The One Ring – 24. Klejnot Mrocznej Puszczy

Na zgliszcza Rhogsobel opada powoli popiół ze spalonych drzew zagajnika Radagasta. Polegli zostają pochowani w kurhanie, najeźdźcy spaleni na stosie. Wkrótce wiec dobiega końca. Nim to się stanie, Leśni Ludzie podejmują jeszcze jednego, niezwykłego gościa.

drużyna

Gosia – Eregasta – córka elfa i ludzkiej kobiety

Andrzej – Eryn – syn króla elfów Thranduila

Tomek – Usari – dziecię dwóch ludów, Beorningów i Ludzi Gór

 

do Profesora Tolkiena na słówko

„Elfowie nie są jednak całkowicie dobrzy i nie mają całkowitej racji. Nie tyle dlatego, że flirtowali z Sauronem, ile dlatego, że z jego pomocą czy bez niej – są „mumifikatorami”. Chcieli zachować swoje ciastko i je zjeść: mieszkać w śmiertelnym, historycznym Śródziemiu, bo je polubili (może dlatego, że korzystali tu z przywilejów wyższej kasty), próbowali więc zatrzymać jego zmiany i bieg historii, powstrzymać jego rozwój, zachować je jako zabawkę – choćby w większości było pustynią – gdzie mogliby być „artystami”, przygniótł ich jednak smutek oraz pełen nostalgii żal. Na swój sposób byli do nich podobni ludzie z Gondoru: chylący się ku upadkowi naród, którego jedynymi „świętymi” miejscami były grobowce.” Z Listu nr 154

 

w poprzednim odcinku

Po opuszczeniu Czarnego Jeziora wiec zostaje wznowiony w Rhosgobel. Eregasta odzyskuje wzrok utracony po tym, jak Milcząca Elfka spojrzała w Zwierciadło Galadrieli. Leśni Ludzie jednomyślnie podejmują decyzję o zaatakowaniu twierdzy orków Dwimmerhorn. Nocą Mogdred atakuje na Rhosgobel. Banici przedostali się do za Żywopłot dzięki sekretnym tunelom Radagasta. Zapłacili jednak straszliwą cenę. Znajdujący się w środku grzyb przemienił ich. Za Mogdredem podąża czarny cień, lecz to nie jego cień, a cień Nazgula. Wyziewa miazmaty, które nieomal zabijają Eryna. Do Usariego dopadają banici i stado ich wściekłych psów. Osaczony Beorning wpada w szał bitewny. Brutalnie i bezlitośnie rozrywa wrogów na strzępy. Leudast, widząc jak jego doradca zmienia się w bestie, zaczyna się go bać. Eregasta zabija Mogdreda. Następnie wyciąga klejnot i odpędza widmo.

 

intro

Czarny Staw. Samotna wyspa na jeziorze otoczonym przez las. Martwa cisza wokół. Żaden wiatr nie wzrusza choćby jednej fali. Żaden z listków na drzewach dookoła nawet nie drgnie. Żadne ze zwierząt nie pojawia się. Choć zawsze mu towarzyszyły… Radagast nie może się poruszyć. Lecz czuje swoje ciało. A myśli gromadzą się bardzo, bardzo powoli.

Usari czuje prąd przebiegający po swym ciele. To samo poczuł, gdy został trafiony czarem, gdy zasłaniał Radagasta. Nagle w jego głowie odzywa się głos. Głos znany. Głos tego, który rzucił czar i okazał się potężniejszy od Radagasta. – Radagast śpi. Śpi snem głębokim. Ale ty, jego agent, nie musisz być agentem uśpionym. Przebudź się! Usari zrywa się i nie rozumie. Nie rozumie dlaczego, czar który uśpił Radagasta, nie uśpił jego. Czy Saruman czegoś od niego oczekuje?

Eryn spogląda na odciętą głowę. Głowę pokrywa biała narośl, przywleczona z tuneli pod Rhosgobel. Erynowi wydaje się, że ta poruszyła się, gniewnie kłapnęła zębiskami! – Dość! – wykrzykuje Eryn, przybijając głowę Mogdreda strzałą do ziemi.

Zimraphel, oślepiona, ledwo wyczuwa co dzieję się z jej sługami, których kontrolowała. Zdaje sobie sprawę z własnej klęski. Próbuje rzucać zaklęcia. Nie działają. Jest za słaba. Musi powrócić do Dol Guldur. Raz jeszcze zanurzy się w ciemności na szczycie zamczyska. Wówczas odzyska wzrok i panowanie nad czarną magią. Jeszcze nie wie, że przyjdzie jej zapłacić za to straszliwszą cenę.

Eregasta schodzi do tuneli, którymi potajemnie przekradał się jej Mistrz, tam i z powrotem do Rhosgobel. Ogniem wypala grzybnię gęsto porastającą ściany podziemnego przejścia. Fungi z łatwością zajmują się ogniem. Ich biel szybko zmienia się w czerń. Lecz grzyb ciągnie się dalej tunelami i potrzeba znacznie więcej ognia, by się go pozbyć.

Hilduara spogląda na wschodzące słońce. W jej oczach ten poranek wydaje się magiczny. Mruży oczy po nieprzespanej nocy. Łzy nie są łzami bólu, lecz szczęścia. Ten moment jest przełomowy w jej życiu. Jej ręka sięga po przybory do pisania. Na pierwszej, tytułowej karcie pojawia się nagłówek, pieczołowicie wykonany jej ręką. Pieśń Ognia i Białego Światła. Potem Hilduara przypomina burzliwe wydarzenia tamtej nocy i jej ręka ledwo nadąża za spisywaniem myśli. Opowiada o ludziach, których twarze były białe, lecz dusze czarne. O ich cieniach wychodzących spod ziemi na tle płonącego Rhosgobel. Opowiada o córce, która zabiła własnego ojca ucinając mu głowę. Widok, którego nie zapomni nigdy. Widzi mrok, w którym błysnęło jasne światło i przegnało upiora. Widzi powolutku opadające drobinki pyłu po spalonych drzewach. Opad, który niespiesznie i niedokładnie obsypuje tak liczne ciała, które tego poranka już się nie przebudziły.

 

przygoda

Krajobraz po bitwie

Po bitwie pozostało wiele ciał, które należy pochować lub spalić.

Attikara i Ragnakar opłakują Morakara. Eryn pochyla się nad ciałem Hartnida. Jego zbroja jest roztrzaskana. Ciało poznaczone ranami.

Lecz oto Hartnid żyje! On przeżył! Wypluwa popiół i wskazuje na Eryna. – Słuchajcie elfa! – charczy. – Elf widział więcej rzeczy niż my wszyscy razem wzięci. Skoro widział jak odcięta głowa się poruszyła, to tak było. Te ciała należy spalić. Grzebiąc je ryzykujemy, że Mogdred i jego banda zjawią się nieproszeni po raz trzeci.

Niedźwiedź i kruk

Usari odnajduje siebie w lesie. Musiał tu trafić jeszcze ogarnięty furią. Wróg obsiadł go, psy szarpały go, tylko mocą Beorninga wytrwał to.

A może to jakaś czarna magia nie pozwoliła mu zginąć, gdyż wróg ma wobec niego jakieś plany? Oto bowiem zjawia się kruk. Kruk, który służy teraz nowemu Panu. Usari darmo wygraża ptaszysku. Nie może mu nic zrobić.

Wdzięczność

Eregasta wypala resztki grzyba nasączonego czarną magią, przy zgliszczach chaty Radagasta. Była tu wiele razy, pamiętała magię tego miejsca, które potrafiło znikać, kiedy Radagast nie chciał być odnaleziony. W tym maleńkim zagajniku intruz łatwo mógł się zgubić.

Teraz wszystko wydaje się być tu inaczej. Zagajnik został naznaczony. Stał się niebezpieczny.

Zmieniło się coś jeszcze. To miejsce nigdy wcześniej nie przemawiało do niej. Eregasta w głębi swego ciała czuje połączenie pomiędzy sobą, a nim. Gdy zajmuje je ogień, ono pęka, trzaska, aż w końcu zawala się. Umierające drzewo wypowiada tylko jedno słowo.

„Dziękuję.”

Szacunek 

Ragnakar spogląda na pole bitwy. Powietrze gęste jest od opadu spopielonych drzew. Eryn staje obok, by porozmawiać o Morakarze i jego elfickim łuku. Ragnakar w końcu zauważa obecność elfa.

„Tyle straconych dusz. Czy dlatego twój lud stąd odszedł?”

Ragnakar do tej pory wyrażał się z nieufnością wobec elfów. To właśnie elfy zabrały wojowników z jego osady i nigdy nie zwróciły. Wszyscy oni polegli w walce z wilkołakiem. Eryn rozumie jego ból.

„Obydwoje wiele straciliśmy. Ty straciłeś braci. I ja ich straciłem. Choć jesteśmy innej krwi, to w sercu jesteście dla mnie jak bracia. Odnalazłem przyjaciół wśród ludzi. Ty także szukaj przyjaciół wśród elfów. Spotkasz ich, jeśli zechcesz.”

Ragnakar spogląda na elfa innym wzrokiem. Być może to łzy, które uronił nad zmarłym bratem, zadziałały oczyszczająco. W tym świetle poranka elf musi wydawać się mu kimś wyjątkowym. Gdy Eryn mówi słowa, że czuje się jednym z nich, Ragnakar zapamiętuje je i kiwa głową potakując.

Tam i z powrotem

Powrót Boba to najszczęśliwsza rzecz odkąd rozpoczął się wiec. Zwłaszcza, że poprzedniej nocy umarł kto inny z agentów Eregasty – Garsendis.

Misja Boba powiodła się. Ale schudł biedaczysko w sposób straszliwy. Jego ubranie jest w strzępach i odsłania liczne ślady poobijania i podrapania. Włosy rozmierzwione. Cały umorusany i brudny. Wygląda jak siedem nieszczęść.

Banici Mogdreda polowali na niego i jego brata od samego początku, odkąd wyruszyli z Rhosgobel. Dopiero pies Eregasty pozwolił im wydostać się z obławy. Uratował ich i wyruszył z nimi. Odtąd zawsze ostrzegał przed niebezpieczeństwem. W nocy warczał gdy coś się zbliżało, pozwalając im wymknąć się z obozowiska.

Bob i Nob dotarli na bagna, na których się urodzili. Wiedzieli jak się ukrywać. Jednak przedostanie się do twierdzy wcale nie było proste. Orki i gobliny wiedziały, że ktoś się do niej już raz przedostał. Patrole był wzmożone. A do tego liczniejsze. Jeden z patroli prowadził ten, który zdradził Górskie Sale. Huska!

Krebainy wisiały pomiędzy chmurami, wypatrując hobbitów. I gdy stado spadło na nich, Bob i Nob musieli się rozdzielić

Bob ukrył się pod peleryną od Eregasty. Dostał się do wnętrza twierdzy dzięki kluczowi od Eryna. W środku ujrzał swego brata. Lecz nie odważył zbliżyć się. Czarownica zamknęła go w jednej z podniebnych cel.

Bob odnalazł ul i matkę roju. Mikstura zadziałała. Ptaszyska zaczęły zachowywać się w inny sposób. Odwróciły się od Czarownicy. Nie jedzą jej z ręki. Unikają jej. Nie znoszą zapachu przekleństwa i choroby, którą wcześniej roznosiły.

Serce Boba pękło na pół, gdy opuszczał Dwimmerhorn, gdyż zostawił uwięzionego brata. Więźniów w kazamatach Dwimmerhorn jest wielu. Ich jęki są muzyką dla orków.

Bohaterowie obiecują uwolnienie Noba. Tylko tyle i aż tyle mogą zrobić w podzięce za to, co zrobił dla nich Bob.

Refren historii

Eryn dostrzega ten powtarzający się refren. W czasie ataku Białej Rady na Dol Guldur uwolniono wielu więźniów. Jednak ich życiorysy zostały już pokaleczone. Ich blizny nigdy się nie zagoją.

Teraz planowany jest atak na Dwimmerhorn. A tam kolejni, inni, a wśród nich Felmer i Nob, czekają na uwolnienie.

Losy klejnotu

Wszyscy rozpytują o wspaniały klejnot, który przegnał czarną marę. Klejnot, który dzięki swemu światłu nadał tej bitwie imię – Bitwa Białego Światła. Dlaczego Eregasta do tej pory ukrywała jego istnieje?

Eryn wskazuje na siebie jako tego, który skrywał klejnot przed światem. Zbyt to wielkie niebezpieczeństwo afiszować się nim. Takie rzeczy ściągają uwagę wroga. Zdecydował się przekazać go Eregaście. Ona już dowiodła, że potrafi rozstrzygać o przeznaczeniu magicznych darów. Ogniem Smauga zwyciężyła Bitwę Rogu. Teraz klejnotem wygrała Bitwę Białego Światła.

Wielka Prządka o setce oczu, mieszkająca w Sercu Mrocznej Puszczy, potężna Sarquin, pragnie tego klejnotu. W ciemności jakiej żyje tęskni do pierwotnego, czystego, niczym nie skażonego światła gwiazd. A takie światło niesie ów klejnot. Ona sama nie mogła się pofatygować na wiec i wziąć sobie klejnotu. Maga Radagasta wciąż broni tu wejścia pająkom. Dlatego wysłała ludzkiego posła.

Eregasta nie wyda pajęczycy klejnotu. Ale na znak dobrych zamiarów wstaje i osobiście żegna posła. Ogłasza przy tym, że w Mrocznej Puszczy jest miejsce dla wielu istot, w tym pająków.

Te słowa Eregasty dziwią leśnych ludzi. Ragnakar spogląda na nią złowrogo.

„Słyszałem, że na Szerokiej Polanie mieszka w Pajęczej Chacie..”

Bezimienny poseł, który sam siebie nazywa Nicią, bierze sobie do serca słowa Eregasty. Zapamiętuje, że ona jedna okazała mu gościnę. Odwdzięcza się tajemniczą ni to przepowiednią, ni nowiną.

„Sieć drgnęła. Nie wiem tylko kto w nią wpadł.”

Strażnica Usariego

Eregasta chce odbudowania Żywopłotu. Chce oczyszczenia Zagajnika oraz sprawdzenia dokąd prowadzi tunel. Na zgliszczach chaty Radagasta zamierza stworzyć Nowe Eremedium.

Ragnakar oponuje. Chce porzucić Rhosgobel, gdyż stało się przeklęte. I to sam Radagast wpierw opuścił Rhosgobel, a potem sprowadził na nie niebezpieczeństwo. Ten, który miał strzec Rhosgobel. O jego tunelach pod Rhosgobel nie wiedzieli Leśni Ludzie, tylko wrogowie.

Usari wtrąca się w sprzeczkę. Jest gotów wziąć odpowiedzialność za Rhosgobel. Nie chce, by zachodnia brama Jagodowego Szlaku została niestrzeżona. Jagodowy Szlak jest jak most, który potrzebuje wszystkich trzech przęseł – Rhosgobel, Sanktuarium i Grodu.

Ragnakar proponuje przemianować Rhosgobel na Strażnicę Usariego. Z osady zmieni się w niewielką warownię, a z Beorningiem zostaną jedynie ochotnicy. Reszta uda się do bezpiecznych siedzib.

Leudast popiera Usariego w jego dążeniach do objęcia władzy nad Rhosgobel. Uważa, że każdy kto ma dość sił, powinien przewodzić ludziom. A kimś takim jest właśnie Usari. Usari nie jest mu już potrzebny jako doradca, odkąd przy swym uchu ma nowego doradcę – swoją narzeczoną. Usari przekazuje Atikarze symbol, który otrzymał od Hartfasta. W duchu cieszy się, że Leudast z tchórzliwego młodzika dojrzał do bycia stanowczym i zdecydowanym przywódcą, jak swój ojciec.

Wiec głosuje za powstaniem Strażnicy Usariego.

Eregasta opuszcza wiec

Eregaśnie nie podoba się ta decyzja. Rhosgobel od zawsze było z Leśnym Ludem. Jego mieszkańcy nie powinni tracić swego domu, bo dom zajmuje ważne miejsce w sercach Ludzi Lasu. Usari może tego nie rozumieć, gdyż jeden z nich zostawił, a drugi stracił. Rhosgobel należy odbudować, a nie odbierać Leśnym Ludziom. Leśni Ludzie nie porzucają swych siedzib. Jest to przytyk do Leudasta, który zrezygnował z Górskich Sal na rzecz Dwimmerhorn.

Eregasta jest wściekła. Ludzie Lasu nie tylko sprzeciwili się jej, ale porzucili to, w co ona zawsze wierzyła – Radagasta i Rhosgobel. Opuszcza wiec.

Bohaterka ludu

Na zewnątrz napotyka na Hartnida Pancernego. Hartnid zwalcza swój lęk przed lasem i rusza wraz z nią na przechadzkę. Po drodze opowiada jej coś zupełnie innego, niż do tej pory doświadczyła na wiecu. Pozostali Leśni Ludzie podziwiają ją. Dla nich jest bohaterką. Powstają pieśni o niej.

Hartnid wierny Rhosgobel

W czasie przechadzki Hartnid wypowiada o jedno zdanie za dużo. Według Hartnida faktycznie Rhosgobel to miejsce przeklęte i wiec zadecydował słusznie. Zdenerwowana Eregasta opowiada mu, że w takim razie lepiej żeby zostawił ją samą i wrócił do Rhosgobel. Hartnid wraca, ale nie bierze tych słów całkiem dosłownie. W głowie Hartnid powstaje myśl.

„Powiedziała muszę wrócić do Rhosgobel. Rhosgobel już nie ma, ale wrócę do tego, co powstaje na jego miejscu. Choćbym miał zostać sam.” 

W ten sposób Eregasta sprawia, że Hartnid zostaje wiernym sojusznikiem Usariego. Jedynym jak na razie.

Zakulisowe rozgrywki

Zostało jedno, najważniejsze głosowanie… Usari, biorąc pod swą opiekę Rhosgobel, zdobył prawo głosu. Do tej pory Rhosgobel nie miało swego reprezentanta. To daje duże możliwości podczas głosowaniem nad wyborem Eregasty na przywódcę Leśnych Ludzi.

Usari zastanawia się kto jeszcze może zagłosować za Eregastą. Wysyła Fritwaldę do Vidugaluma, by swoimi sposobami nakłonił ją do głosowania za Eregastą.

Vidugalum sprawia, że Fritwalda zagłosuje za Eregastą.

Ojciec z synem

Pod Rhosgobel zjawia się orszak. I to nie byle jaki, a królewski. I nie od razu wchodzi do osady. Thranduil długo czekał w lesie, nim nie nabrał pewności, że on i jego lud są bezpieczni.

Thranduil przyjmuje swego syna na wzgórzu nieopodal Rhosgobel. Eryn stwierdza, że wcześniej nie widział tego wzgórza. To doskonały punkt obserwacyjny, a jednocześnie doskonale ukryty. Warto znać takie miejsca.

Twarz króla jest blada, na głowie nosi skromną koronę z leśnych kwiatów, które w magiczny sposób trzymają się razem.

„Odnalazł się mój syn marnotrawny”

Eryn kłania się ojcu z szacunkiem.

„Tak wiele lat pragnąłem ujrzeć cię poza pałacem. Chciałem, abyś przebudził się i dotarł w dawno nie odwiedzane rejony. Lecz wiem, że to nie dla mnie tu jesteś, a dla klejnotu, który dla ciebie odnalazłem.”

Eryn widzi błysk w oczach swego ojca. Pozwala sobie kontynuować.

„Tobie ojcze te skarby wydadzą się brzydkie. Nie bije od nich blask. Sam długo myślałem, że są nic nie warte. Lecz im dłużej się im przyglądałem, tym bardziej doceniałem ich wartość. Nie są cenne dlatego, że ktoś ich pożąda. Ich wartość tkwi w ich wnętrzu. Te skarby są prawdziwe. To Ludzie Lasu. Chronią ziemi, którą my porzuciliśmy.”

Thranduil już wcześniej usłyszał od elfickiego posła Eladona o pewnym klejnocie.

„A jednak w twym skarbcu jeden z klejnotów jest cenniejszy od pozostałych. Eladon przybył do mnie i powiedział, że widział tutaj klejnot niezrównany. Świeci światłem oślepiającym, którego nie da się zapomnieć. Co zamierzasz z nim uczynić? Czy miejsce tego klejnotu nie jest przy najlepszym z naszych nauczycieli? Czy nasz dom nie stwarza najlepszych warunków, by w bezpieczeństwie i z dala od potyczek, przypadkowych walk, pułapek i zasadzek, mógł rozwijać swoje talenty? Taki skarb należy oszlifować. My elfy musimy trzymać nasze skarby blisko siebie. Wielu chce nam je odebrać.”

Eryn odpowiada nieco niepewnie.

„Nie wiem czy ten klejnot jest na to gotowy. Jeszcze nie podjął decyzji kim tak naprawdę jest.”

Thranduil wydaje się mieć zawsze gotową odpowiedź.

„Każdy prawdziwy skarb posiada własną wolę. Lecz czy ten klejnot wie, co dla niego najlepsze? Czy żyje tak długo jak my, by jego mądrość równała się z naszą? Czasem klejnot więzi jakaś lita skała. Tkwi w miejscu, w którym się zrodził, ale do którego nie przystaje. Aby wydobyć klejnot, skałę należy skruszyć. Pył z niego oczyścić, aby mógł zabłysnąć w świetle księżyca i gwiazd.”

Następnie Thranduil pyta o dalsze plany Eryna. Słyszy o toczącej się wojnie Ludzi Lasu ze sługusami Cienia. Nie zamierza brać w niej udziału.

„My nie jesteśmy w trakcie wojny. Ty również nie jesteś, synu. W każdej chwili możesz wycofać się z walk, które wiesz jak się zakończą. Wiesz jaka strona zwycięży. Biała Rada nawet z naszą pomocą nie mogła uczynić nic więcej. Nie zdołaliśmy zbliżyć się do Czerni na szczycie najwyżej wieży. To miejsce promieniuje, nawet gdy nie ma w nim Nekromanty.”

Eryn przedstawia ojcu punkt widzenia ludzi.

„Nieprzyjaciel zawsze powraca. My elfy to obserwujemy od początku historii. Ludzie nie żyją tak długo. Dla nich ta wojna to całe ich życie. I potrzebują zwycięstwa za swego życia.”

Thranduil czeka, aż Eryn zacznie opowiadać o prawdziwych skarbach.

„Twój brat, gdy wyruszałem tutaj, rzekł – wyruszę, gdy będzie jakiś istotny powód. Dlaczego nie miałbyś wrócić ze mną do Elfich Sal? Czy jest tu coś tak ważnego, by się nad tym pochylić i podnieść to z ziemi?”

Twarz Eryna staje się surowa. Jego ojciec nic się nie zmienił. Tylko obietnicą skarbów może zdobyć jego ciekawość i przykuć uwagę. Opowiada ojcu o skarbach zatopionych w bagnach Gladden. Skarbach wyniesionych przez trolle i gobliny z Dol Guldur przed atakiem Białej Rady.

Thranduil zamierza wyprawić się po skarby. Jednak chce tylko wysłać ekspedycję po nie, bez brania udziału w wojnie Leśnych Ludzi.

„Nasze środki są ograniczone. Każda strata jest tak wielka. Jest nas za mało, byśmy mogli zawalczyć z Mroczną Puszczą. To dlatego z niej odeszliśmy wieki temu. Doskonale o tym wiesz.”

Eryn stara się zwrócić uwagę ojca na to, że zagrożenie dotyczy także elfów. Wróg powrócił i nie zatrzyma się przed niczym. Elfy muszą się włączyć. I to wszystkie.

„Znalazłem blask dawnej pamięci. Znalazłem koronę twego ojca. Korona Orophera jest tym, o co powinniśmy zawalczyć. Choć teraz nie znaczy nic. Jest kawałkiem pogiętej blachy bez swego klejnotu, unurzanej w błocie i krwi. Dlatego przekazałem ją Pani Galadrieli. Gdybyśmy połączyli siły z naszymi braćmi z Doliny Śpiewającego Złota moglibyśmy odzyskać Nagie Wzgórze, dawną stolicę Leśnego Królestwa.”

Thranduil jest wyraźnie rozczarowany.

„Twój brat postąpiłby inaczej. Jeżeli myślisz, że Długowłosa Pani wyjdzie ze swego lasu to znaczy, że nie słuchałeś tego, co ci o niej opowiadałem. Jej ukrycie i jej ostrożność są jeszcze większe niż nasze.”

W imię ojca

Thranduil określa warunki udzielenia pomocy Leśnym Ludziom przez elfy. Chce, aby syn przygotował ludzi na przybycie elfów.

„Jeżeli my mamy się angażować, to za korzyść tego co i tak należy do nas. To co nam odebrano, a co ty odnalazłeś mój synu. Moją ceną są skarby Pól Gladden. Idź i zapowiedź mnie na wiecu. Niech to pójdzie gładko.”

Thranduil zdejmuje jeden z liści ze swej korony i nakłada na skroń syna. Nagle las przywiewa kolejne liście, zdobiąc głowę Eryna.

Utrata wszystkiego w co wierzyła

Priorytety Eregasty ulegają drastycznej zmianie. Wpierw straciła Radagasta. Potem straciła Rhosgobel. Straciła szansę na odbudowanie chaty Radagasta. Straciła nadzieję na odbudowanie tam utraconego Eremedium, które przysłużyłoby się puszczy oraz jej mieszkańcom.

Galion

Eregasta natrafia w lesie na elfy. Wstępuje w nią nowa nadzieja.

Galion, doradca Thranduila i nauczyciel Eryna, dostrzega Eregastę. Widzi także jej wzburzenie. Stary i doświadczony elf nie raz zmagał się z władcami, którzy chcieli działać pod wpływem emocji.

„To właśnie wtedy trzeba zachować największą czujność. Ale to właśnie emocje uświadamiają nam co jest dla nas naprawdę ważne. Jeżeli jeszcze w nas płoną…”

Eregasta widzi starego elfa, który wygląda inaczej niż inne elfy. W tym elfie nie widać już życia. Wygląda jakby znikał, stawał się przezroczysty. Jakby go wiele brakowało. Jakby jego aura była przytłumiona. Jak masło rozsmarowane na zbyt wielkiej kromce chleba. Czy taki los czeka wszystkie elfy? – Niewiele czasu zostało staremu mistrzowi – szepczą drzewa. – Las go złamie – mówią, a Eregasta nie wie, czy powiedziały las, czy czas.

Eregasta chciałaby się uczyć od Galiona. Nikt nie przekaże jej tyle wiedzy o elfach co on.

Korona z leśnych kwiatów

Eregasta sięga po liść na głowie Eryna. Tyle tylko zostało z korony, gdyż Eryn jej nie chciał. Wiatr rozwiał pozostałe liście. Eryn ie chce być postrzegany przez ludzi jako władca, ale jako przyjaciel.

Eregasta, gdy sięga po liść, nie zdaje sobie sprawy, że to wcześniej była korona. Myśli, że coś zaplątało się Erynowi we włosy. Gdy Eregasta sięga po liść, on wyskakuje jej spod palców, robi obrót na wietrze i wplątuje się w jej włosy. Nagle wokół jej głowy pojawia się wieniec z liści, przywiany z drzew Mrocznej Puszczy. Magia, która działa gdy elfy są w pobliżu.

Wizyta elfów na wiecu leśnych ludzi

Elfy wychodzą z lasu jeden za drugim. Wyskakują z niego jakby pojawiały się znikąd. Na ich czele idzie Eregasta. Leśni Ludzie widzieli, jak opuściła wiec rozgniewana, a teraz powraca, przyprowadzając armię elfów. A co więcej, wraca w koronie.

Za nim kroczy prawdziwy król. Thranduil. Dumnym, spokojnym krokiem. We wspaniałej koronie, takiej samej jaką na głowie ma Eregasta. Thranduil wchodzi do wnętrza Długiego Domu. Dotyka roztrzaskanego tronu Ingomera i staje się cud. Tron podnosi się, obrasta gęstym bluszczem i nachyla się, by zrobić miejsce królowi.

„Gościem jestem na waszym wiecu. Skorzystałem z zaproszenia mego syna. Eryn wierzy, że razem możemy dojść do porozumienia.”

Cena przymierza

Eryn przemawia do Leśnych Ludzi.

„Millenium minęło od ostatniego przymierza elfów i ludzi. Stare czasy zostały zapomniane. Ten czas wydaje się zmarnowany. Wróg znów stanął u naszych bram. Nasz sojusz musi zostać odnowiony.”

Vidugalum przepycha się do przodu, by nie umknęło mu żadne słowo. Strzyże uszami i pociera swój pierścień.

Thranduil przejmuje z powrotem głos.

„Wy Ludzie Lasu idziecie na wojnę. Elfy są najlepszymi wojownikami. Każdy z moich żołnierzy żyje tyle lat, że walczy tak jak pięciu naszych. Nasza pomoc jest bezcenna. A jednak chcemy, byście jakąś cenę zapłacili.”

Chciwość

Vidugalum nie wytrzymuje.

„Połowa skarbów z tej wyprawy należy do mnie. Ten wiec już to zadecydował. Chcecie teraz to odwrócić? Zapomnijcie o mojej pomocy!”

Thranduil ścina go wzrokiem. Galion zastępuje drogę rozjuszonemu Vidugalumowi nie dopuszczając go w kierunku króla. Dostrzega pierścień na jego palcu.

„Te skarby skradziono elfom i należą się elfom. Skąd masz pierścień, który należy do krasnoludów? Nasze skarby też chcesz sobie przywłaszczyć?”

Vidugalum krzyczy. Tealion stoi u jego boku gotów go bronić.

„Ludzie Lasu! Ja bliski jestem wam. Bliższy niż te przybłędy.”

Kim jest klejnot

Nagle Eregasta czyni coś niespodziewanego. Wyciąga Biały Klejnot i okazuje go królowi. Światło rozświetla całe wnętrze Długiego Domu. Blask sprawia, że wszystkie te okrzyki i niesnaski, nieokrzesanie znikają. Wszyscy podziwiają piękne światło. Każdy może nasycić oczy tym światłem. Żadne inne światło nie może się z nim równać. Światło, które uwodzi i nie pozostawia obojętnym.

Thranduil zwraca się do wszystkich z pytaniem, czy wiedzą co to za klejnot. Odpowiada mu jego syn.

„Patrzycie na klejnot Mrocznej Puszczy. Prze elfy zwany Nauriel, przez ludzi Eregasta Ognista.”

Klejnot królów

Thranduil uśmiecha się. Podnosi rękę do góry, a pojedynczy liść ze skroni Eregasty wpada w nią jakby nawiany wiatrem. Korona Eregasty znika.

„W tym świetle wygląda jak prawdziwa królowa, a jest dopiero księżniczką. Córa mego syna. A klejnot, który trzyma to Elendilmir. Gwiazda Północy. Klejnot królów Arnoru. Równie piękny jak światło. Ten wspaniały skarb to dopiero początek tego, co jeszcze można znaleźć na Polach Gladden. To, co nam odebrano i co chcielibyśmy odzyskać.”

Thranduil sięga po klejnot. Eregasta pozwala mu go wziąć. Król ukrywa go w swoich dłoniach tak, że światło tylko delikatnie przebija się spomiędzy palców.

Kim jest Eregasta

Z ust króla padły niespodziewane słowa. Wszyscy domagają się prawdy od Eregasty czy jest córą elfów. Zapada cisza. Spojrzenia skierowane tylko w jedną stronę. Na Eregastę.

W tym momencie Eregasta słyszy mnóstwo głosów. Nie są to głosy ludzi, ani elfów. To wiatr, który nagle mocniej uderza o ściany długiego domu. To drzewa, które gwałtowniej poruszają gałęziami. To liście, które szeleszczą głośniej. To ptaki, które zlatują w to miejsce, jakby sam Radagast miał się za chwilę zjawić.

Nogi uginają się pod Eregastą. Siłą woli sprawia, że nie mdleje jak wtedy, gdy o to samo pytał Saruman – kim tak naprawdę jest. Eregasta staje w świetle, spływającym z dłoni Thranduila. Czas, aby zadecydowała czy jest człowiekiem lasu, czy córą elfów.

„To już drugi raz podczas tego wiecu, kiedy pytacie mnie kim jestem. Teraz już wiecie, że moim ojcem nie był Mogdred. To plotka, którą rozpuściłam. Plotka przekonała wroga, ale przekonała też was. Zrobiłam to dla nas, ludzi lasu. W zamian chcieliście mnie wykluczyć spośród siebie. A dziś wykluczyliście Rhosgobel, nasz dom. Nie chcecie mego Eremedium. Nie chcecie mojej pomocy. Ja każdą swą walkę stoczyłam w imieniu ludzi lasu. Stoczyłam ją dla was. W zamian za ból, upokorzenie, szyderstwa, plotki. A teraz muszę wybrać. A czy Usari, któremu oddaliście Rhosgobel, musiał wybierać pomiędzy Beorningami, a wami?”

Usari czuje się onieśmielony obecnością elfów, ale odpowiada.

„Ale jedni i drudzy to są ludzie…”

Gdy Usari odpowiada, że w obu częściach jest człowiekiem, Eregasta czuje jak cała magia starszego ludu wystraszona wycofuje się, opuszcza ją. Eregasta musi wybrać czy jest śmiertelna czy należy do tych, którzy żyją tak długo jak ten las.

Spogląda na ojca. Jest elfem, a jednak wybrał życie pośród ludzi. Nie wyparł się elfickiej krwi. Eregasta słucha głosu swego serca. Odpowiada.

„Jestem córą mego ojca. Jestem córą elfów.”

Dar dla Eregasty

Elfy spoglądają z uznaniem na Eregastę. Thranduil zwraca się do syna.

„Wspaniale się sprawiłeś synu. Widzę w niej wiele tego, co powodowało Oropherem, gdy wyruszał na wojnę na południu. Jest godna tego, by trzymać ten wspaniały dar.”

Król oddaje klejnot Eregaście. A Eryn prosi go, by ostatni okręt nie odpłynął bez niej.

Sojusznik

Pozostaje kwestia sojuszów. Z kim Leśni Ludzi idą na wojnę.

Usari uznaje się za człowieka honoru. Dotrzymuje danego słowa. Głosuje za Vidugalumem. Eregasta wybiera sojusz z elfami. Ragnakar głosuje za bliższym mu Vidugalumem, choć elfy są potężniejszym sprzymierzeńcem. Leudast jest rozbity, widząc jak Eregasta i Usari głosują inaczej. Musi wybrać i wybiera elfy, które z orkami walczą od wieków, a Vidugalum jeszcze do niedawna pozostawał w sojuszu z goblinami. Fritwalda po raz kolejny musi rozstrzygnąć. To co się wydarzy zależy od jej głosu. Ona zawsze żyła zgodnie z tradycją. Zawsze strzegła tego, by wiece przebiegały w zgodzie z dawnymi zwyczajami. Nie chce zmieniać wcześniejszej decyzji wiecu. Głosuje za Vidugalumem.

Thranduil bezgłośnie i bezszelestnie opuszcza Długi Dom Leśnych Ludzi. Chwilę później elfów już tu nie ma.

Przywódczyni Leśnych Ludzi

Fritwalda kochała się w Ingomerze. Winna mu jest tego, by tworzyć Jagodowy Szlak. Po to, aby inne Biegaczki miały po co biegać. Fritwalda chce dopełnić ostatniej woli Ingomera. Ingomer chciał, aby głosowano za wyborem Eregasty na przywódczynię Leśnych Ludzi.

Usari i Fritwalda są na tak, Ragnakar na nie. Leudast głosuje ostatni. Postanawia nie słuchać nacisków Vidugaluma, lecz łagodnego szeptu swej narzeczonej, Atikary. Głosuje na nie. Głosy rozkładają się po równo. Sprawę musi rozstrzygnąć mędrzec.

Generał

Wiec zamyka głosowanie nad tym, kto zostanie przywódcą wyprawy na Dwimmehorn. Zgłasza się Leudast, gdyż to on będzie władał tym miejscem w przyszłości. Eregasta zgłasza Usariego i wiec opowiada się za nim, gdyż to Usari przewodził poprzedniej wyprawie do twierdzy. Głosowanie wygrywa Usari, dzięki głosowi Fritwaldy.

Wiec rzeczy wielkich

Wiec zostaje zakończony.

Wiec, który zaczął się wcześniej niż planowano i skończył później niż spodziewano.

Wiec, który jest końcem Czarnej Plagi oraz początkiem końca Dwimmerhorn.

Wiec, na którym jeden mędrzec zastąpił drugiego.

Wiec, który dla Mogdreda zakończył to, co poprzedni rozpoczął.

Wiec, na którym jeden z ojców okazał się nim nie być, a drugi być.

Wiec, na którym klejnot Eregasty oraz klejnot Eryna zostają nazwane.

Wiec, na którym działy się rzeczy wielkie i donośne.

Wiec, na którym Leśni Ludzie stracili Radagasta, Rhosgobel i Eregastę.

 

epilog

Gdzieś tam na wyspie ze śpiącego ciała odpływa duch . Przybywa do granicy pomiędzy wyspą, a jeziorem. Spogląda w dół i z głębiny wynurza się drugi duch, którego ciało spłonęło, a popioły zatonęły. Duchy rozmawiają ze sobą. Jeden z dna jeziora, drugi z katafalku. Radagast rozważa, jaki los spotkał Błękitnych Czarodziejów Allatara i Pallando, którzy kiedyś wybrali się hen hen daleko z Sarumanem. Ingomer zastanawia się, czy jego wnuczka została przywódcą. Radagast duma, czy udało się uczynić ją tym, kim chciał, aby się stała. Razem drżą na myśl o wrogu, który zawsze potrafi podnieść się z kolan, niwecząc wszelkie plany. I nagle duch Radagasta zostaje wciągnięty z powrotem do swego więzienia. Ingomer obserwuje nadlatujący cień i przerażony chowa się w głębinie. Nawet jako duch lęka się czarnego rycerza na skrzydlatej bestii. Jeźdźca prowadzi kruk. Czar Sarumana objął wodę i ląd, ale nie przestworza. Czarna istota ląduje obok śpiącego Radagasta i przemawia do niego w mrocznej mowie.


Komentarz grającego (kosoluk):

Eregasta rozprawiła się z Mogdredem. Zamknęła ten rozdział. Teraz mogła wybrać kim jest naprawdę. Do jakiego ludu należy. Do leśnych ludzi czy elfów.

Wybrała elfy.

Jej wybór nie pokrył się z wyborem wiecu. Wiec zagłosował za sojuszem z Vidugalumem, nie za elfami.

Jej wybór sprawił, że Ragnakar nie poparł jej jako przywódczyni leśnych ludzi.

Wybrała co jej podyktowało serce. Leśni Ludzie wielokrotnie ją zawodzili. Jedynym, który ją nie zawiódł, jest Eryn.


Komentarz prowadzącego (kadu):

Pokomentuję po kolei. W intrach zdarza mi się zapowiadać coś stopniowo. Tutaj na przykład pokazuję pozorny spokój Zaklętej Kniei, gdzie uwięziony jest Radegast. Ale skoro to pokazuję, to to zazwyczaj coś znaczy lub może oznaczać. Później będę znów grał tym wątkiem poza kadrem.

Na początku sesji Andrzej sprytnym ruchem pozbawił mnie możliwości dalszego kombinowania nad Mogdredem. Ponieważ w przeszłości za pomocą Czarownicy ożywiałem widma, to pewnie sięgnąłbym po tego banitę, ale skoro BG się nim zajęli, to jest ich łup – nieumarły Mogdred już w tej kampanii nie wróci.

Czasem nawet z czegoś randomowego urodzi się niezła scena. Usari na samym początku wściekły za to, że towarzysze nie ruszają mu na pomoc (Tomek odgrywa dopiero co otrzymaną zawadę „spiteful”) odchodzi z Rhosgobel w las. I tam spotyka kruczysko. Rozmawia z nim, wygraża mu, kruk odpłaca mu tym samym. Scena ta zamknie się piękną klamrą z epilogiem, gdy kruk wykona swój ruch.

Kontynuowałem też zbieranie plonu z misji, na jakie BG wysyłali swoich agentów. Wrócił Bob – hobbit, ale bez swego brata, który zapłacił za pomoc mu uwięzieniem w Dwimmerhorn – twierdzy na bagnach Pól Gladden. Razem z nim BG odzyskali arcyklucz, dającą lepszego stealtha szatę Eregasty i chustę Beorninga. Jego misja powiodła się, więc źródło zarazy pustoszącej Dolinę Anduiny zostało zlikwidowane. Kolejny duży sukces drużyny.

Kolejny ruch – granie konsekwencjami ujawnienia przez BG ich kart w rękawie. Na poprzedniej sesji Eregasta odgoniła ducha nazgula klejnotem. No to na tej Ludzie Lasu zapytują – czemu go ukrywałaś? Wraca też kwestia posła jednego z zagubionych klanów, które teraz służą pająkom. Ostatecznie BG fajnie to rozegrali (nie oddali klejnotu, ale Eregasta przekazała w pewnym sensie „pozdrowienia” starej pajęczycy), natomiast na sesji ja tak szczerze zastanawiałem się, dlaczego oni w ogóle rozważają oddanie klejnotu. Dla mnie ten wątek był raczej wyprowadzeniem do czegoś, co może być, gdyby tak po prostu dali pajęczycy klejnot, byłoby to jak poddanie negocjacji bez żadnej korzyści dla siebie (ba, pewnie wykorzystałbym to, żeby umocnić legendę Eregasty z Pajęczej Chaty, jak zwano jej domostwo w Sanktuarium Smoczego Płomienia). No, ale wyszło fajnie, więc nie ma co się nad tym pochylać. Ten wątek ma szansę wrócić i jeszcze może z niego wyjść coś bardzo spoko.

Po tej rozgrzewce miałem następne głosowanie, tym razem o coś grubego. Co dalej z Rhosgobel. I tutaj może trochę niespodziewanie starli się Tomek (Usari) i Gosia (Eregasta). Eregasta chciała pozyskać Rhosgobel dla siebie, by przywrócić mu chwałę, Usari zaś uznał, że trzeba tu budować strażnicę, by strzec zachodniego wejścia na Jagodowy Szlak. Dodatkowo, gdyby wygrał, dostałby miejsce na wiecu nie jako doradca Leudasta (który kręcił już teraz z siostrą gniewnego Ragnacara, Atikarą), lecz jako przedstawiciel nieobsadzonej na tę chwilę osady Leśnych Ludzi. To starcie postaci graczy, wygrał Usari Tomka, czym doprowadził Gosię do furii – zdecydowała ona, że jej Eregasta opuszcza wiec niewdzięcznych Leśnych Ludzi.

To był kluczowy moment tej sesji. Mogła ona tutaj zmienić się w niezły kwas, ale tak się nie stało. Zauważyłem otwarcie w szykowanej przeze mnie od wielu sesji scenie, w której stawiam Eregastę przed podjęciem najważniejszej jej decyzji – kim tak naprawdę jest. Jak zobaczymy przegrana w ważnym dla niej głosowaniu z Leśnymi Ludźmi bardzo mocno wpłynie na tę decyzję.

Zanim do tego dojdzie muszę jednak jeszcze wreszcie zagrać kartą, którą trzymałem w rękawie od trzech sesji. Od początku wiedziałem, że elfy zjawią się na wiecu Leśnych Ludzi, ale dotychczas uznawałem, że nie miejsce dla nich. Teraz wreszcie wszystko zgrało się we właściwy moment. Były to przede wszystkim sceny dla Eryna, który mógł zmierzyć się z ojcem. Wyszło to moim zdaniem godnie – Andrzej zdradził elfom fakt, że skarby z Dol Guldur są ukryte na Polach Gladden, czym zatrzymał je, że tak powiem w grze. Świetnie wyszła nieco dwuznaczna rozmowa o skarbie (klejnocie lub Eregaście). Sojusz Ludzi Lasu i elfów stawał się realną możliwością.

Chwilę potem fokus jest znów na Leśnych Ludziach. Czas podjąć decyzję – z kim ruszać na wojnę. Ze złowieszczym, ale znanym i ludzkim Vidugalumem czy może z dostojnym, ale każącym sobie słono zapłacić królem elfów. Lecz zanim to się stanie – całe światło dajemy na Eregastę. Niech teraz zadecyduje – czy jest córą elfów czy kobietą z leśnego ludu.

Długo robiłem zapowiedzi pod tę scenę. Kiedy tylko mogłem wplatałem aluzje do magii, która skradała się ku Eregaście ale także do spojrzeń i myśli Leśnych Ludzi. Ten wiec dopiero co uznał, że Eregasta jest kobietą z Leśnego Ludu. Ale teraz w obliczu swego dziada, dumnego elfickiego króla oraz w obliczu wiecu, najważniejszego spotkania Leśnych Ludzi Eregasta musi wybrać – kim tak naprawdę jest? I wiem, że półelfy mogą odciągać tę decyzję, ale walić to, wymagania dramaturgii sesji są takie, że ta decyzja u nas musi być podjęta tu i teraz i nie ma z niej odwrotu. (Jednej tylko rzeczy żałuję. Powinienem był po jej podjęciu kazać Eregaście cechy rasowe te wszystkie Virtues i Rewards, kupować z elfickiej listy. Ach ile trzeba rzeczy na raz pilnować w tych kampaniach, żeby wszystko grało… Wielkie symboliczne niedopatrzenie z mojej strony, które dwie sesje później będzie mnie niezmiernie irytować.)

Gosia wybiera i wybiera elfy. Zadecydowało się! A ja walę następną bombą. Z kim idziecie na wojnę? Dopiero co Leśni Ludzie zadecydowali jednogłośnie, że atakują Dwimmerhorn, siedlisko orków. Z kim mogą je podbić? Z Vidugalumem, któremu już obiecali połowę skarbów Pól Gladden? Czy z królem elfów, który przybywa w idealnym momencie? Szybko okazuje się, że decyzję muszę podjąć tak naprawdę, ja, bo decydujący jest głos Fritwaldy Biegaczki. Przyglądam się, jak powinna zagłosować stara i w chwilę po tym, jak Eregasta decyduje się być elfką, sojusz z elfami staje się mrzonką, a urażony dziad Eregasty odchodzi jak niepyszny. Wnuczka głosowała za nim, ale to nie wystarczyło. Król znika tak szybko, jak sam przybył.

A my przemy dalej! Starą Fritwaldą gram cały czas na kartę wierności tradycji i wierności zmarłemu Ingomerowi. Wznawiam głosowanie za tym, co postulował Ingomer – tym, co trzy sesje wcześniej doprowadziło do niemałego upokorzenia Eregasty i głosowania nad tym, czy w ogóle jest człowiekiem lasu – wznawiam głosowanie za tym, czy Eregasta będzie jedyną przywódczynią Leśnych Ludzi. A więc kolejny roller coaster – z piekła do nieba.  Padają głosy – stara i Usari są oczywiście na tak, Ragnakar oczywiście na nie. I już wydaje się, że Leudast, przecież sojusznik BG zagłosuje za Eregastą, ale ja zagrywam kartę Atikary, siostry Ragnakara, a teraz narzeczonej Leudasta. Ta namawia Leudasta, by nie wzmacniał Eregasty, że bardziej mu się opłaci głosować na nie. 2 do 2. Sprawę powinien rozstrzygnąć mędrzec. Tylko że Saruman pognał na wschód i nie wiadomo, kiedy wróci. Też zresztą za sprawą tego, co ujawnił mu Eryn, elf Andrzeja.

No i na koniec ostatnie głosowanie. Kto będzie przewodził wyprawie na Dwimmerhorn. W szranki stają Leudast i Usari. Eregasta rezygnuje z zemsty na Usarim za odebranie Rhosgobel, głosuje na Beorninga. Ragnacar głosuje na swoją siostrę, a więc na Leudasta. Znów zdecydować ma stara Fritwalda. Długo mi to nie zajmuje. Fritwalda zawsze staje po stronie tradycji. Poprzedniej wyprawie do Dwimmerhorn przewodził Usari? To tym razem też głosuje na Usariego.

To był prawdziwy rollercoaster. Podjęto wiele decyzji, które już na następnej sesji będą graczy uwierać jak kamień w bucie. Przypieczetowała się przemiana Eregasty. Eryn wreszcie miał znaczący wpływ na to, co się działo wokół wiecu. Usari zdobył swój własny przyczółek. Zakończyliśmy godnie wiec i zaraz będziemy mogli przejść do wyczekiwanej przez wszystkich fazy wydawania pedeków, czasem zwanej w tym systemie Fellowship Phase, Fazą Drużyny. Ale zanim to się stanie ja jeszcze mam epilog. Epilog, w którym trochę puszczam oko do graczy (duch Ingomera fantazjujący o swojej „wnuczce”), a trochę straszę przysyłając nazgula na miejsce uwięzienia Radegasta. Sarumaaan powiedział: „kto będzie szedł tą knieją, zgubi drogę; kto będzie płynął jeziorem, przeoczy wyspę”. Lecz kruk ani nie idzie lasem, ani nie płynie wodą. I teraz wykonuje swój ruch – sprowadza na wyspę tego, komu służy. Nazgula.

Rzadko kiedy udaje się zrobić coś takiego, żeby dwie sesje pod rząd udały się tak, że nie mam się do czego przyczepić. Były wielkie emocje i były mocne konsekwencje zarówno decyzji graczy jak i charakterów BG. Sesje przygotowań zbiegły się w momencie, który udał się w zupełności – kiedy Gosia musiała podjąć decyzję za Eregastę krążyłem wokół tego momentu na przemian z nią opisując emocje Eregasty i potencjalne konsekwencje tej decyzji. Wszystko siadło, kierunek na dalsze wydarzenia był jasny i mocny, a ja jeszcze położyłem wisienkę na torcie sceną z duchami, nazgulem i krukiem. Wow, po prostu wow i byłem mega zadowolony. Drugi wiec w tej kampanii i jeszcze bardziej epicki, niż pierwszy.

Do tego mnóstwo było malutkich motywów, które miały później zaowocować. Eregasta odpychająca Hartnida Pancernego i czyniąca z niego wiernego człowieka Usariego. Eryn proszący ojca o „bilet” z Szarych Przystani dla swej córki. Usari przekonujący Vidugaluma, by ten szemranymi środkami przeciągnął Fritwaldę na stronę Eregasty w głosowaniu nad przywództwem nad Leśnymi Ludzi. A wszystko tym smaczniejsze, że udało się odwrócić potencjalną kłótnię na sesji w katalizator mega ważnej decyzji. Miodzio.

Wiec zakończony, więc na następnej sesji mieliśmy zbierać jego plon. Gracze spodziewali się zwolnienia tempa, ale ja miałem jeszcze w zanadrzu mocne karty. W następnym raporcie zobaczycie Fellowship, jakiego jeszcze nie było. Zapraszamy już wkrótce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.