postanowiłem ją podchwycić, mimo porażki w teście Perswazji. Duch się zgodził, ale też chciał coś z tego mieć. Dawno temu bracia broni okrutnie go potraktowali – wyrwali mu język. Co więcej, „niechcący” zakpili z niego przynosząc mu do celi śpiewniki Torma. Ta trauma odcisnęła się na nim tak mocno, że posiadanie języka stało się dla niego fetyszem. Skoro Waywocket chce rozmawiać z Nicolai’em, musi mu dać język. Duch stawia sprawę jasno – porozmawiam jak dasz mi przejąć swoje ciało. Way idzie na całość – zgadza się!

To druga scena, która ustawiła tę sesję.

Doagadanie się Way z duchem wcale nie oznaczało końca walki. Nahir rzucił się pomiędzy mających zdecydowaną przewagę liczebną kultystów i oczywiście padł. Mavil dalej atakował ducha, nie rozumiejąc jak Way może się z nim dogadywać. Nic dziwnego, duch właśnie odebrał mu 20 lat życia! Duch, choć mocno poraniony wcześniej przez Nahira, pokonuje Mavila. Zostaje sama Way. Na szczęście ma zapas eliskirów leczących. Uzdrawia Mavila, a potem przepotężną Barwną Kulą ratuje Nahira z rąk bhaality.

Byłem z tej walki bardzo zadowolony. Bohaterowie poszli na całość. Deklaracja Way petarda! Świetnie znów zagrał zapał Nahira i Mavila do walki i próba studzenia go przez Way. Wspaniale to rezonowało. Zdecydowane działania i śmiałe deklaracje dostarczają gramów, dawek i promili emocji.

Gracze rzucili mi też wyzwanie. Nie spodziewałem się tak szybkiej eskalacji konfliktu, nie spodziewałem się, że Dagoey nie odegra swej sceny. Pozostał mi freestyle. Zdecydowałem się całkowicie oddać ją graczom. Pójść za ich flow. I co?

To była jak dotąd najlepsza sesja tej kampanii.

Po walce z kultystami Waywocket znów komntaktuje się z duchem, który zniknął gdzieś w tunelach. Duch czuje się zdradzony, bo Mavil go atakował. Nicolai wziął go za wyznawcę znienawidzonego Astarotha, więc każe Waywocket go zabić. Way zdaje test perswazji i Nicolai ostatecznie zgadza się przyjąć Way, ale samą, bez jej towarzyszy. Way zgadza się! Oh yeah!

To co działo się potem można by uznać za wyreżyserowane, napisane przez pisarza, railroadowane. Tymczasem było to całkowicie spontaniczne, w całości oddane graczom, co więcej – w niemożliwe do przewidzenia przed sesją. Otóż Nahir wyskakuje z propozycją zakładu:

Jeżeli uda Ci się przekonać ducha, wtedy bóg szczęścia Vergadain będzie ci winny przysługę. I mówię to w jego imieniu. Ale jeżeli ci się nie uda, twoja życie będzie należało do Vergadaina. I on zagra o nie w kości.

Zachodzę w głowę jak on na to wpadł. Szacun! Waywocket podejmuje wyzwanie i określa tym samym swe przeznaczenie. Sama mówi, że stawką jest jej życie. Nie pomyliła się.

To trzecia scena, która ustawiła tę sesję.

Końcówka sesji też należała do Waywocket. Duch opętuje Mavila. Wszystko wskazuje na to, że nie ma dla niego ratunku. Wtedy Way wpada na pomysł, by użyc swego czaru Uśpienie. Czar nie działa na ducha, ale może zadziała na opętane ciało? Stwierdziłem czemu nie, to mocno ryzykowne, ale jak chcą to proszę bardzo. Czar udaje się za drugim razem, Mavil zasypia, a wściekły duch opuszcza jego ciało i atakuje. Walka z nim wydaje się niepewna, zdażył się zregenerować, trzeba uciekać. Ale jak uciekać kiedy Mavil śpi? Way podbiega by go obudzić z własnego czaru. Mavil wstaje i atakuje ducha. Duch oddaje. Mavil pada. Way znów podbiega do niego. Znów go ratuje. Tym razem wystawia się na atak ducha. Duch trafia na styk [12], auć! Ach, gdyby Nahir rzucił swój czar ochronny na Waywocket… Niestety nie miał już wolnych komórek czaru. Obrażenia przekraczają jej próg wytrzymałości (miała 1 punkt życia!). Waywocket Smolinosek ginie od jednego ciosu, bez prawa do testów życia i śmierci. Nahir potężnym, acz spóźnionym ciosem pokonuje ducha .

Gosia ma talent do wymyślania fajnych postaci jak B0/V0 (Star Wars) czy Eregastę (The One Ring). Potem zawsze kadu jako MG potrafił perfekcyjnie ciągnąć jej wątki, a nawet czynić z nich główną oś kampanii, choć niestety żaden nie doczekał swego finału czy choćby wyjaśnienia. Gnomka konstruktorka miała duży potencjał we Wrotach, jeszcze większy w madmaxowym Avernusie. Ginie nim rozwinie skrzydła. Za to fantastyczną śmiercią, o ile można tak nazwać śmierć postaci…

Do tej pory Waywocket była drugoplanową postacią w tej drużynie. Jej ostatnia sesją była jej najlepszą. Swymi deklaracjami dostarczyła nam niezapomnianych emocji. Swoje wielkie deklaracje miał również Mavil i Nahir. Nie potrzeba scenariusza ani Mistrza Gry, jak ma się takich graczy. Wreszcie mogłem zagrać sesję jak u kadu.

To była jak dotąd zdecydowanie najlepsza sesja tej kampanii.

3 comments

  1. Powiem ci że fantazje masz I to wielką skoro potrafisz tak dużo napisać Ja przeczytałem tylko kawałek ale sieka totalna chodzi mi o to że już nawarstwienie imion wydarzeń jest to napisane nie elegancko i nie przejrzyście. Ale z pewnością się nie poddawaj kontynuuj pisanie w końcu napiszesz super powieść ale ja na razie wymiękam już za ciężko się czyta a może to dlatego że mnie znajoma w męczyła gderała nad głową półtorej godziny jestem padnięty tak więc wybacz… Ale chyba cię za subskrybuję bo masz ten płomień pisarza ;-)

    • Dzięki :)

      Zgadza się, te teksty wymagają dopracowania, korekty i może jakieś infografiki co kto i jak. Nie posiadam warsztatu pisarskiego i nie mam takich ambicji. Piszę rekreacyjnie i dla przyjemności, a także dla współgraczy – czy to na pamiątkę czy by utrwalić sobie przed kolejną sesją. My znamy i rozumiemy te wątki. Zdaje sobie sprawę że dla osoby z zewnątrz to może być nieczytelne.

      • Wiesz masz najważniejsze serce do tworzenia i wyobraźnię ;) Nie poddawaj się pisz dalej i dzięki za natchnienie do napisania wpisu. Ja też chciałbym pisać opowieści ale strach przed porażką i często pusta głowa mnie dołują… Kup jakieś książki o pisaniu, sam mam parę (nie czytanych sic!) i poczytaj w wolnej chwili. Może Twoim powołaniem jest wąska grupa czytelników żyjących RPG ;) Cze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.