The One Ring – 27. Serce Dwimmerhorn

Armia Leśnych Ludzi zmierza do Dwimmerhorn. Po drodze trzykrotnie zostaje poddane próbie powodzenie tej wyprawy. Pod twierdzą ścierają się wrogie armie oraz zostaje przebudzona pradawna elficka siła.

drużyna

Gosia – Eregasta – Kobieta Lasu, która przyjęła elfickie dziedzictwo

Andrzej – Eryn – Elf, jedyny z królestwa swego ojca, który dołączył do armii Leśnych Ludzi

Tomek – Usari – Beorning, półkrwi Człowiek Gór, prowadzi armię na Dwimmerhorn

 

w poprzednim odcinku

Tealion żąda okazania dowodu na istnienie skarbów. Skarby są ceną za wsparcie Vidugaluma udzielone Leśnym Ludziom w wyprawie na Dwimmerhorn.

Usari nie zamierza zdradzać położenia skarbów ukrytych na bagnach, nim twierdza nie zostanie zdobyta. Również Eregasta nie zgadza się dać im Białego Kryształu pod zastaw. Tealion ogłasza, że on i najemnicy opuszczają sojusz.

Eregasta zwraca się do ludzi Vidugaluma, by ci zostali, nie szli za Tealionem, a otrzymają obiecane skarby. Znieważony Tealion wyzywa Eregastę na pojedynek, którego stawką jest dowództwo nad najemnikami. Eregasta nie podejmuje rękawicy.

Wyprawa bez ludzi Vidugaluma skazana jest na porażkę. Aragorn przestrzega Usariego. Dwimmerhorn to dla orków przyczółek, z którego rozpełzną się na całą Dolinę Anduiny, trzeba ich ekspansję zdusić w zarodku. Ragnakar oskarża Usariego o doprowadzenie do rozłamu i podważa jego przywództwo. Sytuacja wisi na włosku.

Usari sięga po ostateczne środki. Wyzywa Ragnakara i Tealiona na pojedynek, zwyciężając i chwilowo zażegnując kryzys. Najemników Vidugaluma bierze pod dowództwo Aragorn.

 

intro

Hartfast

Dawny władca Górskich Sal spogląda na pochwyconego easterlinga, który leży teraz obity i związany nieopodal głównego paleniska Sanktuarium Smoczego Płomienia. Nad związanym ciałem Gerta spiera się z Evermudem. Jest zła na niego, że wprowadził jeńca do wnętrza Sanktuarium, pozwolił mu zobaczyć ogień, zamiast porzucić go na pastwę Mrocznej Puszczy. Hartfast zaciska pięści. Przerywa im.

„Dajcie go tym, którzy w Rhogsobel stracili bliskich, dzieci, żony, mężów. Tym, którzy widzieli krew. Niech zasmakują zemsty.”

 

Leudast

Armia rusza wgłąb Pól Gladden. Nie wszystkim dane jest maszerować razem z nią ku Dwimmerhorn. Z tyłu zostaje ten, który jest zbyt ranny, by móc maszerować dalej. Ragnakar, a wraz z nim jego siostra, Atikara. Leudast spogląda za siebie, obserwuje oddalająca się postać swej narzeczonej i zastanawia się, jak dla niego zakończy się ta wyprawa. Czy zdobędzie Dwimmerhorn i zastąpi nim utracone Górskie Sale?

Leudast prze do przodu. Nerwowo spogląda na lewo i prawo. Przed nim jego przeznaczenie, ale z tyłu, za sobą słyszy szyderstwa i docinki. Ludzie Lasu wskazują go palcem i drwią.

„Spójrzcie na królewicza z Górskich Sal. Zobaczcie jakie to wspaniale królestwo przyszykował dla siebie ten syn Hartfasta.”

Śmiech ustaje jak tylko zbliża się Usari. Leudast również spogląda na dowódcę z trwogą. Sam nie wie czego lęka się bardziej, swego dowódcy, czy swego przeznaczenia.

 

Huska

Nad głowami maszerujących krążą kruczyska. Spod stóp uciekają trujące ropuchy i żmije. Każdy rozstawiony namiot i każde ciągnięte po płytkiej wodzie czółno muszą być dobrze przywiązywane nocą, gdyż niektóre rośliny ożywają i wygłodniałe odbierają przybyszom wszystko, czego nie upilnowali. Gdzieś na granicy wzroku wydają się czasem przemykać pojedyncze stworzenia. Czy to gobliny? Niektórym wydaje się, że widzą elfa. Inni zatrzymują się, by z trwogą posłuchać dalekiego echa ujadania psów.

Ale nikt nie dostrzega czarnego cienia, który przygląda się im. To cień tego, kto kiedyś był ich bratem. Był jednym z nich i  doprowadził do ich zguby. Huska, który zdradził swego pana Hartfasta i zdradził Górskie Sale, od dawna służy komu innemu. W jego oczach widać obłęd, a po zapachu łatwo wyczuć czarną, pełzającą maź.

Huska oblizuje się na widok armii zmierzającej do Dwimmerhorn.

 

Eregasta

Eregasta sięga do swej torby i wyciąga dwie cenne rzeczy. Jedna cenna dla Eryna, druga cenna dla niej. Obiecała pomóc ojcu nieść jego brzemię. Teraz on powinien ponieść jej. Wręcza mu pamiętnik Czarownicy.

„Nigdy więcej nie chcę go czytać, ojcze. Choć bardzo chciałabym się dowiedzieć co w nim jest. Dowiedzieć się o tej, która była uczennicą przede mną. Ale ta ciekawość nie wiedzie ścieżką elfów.”

Eryn chowa księgę zapisaną w mrocznej mowie.

„Wiesz już wszystko, co powinnaś była wiedzieć, córko. To dobra decyzja.”

 

 wydarzenia

  1. Kamień runiczny – ślad pozostawiony przez Huskę, który jednak pozostaje nieuchwytny; w oddali słychać niesiony czarną magią krzyk Felmera – dawnego towarzysza broni, uwięzionego w twierdzy
  2. Spotkanie z hobbitami Klanu Suchej Stopy i zaniechanie sabotażu (patrz tekst niżej)
  3. [równolegle] Gutra syn Huski przysłany do obozu Ludzi Lasu jako roznosiciel zarazy – oszczędzenie chłopaka, ale za wielką dla niego cenę
  4. Goblinski szaman próbuje przestraszyć armię – bezskutecznie
  5. Śmierć Noba – Usari nie decyduje się wejść pułapkę w którym brat Boba jest wabikiem, w efekcie czego zniecierpliwione gobliny zjadają go
  6. Pieśń elfów – trójka elfów odnajduje serce Dywannika – magicznej rośliny – i śpiewem wybudza go, dziesiątkując pierwsze natarcie wroga

przygoda

 

Pola Gladden

Bagna roztaczają się na wszystkie strony i nawet z mapą Eregasty łatwo o zabłądzenie. Trudno wyznaczyć kierunek, gdy wokół pustka, jeszcze trudniej, gdy wszystko przesłaniają opary. Wciąż unoszą się znad bagien, nie zważając na porę dnia czy roku. Słońce jest blade, odległe, jakby już zgasło nad tą doliną. Ludzie spoglądają po sobie i widzą się w zupełnie innym, odmienionym świetle. Wdychają do wnętrza trujący opar, po którym czują się nieswojo. Każdy z nich zaczyna się zastanawiać co też właściwie tutaj robi i po co stawia kolejny i kolejny krok w nieskończoną szarość i pustkę.

Pieśń cierpienia

Eryn i Eregasta, elf i półelfka, ojciec i córka, oddala się od maszerujących. Oddalają się w ciszę, by lepiej usłyszeć głos, dobiegajacy z bardzo daleka. Głos wiedziony z otwartej celi Dwimmerhorn. Głos tego, kto kiedyś był ich towarzyszem. Głos Felmera. Jego krzyk z oddalonej twierdzy niesie się aż tu. Jakaż to czarna magia zmusza wiatr, by niósł tą ponurą, pełną cierpienia i żalu pieśń? Eryn wyczuwa dziwne, obce drżenie. To pamiętnik Czarownicy, który do tej pory niosła Eregasta.

Kamień runiczny

Usari zatrzymuje się w pół kroku. Na jego twarzy pojawia się grymas. Pociąga nosem raz drugi, z największą odrazą. Zapach czarnej mazi, którą zbyt wiele razy widział na martwych ulach i w pyskach padłych niedźwiedzi. A zatem czarna plaga jeszcze nie została zażegnana.

Usari odnajduje kamień oblepiony smolistą cieczą i przylepioną sierścią wargów. Odnajduje ślady należące do sfory, ale stadu przewodzi nie jeden z nich, a człowiek. Huska!

Usari odwraca kamień i spostrzega runę. Eregasta odczytuje jej znaczenie – „brama”.

Ktoś poświęcił dużo czasu, by odnaleźć odpowiedni kamień, w którym można ukryć taki znak. Kamień ten jest kawałkiem rudy wydobywanej przez orki. Pochodzi on z Dwimmerhorn.

Rabusie

Nocą płochliwe stworzenia, strwożone i niegroźne, podchodzą do obozowiska. Próbują podkraść się pod zapasy i wykraść je niepostrzeżenie. Wyglądają nieco podobnie do Boba, ale on sam nie nazwałby ich hobbitami.

„Nie wiem czy możemy im zaufać. Ich nora sąsiaduje z Dwimmerhorn. Ale gdyby udało się od nich czegoś dowiedzieć…”

Eryn zostawia im jedzenie na widoku, zapraszając, aby się ujawniły. Taka ilość jedzenia ośmiela je. Dla nich zapachy te muszą być wyjątkowo aromatyczne.

Bezbose istoty nazywają siebie Klanem Suchej Stopy. Ich mowa przypomina bełkot, ale Bob jest w stanie porozumieć się z nimi. Obawiają się wargów, które ostatnio kręciły się w pobliżu. Stworzenia są gotowe przyłączyć się, w zamian za pożywienie.

Bob dziwi się słysząc to. Każdy szanujący się klan hobbitów powinien mieć zapasy na co najmniej dwie zimy.

Gormadok

Najstarszy z nich przedstawia się jako Gormadok. Klanom dzikich hobbitów powinna zawsze przewodzić matrona. Gormadok wyjaśnia, że ich matka nie żyje, dlatego on zajął jej miejsce.

Gormadok i jego klan dołączą do armii. Zajmą się zbieraniem korzonek, aby zwiększyć zapasy armii.

Przenikliwy Usari obserwując te półdzikie stworzenia dostrzega zarzewie jakiegoś sporu między nimi. Młodsi nie zgadzają się ze starszym, nie są zadowolone z tego co robi. Na razie jednak nie lękają się z tym odsłonić.

Podrzutek

Eryn zauważa ruch. Jest pewien, że woda przed momentem drgnęła. Odwraca się w tamtą stronę i wtedy z wody wyskakuje niewielka sylwetka. Wpierw wydaje się to być kolejny hobbit, szybko jednak staje się jasne, że to ludzkie dziecko. W ręku trzyma kamień, podobny do tego, który wcześniej znalazł Usari!

Eryn rzuca się w pościg za nim. Wysokie trawy siekają go po bokach i zasłaniają oczy. Ale pędzi dalej wiedziony instynktem. I w pewnym momencie wystarczy, że wyciągnie rękę i tylko muśnie tamtego. Wytrącony z biegu chłopak wywala się w trawy.

Chłopak leży sparaliżowany strachem, na łasce lub niełasce Eryna. Jest wychudzony, blady i przerażony. Po chwili przerażenie pojawia się również na twarzy Eryna. Ręka chłopaka pokryta jest czarną mazią. Ręka, za którą go chwycił! Eryn momentalnie puszcza go i ściąga rękawice. Czerń przeniknęła przez nią i wypaliła ją. Zabiera chłopaka do obozu.

Usari rozpoznaje Gutrę syna Huski. Kiedyś próbował go szkolić na myśliwego i tropiciela, ale w chwili próby chłopak się złamał i użył na Bobie fiolki z czarną mazią, którą dał mu ojciec. Potem bezskutecznie próbował uchronić Gutrę przed Huską. Teraz musi chronić go przed Leudastem.

Leudast chce zemścić się na zdrajcy i zabić jego syna, by i on zapłakał. Obecność chłopaka kala pamięć Górskich Sal. Chłopak może być też szpiegiem.

Eregasta bierze Gutrę pod swoją opiekę. W jego oczach pojawia się coś bezcennego. Nadzieja.

Półelfowie

Nocą cały obóz śpi. Elladan wchodzi do namiotu Eregasty, gdy ta zajmuje się leczeniem chłopaka.
„Nauriel, po tym co się wydarzyło na wiecu, pewne rzeczy powinny ci się jawić w sposób bardziej klarowny. To co było przed tobą zamknięte, teraz stoi otworem. Chciałbym o tym z tobą pomówić.”
Eregasta wskazuje na chłopaka jako pilniejszą sprawę niż rozmowa z nim. Przypomina półelfowi o tym, że i on zdjął kiedyś z jej ręki brzemię. Teraz trzeba zdjąć brzemię z ręki tego dzieciaka. Elladan krzywi się.

„Sprawy ludzi nie są mi tak bliskie, ale przez wzgląd na ciebie zostanę i pomogę.”

I nagle zaczynają rozmawiać po elficku! Eregasta do tej pory nie rozumiała pięknej mowy elfów. A teraz sama może nią przemówić.

„Jak poradziłeś sobie z brzemieniem, które ze mnie zdjąłeś? Dlaczego mi pomogłeś, skoro nie chcesz pomóc temu dziecku?”

Elladan odpowiada po elficku.

„To była klątwa, elficka magia, chciałem sprawdzić… Wtedy nie wiedziałem jeszcze kim jesteś. Nie wiem czy ty wiedziałaś. To był swego rodzaju test.”

Eregaście przychodzi z łatwością rozumienie tego co mówi. A może to jest jakiś rodzaj czaru, który on roztacza nad nią?

Utracone źródło wiedzy

Elladan pochyla się nad Gutrą i przygląda uważnie. Muska jego rękę i ściąga na palce swojej dłoni część tej czarnej mazi. Nagle odsuwa się niczym oparzony. Jego twarz blednie.

„Syn naszego wroga został przysłany tutaj, by roznieść między nas zarazę. On jest zarzewiem klątwy. Ta choroba przechodzi z łatwością na innych. Tobie i mnie ona nie zagraża, ale szybko może przenieść się na wszystkich ludzi w obozowisku. Każdy, którego on dotknie, stanie się zarażony.”

Eregasta zastanawia się kogo on dotknął. Usariego!

Eregasta sporządza antidotum. Na Usariego, w początkowym stadium choroby, to zadziała. Ale dla Gutry, którego już całe ramię jest zajęte, lekarstwo to za mało.

Ta maź jest już inna. Nie tylko Eregasta eksperymentowała w swym Eremedium. Czarownica również działała. Nie zaprzestała swoich czarów. Nie odpuściła. Dalej pracowała nas swym planem.

Eregasta Pamiętnik Zimraphel oddała Erynowi. Obiecała sobie, że nie będzie już czytać w mrocznej mowie.

Ale gdyby tylko miała znów możliwość spojrzenia do jej umysłu i zrozumienia w jaki sposób myśli, w jaki sposób przygotowuje te trucizny… Gdyby znów miała przed sobą bezcenne źródło wiedzy… Mogła by pomóc chłopakowi i pokonać Zimraphel raz na zawsze…

Szaman z Dwimmerhorn

Gutra miał zrealizować spisek wymierzony w Leśnych Ludzi. Chłopak ze strachem wspomina mroczną jamę. Ojciec wielokrotnie zabierał go do szamana i kazał mu topić rękę w czarnej mazi. A potem gobliński szaman dał mu kamień, który miał go zaprowadzić do Ludzi Lasu.

Narzędzie

Gutra drży na tamto wspomnienie.

„Ojciec mówił, nic mi nie grozi…”

Eregasta dopowiada.

„…tylko tym, których dotniesz.”

Chłopak jest w szoku. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że stanowi źródło zarazy, dlaczego został tu przysłany. Błaga o przebaczenie. Eregasta uspokaja go.

„Byłeś jedynie narzędziem w ich rękach.”

A Eryn składa mu obietnicę.

„My nigdy z tobą tak nie postąpimy. Nie chcę, by zobaczył cię ojciec, ani ty oglądał jego. On może znów zrobić ci krzywdę. Będzie do ciebie wołał. Nie wychodź do niego. Trzymaj się z tyłu.”

Kwestia odwagi

Eregasta musi podjąć trudną rozmowę z chłopcem.

„Chciałbyś się uwolnić od tego brzemienia? Co jesteś w stanie poświęcić? Musisz dać mi zdecydowaną odpowiedź.”

Maź nie robi krzywdy chłopakowi, jego ojciec nie kłamał. Choroba potrzebuje nosiciela. Ale jeżeli chłopak ma zostać uratowany, jeżeli ma przebywać wśród ludzi, a nie goblinów i wargów, nie ma innego wyjścia. Musi pozwolić amputować sobie rękę. Musi poświęcić ją, jeżeli chce zostać. Eregasta nie pozbawi go kończyny wbrew jego woli. Oczekuje na jego świadomą decyzję. Gutra zbiera się na odwagę. Spogląda na Eregastę i Elladana i daję zgodę.

„Elficka pani. Mój ojciec oszalał. On kazał mi. Ale ty i twój mąż jesteście dla mnie tak dobrzy. Pomożecie mi, prawda? To jedyne wyjście, tak? I będę już wolny, wolny od niego? Nie chcę już nosić fiolek. Zrobię to!”

Nad ranem Eregasta usypia ziołami chłopaka i amputuje mu rękę. Gutra po przebudzeniu dziękuje jej.

Polowanie na wargi

Czas zapolować na wargi, które prowadzone przez Huskę, kręcą się po okolicy. Lepiej pozbyć się ich teraz, niż mieć je na karku w czasie bitwy lub innym, najmniej spodziewanym momencie.

Ale Garmadok ani myśli prowadzić kogokolwiek tropem wargów. Usari przestrzega go, że przez zdradę Huski i atak wargów stracił swój dom, stracił Górskie Sale. Usari żywo przy tym gestykuluje, udaje ujadanie wargów, naśladuje trzask spalonej faktorii.

Opowieść wzbudza ekscytację stworzeń. Tylko stary Gormadok jest niezadowolony. Krzyczy na nich. Wtedy tamte zaczynają się z nim szarpać. Mówią do Gormadoka, żeby przestał kłamać!

Młoda hobbitka wskakuje na plecy starego Gormadoka i zaczyna go szarpać za siwe włosy. Krzyczy do niego, że matrona mu nie pozwala, by rządził. On nie jest ich przywódcą. Krzyczy, że nie zrobią tego, co rozkazał im człowiek.

Usari od razu wie o kogo może chodzić. Jak nie huknie na tamtych!

„Co wam rozkazał Huska?”

Stworzenia trwożą się. Hobbitka, która właśnie przydeptała Gormadoka, spuszcza smutno głowę. Bob tłumaczy jej słowa.

„Ona mówi, że to co im rozkazał, jest niegodne hobbita. Nigdy nie chciała tego zrobić. Tylko Gormadok się na to zgodził. Ale Gormadok to głupiec. Rządzi nimi matrona. Gormadok kłamie. Matrona żyje. Porwały ją wargi.”

Usari znów ryczy.

„Co wam rozkazał Huska?”

Ona mówi, a Bob blednie. Po chwili zrywa się jednak i rzuca w furii na Gormadoka. Chwyta go i wgniata w glebę. Tłucze go na oślep. W szale odgryza mu ucho! Zaraz go zabije! Ale Usari nie przerywa Bobowi. Pozwala mu wyładować gniew. Najemnicy nawołują się, by obejrzeć to widowisko. „Zobacz, karły się tłuką”. Wódz dunlendingów, który sam wcześniej proponował zjeść te stworzenia, gdy pojawiły się w obozowisku, rozbawia swoich ludzi komentarzem „Myślę, że zaraz go zje”. Bob na koniec przepędza Gormadoka.

Bob siada i płacze.  Wyjawia niecny plan Huski z udziałem hobbitów.

„Mieli zatruć pożywienie. To nie są prawdziwi hobbici.”

Powrót Huski do twierdzy

Młode chcą uwolnić swą matronę, ale nie wiedzą gdzie ona jest. Wcale nie znają położenia leża wargów! Bestie trzeba by wytropić. Ale na czele ich stada jest Huska. Huska Mistrz Zacierana Śladów. Huski już tutaj nie ma i śladu po nim  brak. Huska uznał, że oba jego cele – rozniesienie zarazy przez Gutrę oraz zatrucie pożywienia przez Gormadoka – udały się. Huska wykonał swoje zadanie i wycofał się do twierdzy.

Sfora wargów przez otwarte wrota wbiega do Dwimmerhorn. Pomiędzy nimi, na czworaka, pełznie pokraka, niegdyś będąca człowiekiem. Jego broda oblepiona jest błotem, strzępkami surowego mięsa i czarną mazią. W oczach widać szaleństwo. Porusza się na czterech kończynach. Gdy wchodzi do wnętrza zamczyska wstaje, ale już nie jest w stanie się wyprostować. Kroczy pochylony, zgięty, w stronę pana twierdzy. Ghor Plugawiec spogląda na Huskę i pyta o coś w mrocznej mowie. Tamten potakuje głową. Wielki Uruk podnosi się i spogląda na ogniska pod twierdzą rozciągające się jak okiem sięgnąć. Śmieje się głośno, bo wie, że to już ostatnie chwile tamtych.

Bębniarz

Okolica jest upiorna, słońca nie widać. Bagienny opar unosi się, zasłaniając widok. Nikt nie wie jak przejść przez te zdradzieckie mokradła. Gdyby nie mapa Eregasty…

Gdzieś tam u dołu pod twierdzą widać jak przeciwnik szykuje się do bitwy. Nad głowami przelatują kruki, roznosząc swoje krakanie.

Valeran Dobosz syn Fritwaldy zaczyna wygrywać marszowy rytm. Ludzie lasu idą wprost na twierdzę. A z jej blanków, mały skurczony goblin Dribba Czarownik zaczyna śpiewać swą bluźnierczą pieśń. Podnosi pazurzaste dłonie i wykrzykuje w mrocznej mowie rozkazy swoim goblinom. Gobliny zaczynają śpiewać razem z nim. Powtarzają słowa szyderczej pieśni, które kiedyś wykrzykiwały w podziemiach, głęboko pod Górskimi Salami.

Głuchota

Dribba kończy rytuał, do którego potrzebny był mu śpiew goblinów.

„Tak jak gardła wasze wypluwają słowa, tak teraz niech je połkną!”

I wtedy wszystkie gobliny w Dwimmerhorn zaczynają się dławić. A Ludzie Lasu, docierający już w pobliże twierdzy, przestają słyszeć. Valeran uderza raz drugi w bęben, ale uderzeniom odpowiada tylko cisza. U góry widać kruki, niemo rozdziawiające dzioby.

Milczenie przerywa jeden jedyny dźwięk. Wydaje się nieludzki, ale to krzyk Felmera. Krzyk uwięzionego przez orki. Słychać w nim ból i słabość. Słychać, jak życie dogasa w Felmerze.

Nawet najtwardszym wojownikom dreszcz przebiega po plecach. Czarna magia to rzecz potworna i niezrozumiała. Zło kryjące się w Dwimmerhorn to przeciwnik, z jakim jeszcze nie walczyli.

https://www.instagram.com/alexsturdee/

Zapomniana elficka magia

Elladan opowiada Eregaście i Erynowi o dywanniku. To pradawna roślina, która zakwita tylko raz w roku, w czasie jednej jedynej nocy. Gdy rozkwita, oplata swymi pnączami skałę Dwimmerhorn oraz wyściela pobliskie bagna. Dojście do twierdzy od innej strony staje się możliwe.

Oryginalni twórcy twierdzy zbudowali ją właśnie z powodu dywannika. Dawniej kłącza dywannika przytulały skałę twierdzy, tworząc żywą drabinę. Elfowie mogli się wspinać na nią jak na drzewo.

Elladan spogląda na wzgórze, które wznosi się na horyzoncie. Wokół twierdzy nie brak echa dawnej elfickiej magii, która niegdyś wybrzmiewała w tym miejscu.

„Materią rzeczywistości jest śpiew twórców naszej krainy. Z ich śpiewu powstała. Słyszałem jak mój ojciec Elrond śpiewał w miejscach takich jak to, tkniętych magią. Jego głos rezonował z otoczeniem. Być może my bylibyśmy w stanie przemówić do tego co się tu kryję.”

Elladan chce odnaleźć serce rośliny, gdzie splątują się najstarsze z jej kłączy. Trzeba dotrzeć pod samą twierdzę. Tylko wtedy śpiew elfów może zadziałać. Eryn i Eregasta ruszają wraz z nim, zostawiając za sobą armię Leśnych Ludzi.

Prowokacja

Dwimmerhorn wystawiło już armię goblinów do obrony. Stanęli oni u stóp skały, gdzie bronią dostępu do twierdzy. Na ich czele stoi wielki ork. Dzierży ogromną tarczę do której przywiązany jest hobbit Nob, brat Boba! Małe gobliny próbują ugryźć hobbita w nogę, ale wielki wódz kopie ich i śmieje się, wykrzykując, że jeszcze nie teraz.

Nob przeraźliwie krzyczy.  Ale to nie jedyne dźwięki. Wróg przygotował kakofonię dźwięków. Bębny goblinów, ich śpiewy i dzikie tańce, okrzyki i szyderstwa.
Nad nimi, u góry na blankach twierdzy, ustawiły się rzędy łuczników. Teraz Leśni Ludzie jeszcze tego nie wiedzą, ale za skałą ukrywa się armia uruków, które gotowe są uderzyć od flanki i zamknąć przeciwnika w śmiertelnym okręgu. Gdyby tylko Leśni Ludzie zdecydowali się podejść do goblinów…
Wystawione do walki gobliny to harcownicy, wychudzeni, pokurczeni, fatalnie uzbrojeni. Ktoś, kto może przyjąć pierwsze uderzenie i kogo można łatwo poświęcić. Usari rozpoznaje pułapkę. Nie wydaje rozkazu ataku. Każe czekać.

Ratunek, który nie nadchodzi

Gobliny nie spodziewały się, że ludzie ich nie zaatakują. Zaczynają się niecierpliwić. Krzyczą w mrocznej mowie, jakby zachęcały i prowokowały. Wielki ork nagle dźga Noba. Obicna mu rękę. Hobbit drze się wniebogłosy. Długo już nie pożyje.

Usari chwyta Boba, który już wyrywał się do ataku. Każe wszystkim trzymać pozycje. Nikt nie pójdzie! Ludzie Lasu patrzą po sobie nieco strwożeni. „Krwawi są nasi przeciwnicy, ale Usari jest jeszcze bardziej krwawy”, mówi któryś z nich. „Nasz zaraz też komuś odrąbie rękę, żeby pokazać tamtym”, mówi wódz Dunlendingów.

Serce Dwimmerohorn

Elfy docierają do miejsca, w którym rośnie Serce Dwimmerhorn. Jego koronę tworzą splątane ze sobą pnącza. Wygląda to jak główny węzeł, od którego odchodzą kolejne, mniejsze. Elladan wspina się, odsłania pnącza i macha ręką.

„Jest! Widzę! Serce!”

Wcześniej na bagnach niewiele było roślin, jedynie przerzedzone tataraki czy skarlałe drzewa. Tutaj jest aż gęsto od roślinności, bujnie porastają podnóże skały. Wyrasta zewsząd. ta roślinność jest jednym organizmem!

„Nie mamy wiele czasu. Wkrótce zmierzch.”

W cieniu Usariego

Żołnierze czekają, aż Usari wyda im rozkaz ataku.

Wcześniej w czasie tej wyprawy, gdy szedł z nimi przez bagna, to że był dla nich straszny, było dla nich ciężkie. Teraz, w obliczu bitwy, to że jest straszny, jest dla ich ulgą. Widzą w tym schronienie dla siebie.

Nikt nie łamie rozkazu. Jeżeli rozkaże czekać do świtu, będą czekać. Choćby mieli oka nie zmrużyć. Gotowi są atakować, ale twardo czekają, obserwując twierdzę i zniecierpliwioną armię goblinów u jej stóp.

Gorąca krew

Przywódca wojsk po drugiej stronie, wielki ork irytuje się i nuży bezczynnym czekaniem. Dobija Noba, a jego szczątki rzuca między swoich, żeby zagasić swary. Gobliny rzucają się na ciało jak sfora wygłodniałych psów. Pożerają nieszczęsnego hobbita. Bob płacze rzewnymi łzami. „Po co tu wracałem?”, wykrzykuje.

Gobliny skosztowały nieco mięsa i pragną więcej. Hobbit zaostrzył ich apetyt. Nie przejmują się tym, że gdy opuszcząi stanowisko, stracą wsparcie łuczników z twierdzy. Gobliny, nie doczekawszy się wrogiej armii, sami atakują.

Ruszają spod twierdzy i pędzą przez mokradła w świetle zachodzącego słońca. Podnosi się wrzawa. Gobliny wrzeszczą i piszczą przeraźliwie. Straszliwy świst, który zagłusza wszystko.

Padlinożercy

Krebainy przysiadają bliżej, na karłowatych drzewkach. One czekają. Przebierają nóżkami. Ktokolwiek tu wygra, one będą zwycięzcami!

Usari dostrzega jednego z tych krebainów nad swoją głową. Tego, który pozbawił go oka. Kruk wściekle kracze na Usariego. On nie jest zainteresowany tym, by pożywić się padliną. Zainteresowany jest tym, żeby Usari skończył marnie.

Elendilmir

Zapada noc. Jedyna noc w roku, w czasie której dywannik zakwita. Aby zakwitła w pełni. ta roślina nie potrzebuje tylko elfickiej magii. Potrzebuje także elfickiego światła. Światła gwiazd zaklętego w krysztale.

W świetle wspaniałego klejnotu Elendilmir ta scena wydaje się być nierzeczywista. Światło, które rozświetla pnącza nadaje im niespotykany wygląd. Czas zatrzymuje się. Wszystko staje w bezruchu wyczekując na to co się wydarzy.

Na trzy głosy

Pierwszą zwrotkę pieśni intonuje Elladan. Jego głos w pojedynkę jest zbyt słaby. Wkrótce dołącza Eryn. Nigdy nie śpiewał dla rośliny. Czy ona może go usłyszeć?

Ponad głos Elladana i głos Eryna wzbija się jej głos. Głos jego córy. Eregasta czuje jak to wyczerpujące jest to dla niej. Czuje jak blisko znajduje się u granicy wyczerpania. Ale wyczerpania nie fizycznego, ale wyczerpania tym wszystkim co ją otacza, tą przeklętą krainą. Pojawiają się w jej głowie mroczne myśli, czy to nie ona powinna dowodzić tą wyprawą?

Eregasta odgania czarne myśli. Powtarza słowa elfickiej mantry.

„U stóp jej – patrz, rozkwita kwiat” [link]

Ta noc

Księżyc i gwiazdy rozświetlają czarne niebo nad Dwimmerhorn. Korona rozwiera się. Uchwycony jej Elladan traci równowagę i wpada do zimnej, czarnej wody. Z korony wyłania się serce, z którego wydobywa się szkarłatne światło. Biała i czerwona łuna wzbija się w jedno rzuca blask na pole bitwy. Ziemia u stóp Eregasty zaczyna drżeć. Wszędzie wokół wyłaniają się i falują pędy rośliny. „Szukaj księżyca pod stopami”, szeptał jej Radagast. Elladan wreszcie wynurza się z wody.

Rozkaz

Eregasta wykrzykując ostatnie słowa pieśni widzi jak roślina coraz bardziej oplata ją. Staje się z nią jednością. I może jej rozkazywać!

„Pochłoń goblińskie ścierwa”.

Armagedon

Nagle ziemia pod goblinami zaczyna żyć. Pojawiają się jeden za drugim wielkie pnącza. Bitwa zaczyna się, ale bez udziału Ludzi Lasu! Zaskoczone gobliny nie są w stanie nic zrobić. Wielu z nich ginie uduszonych i utopionych. Jedna z macek przebija na wylot dowódcę goblinów i unosi jego ciało ponad pozostałe, jakby w geście triumfu i groźby. Tamci próbują stawiać odpór roślinie, machają bronią na oślep wokół siebie. Czuć zapach goblińskiej krwi. Dla goblinów rozpoczął się dzień sądu ostatecznego.

Bitwa

W miejsce zabitych pojawiają się kolejne gobliny. Jeden za drugim tną roślinę, pozbawiając ją długich ramion. Prą do przodu i w końcu przedzierają się przez dywannik wprost na Ludzi Lasu.

Lecz gobliny pozbawione wsparcia łuczników, posiłków Uruków oraz zdziesiątkowane przez dywannik nie stanowią już zagrożenia. Ludzie Lasu wybijają ich niemal do ostatniego, garstka czmycha z powrotem do twierdzy.

Roślina, wcześniej tak bardzo wzbudzona, teraz opada bez sił. Jest bardzo, bardzo słaba. Wiele jej kłączy zostało posiekanych.

Tę bitwę Ludzie Lasu zwyciężyli. Ale to nie znaczy, że Dwimmerhorn zostało zdobyte.


Komentarz grającego (kosoluk):

Jeżeli słowo „klimat” zostało Słowem Roku 2019, to ta „klimatyczna” sesja powinna zostać Sesją Roku 2019. Kadu pokazał na tej sesji, że potrafi być klimaciarzem.

Bagna miały być zdradzieckie i były. Ale nie tak jak mogliśmy się spodziewać, że będą nas gubić i topić. Kadu nie poszedł na łatwiznę. Przygotował na nas zasadzki wynikające z wcześniejszych wątków – gobliński szaman uknuł spisek, angażując nemesis Usariego – Huskę, a także wyrzut sumienia Usariego – syna Huski. Kadu wykorzystał też motyw dzikich hobbitów, którzy już przewijali się w kampanii, ale tym razem nie jako tych którzy potrzebują pomocy, ale którzy sami stanowią zagrożenie. Zatrucie zapasów i rozniesienie choroby, gdyby się udało, zakończyło by naszą wyprawę katastrofą. Możemy być z siebie dumni, że udało nam się zapobiec im. Być dumnym z siebie po sesji to fajne uczucie.

Scena z dywannikiem była niesamowita. Erpegowe crescendo, zaczynające się spokojnie, aż do uderzenia. Wpierw zagrały światła, odpowiednio rzucone na tę scenę. Nastrojowa noc, rozświetlona białym światłem kryształu, splatające się z czerownym światłem bijącego serca elfickiej magicznej rośliny, przebudzonej przez piękny śpiew elfa i półelfów, Elladana, Eryna i Eregasty… to wszystko było uwerturą prowadzącą do wielkiego finału, w którym Eregasta wypowiada „Pochłoń goblińskie ścierwa” i rozpoczyna się apokalipsa. Pole bitwy wybucha! Krew goblinów wylewa się na bagna!

Deklaracja Eregasty była mocna, satysfakcjonująca, efektowna. Nagradzała cały ten trud związany z wyprawą do Dwimmerhorn. Pozwalała uwolnić skumulowane emocje, cierpienia, klęski i zgnieść nimi goblińskie ścierwa. Wreszcie mogliśmy im dokopać. Patrzeć, jak tym razem to oni giną i są bezradni.

Nie zabrakło grania kontrastami – hałas, bębniarze uderzający z całej siły, wrzeszczące gobliny, harmider kruków i nagle czar szamana, po którym absolutna cisza, przerwana okrzykiem cierpienia Felmera…

Felmer, ostatnia postać niegrającego już Dawida, pojawił się na sesji dwukrotnie. Choć nie osobiście. Usłyszeliśmy jego krzyk, napędzany magią goblina oraz ujrzeliśmy wymyśloną przez niego roślinę, napędzaną magią elfów. Czy jego samego, już jako BNa, uda się uwolnić? To rozstrzygnie kolejna sesja.


Komentarz prowadzącego (kadu):

Wybory, perypetie i konsekwencje

Zasadniczo na tym etapie miałem już trochę dość tej kampanii, ale to nie znaczyło, że zamierzałem cokolwiek przyspieszać i przewijać wydarzenia. Moim zdaniem prosiło się, żeby przejście przez Pola Gladden zrobić wyzwaniem samym w sobie. Dlatego zdecydowałem się na perypetie.

Zasadniczo patrząc na to, co sobie spisałem w notatkach, oceniałem na tę chwilę, że siły Ludzi Lasu (plus najemnicy Vidugaluma, wojowie Dunlendingów, grupa Beorningów, grupa Dunedainów) są mniej więcej na równi z siłami orków. BG mieli swoje plany, to uznałem, że orki też jakieś plany mają. Od ich powodzenia miało teraz zależeć w którą stronę przechyli się szala zwycięstwa. Te trzy plany orków to były perypetie – wyzwania – przeszkody.

W ogóle uważam, że najprościej ujmując gry fabularne można prowadzić za pomocą trzech technik: przeszkód, wyborów i konsekwencji. Stawiasz przed BG ze dwie przeszkody, jakiś wybór, a potem z tego, jak sobie z nimi poradzą wyciągasz konsekwencje – i nimi są kolejne wybory i kolejne wyzwania. Wszystkie te elementy same przeradzają się w sceny, przechodzą w siebie płynnie.

Tutaj przeszkodami był Gutra (syn zezwierzęconego Huski, wysłany jako roznosiciel zarazy) oraz dzikie hobbity (szantażowane przez złego do tego, by skradły lub zatruły jedzenie wyprawy) a w dalszej kolejności zasadzka pod Dwimmerhorn (baj de łej ten stary obrazek z okładki któregoś z dodatków od ICE świetnie tu pasuje, nie? :-). Wyborami zaś – np. co zrobić z Gutrą, jak podejść pod serce dywannika, jakie polecenie mu wydać, jeżeli się uda?

Zobaczcie zresztą na to – to jest sesja numer 27 tej kampanii, a obie te perypetie w sumie są konsekwencjami pomysłów graczy z sesji 12. BG przybywali wtedy do Górskich Sal i kazałem graczom powymyślać różne rzeczy – Tomek wymyślił wtedy Huskę (a więc pośrednio – Gutrę), a Gosia hobbity Boba i Noba (co z kolei jest nawiązaniem do sesji 9, gdzie dzikie hobbity zostają po raz pierwszy wprowadzone). Właśnie w taki sposób wielka kampania splata się w jedną całość i to jest w niej najlepsze – niby grasz raz po raz tymi samymi motywami, ale dzięki temu one nabierają życia, a świat gry razem z nimi.

Bohaterom bardzo dobrze wszystko poszło, kości też by po ich stronie i sesję zakończyli na lepszej pozycji, niż zaczęli. I tylko los hobbita Noba był tutaj łyżką dziegciu w beczce miodu (od Usariego). Z perspektywy czasu uważam, że wyszło to mega – Krwawy Usari dowodzi swojej dojrzałości – poświęca hobbita, ale ratuje armię. Gorzkie zwycięstwo.

Wódz Dunlendingów i Bob

Tutaj niby centralnymi BNami mieli być Gormadok z dzikich hobbitów oraz Gutra, syn Huski. Gormadok jest stworzeniem lekko dzikim, ale musi działać zgodnie z wolą Złego, bo wróg ma ich ma ich matronę. Dzikie hobbity mają zatem podkradać jedzenie, a potem, jeżeli im się uda – zatruć je. Czyli niby zagrożenia a’la hobbity, ale jednak nie do śmiechu.

Z kolei Gutra jest BNem tragicznym – jego ojciec zmienił go w narzędzie do pokonania wroga. Wiedząc, że Usari raz się już nim zaopiekował – wysyła go do obozowiska, ale z ręką roznoszącą zarazę. Jeżeli BG nie zdejmą cienia z tego chłopaka, to przyjęcie go do obozu może spowodować wiele złego, a on sam może wcale nie chcieć z nimi współpracować!

Widzę jednak z lektury raportu, że najlepiej wyszli zupełnie inni. Wodza Dunlendingów używałem trochę w roli comic reliefa – starałem się nie śmieszkować za bardzo w trakcie tej kampanii, raczej utrzymywać jej z lekka patetyczny, podniosły jacksonowski ton – ale ten gostek, Czarny Woz, był tutaj wyjątkiem. Przyznam szczerze, że zaśmiałem się w głos na wspomnienie tego „karły się tłuką” oraz „zaraz go zje”.

Z kolei Bob jest chodzącą konsekwencją i potencjałem. Gracze bardzo go lubią, więc przejmują się tym, co się z nim dzieje (inaczej w ogóle bym go tak nie używał). Scena, w której on leje (w sumie – tak jak jego zlali na poprzedniej sesji) Gormadoka za czyn niegodny hobbita… no z jednej strony to BG powinni być na pierwszym planie, a nie moi BNi, ale jednak wydała mi się bardzo mocna i jestem z niej mega zadowolony.

Na poprzednich sesjach pokazuję też w jednym z intr (chyba), że Bob chciałby w przyszłości iść na północ, do brodu na Anduinie – skoro jest on naszym małym Budowniczym (oj, znów się nie udało nieśmieszkować), a Eremedium jest zniszczone, to marzy o czymś wielkim – budowie mostu przez Anduinę. Czy będzie mu to pisane? Nie, bo gdy jego brat ginie na jego oczach hobbit wpada w szok. Potem na następnej sesji zdecyduję (patrz intro), że hobbit uznaje, że jego przybycie tutaj nie może być na marne i zostanie z Leudastem w Dwimmerhorn (jeżeli to uda się odbić).

Ważnym BNem miał być też Aragorn, ale był i pozostał w cieniu do końca wyprawy. Nie jestem pewien, czy to dobrze (bo dowodzili BG), czy źle, bo Dunedainowie nie wypadli jakoś spoko.

Magia pieśni i powrót Felmera 2

Na tym etapie nie męczyłem się już za bardzo pytaniami typu – czy to będzie koszerne w Śródziemiu, czy nie? Przestawiałem znanych bohaterów jak chciałem, pokazywałem ich w kampanii jak tło itd. Ale na tej sesji pokazała się okazja, żeby kolejny raz zaznaczyć, że śpiew w TOR to jest jednak coś. Skoro świat powstał w wyniku pieśni Valarów, to czemu zła magia goblińskiego szamana nie ma operować dźwiękiem? Przenosić szepty i jęki, odbierać dźwięk i wygłuszać bębny wojenne leśnych ludzi.

Po stronie graczy kolejny raz chciałem użyć Felmera (porzuconej postaci Dawida) jako czegoś pozytywnego – okazji. To Dawid wymyślił dywannik – więc ja pociągnąłem temat dalej robiąc z niego okazję dla BG – może da się użyć tej rośliny, rozbudzić ją za pomocą magii tak, by ożyła nie tylko jednego dnia, ale teraz, gdy była potencjalnie przydatna (wcześniej BG byli pod Dwimmerhorn wiosną tego samego roku, a ustaliliśmy, że dywannik budzi się tylko raz do roku).

W decydującym momencie rozważaliśmy różne efekty uruchomienia dywannika. Pamiętam dwa. Może on oplata skałę Dwimmerhorn i tworzy drogę wejścia do twierdzy? A może jest narzędziem krwawej zemsty na orkach za to, jak traktują jego ziemię? Padło na to drugie i wyszła scena trochę jak pojawienie się czerwi w Bitwie Pięciu Armii w Hobbicie Jacksona.

Bardzo fajnie to się potoczyło i wygląda w raporcie jak pasmo nieustannych sukcesów, ale pamiętajmy, że na sesji tak naprawdę o wszystkim decydują kości – gdyby Eregaście, Erynowi i Elladanowi nie udało się przekraść do serca dywannika lub uruchomić go śpiewem – inaczej by się to wszystko mogło potoczyć!

Finał tylko dla elfów?

Pamiętam, że po tej sesji pomyślałem sobie, że ta kampania może trochę podzielić losy kampanii w Star Wars. Tam wątek główny zmieniał się kilka razy. Raz to była kampania o Rebeliantach, raz o droidach, raz o Jedi po czym znowu o Rebeliantach. Tutaj zaś mieliśmy za sobą wstępną bitwę, ale przed sobą – tę w której udział mieli wziąć Ghor Plugawiec, szaman Dribba, Huska i jego wargi oraz zagony uruków, gobosów i zwyczajnych orkowych ścierw. Krótko mówiąc – mogło być grubo i mega niebezpiecznie.

I taka myśl mnie przeszła, że gdyby Usari zginął, to poprosiłbym Tomka, żeby stworzył postać elfa i resztę kampanii – jej finał – możnaby rozegrać jako „wewnętrzną sprawę elfów”.

Na początkowym torcie z rozpiską – co trzeba zrobić, by Jagodowy Szlak był sukcesem – mieliśmy jeszcze Dwimmerhorn, Siedliszcze oraz Dol Guldur. Co do Siedliszcza to miałem już tutaj pewne plany (choć jeszcze wtedy nie zdecydowałem – jak to będzie, ale widziałem opcje np. plany Eryna do rozprawienia się z Vidugalumem), Dwimmerhorn BG brali własnie na tapetę – zostawałby atak na Dol Guldur – może przez szlak Orophera? – przecież dziadek Thranduil nie byłby w stanie odmówić wnuczce i spłacić własnego długu wobec ojca, nie?

Ale tak się nie stanie i ta kampania nie będzie o elfach jedynie. Dlaczego? Zobaczycie już w następnym odcinku. I to będzie epicka scena o poważnych konsekwencjach. Zapraszamy wkrótce :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.