The One Ring – 18. To co najcenniejsze

Drużyna wyrusza do Siedliszcza i po drodze zyskuje nowy powód, aby się tam udać.

drużyna

Gosia – Eregasta – Leśna Kobieta, uczennica Radagasta, córką Eryna

Andrzej – Eryn – Leśny Elf, syn Thranduila, ojciec Eregasty

Tomek – Usari – Dziecię Dwóch Ludów, pół-Beorning pół-Człowiek Gór

drugi plan

Sanktuarium Smoczego Ognia – dawniej znana jako Szeroka Polana, osada położona pośrodku drogi z Rhosgobel do Wschodniej Wycinki; wygnano stąd pająka Taulera i zapieczętowano ją magią Radagasta; obecnie rozrosła się do 150 mieszkańców;

Hartfast – przywódca Górskich Sal, które zostały zniszczone przez orki, a on sam pojmany przez nie do twierdzy Dwimmerhorn; uwolniony przez drużynę oraz przez swego syna, Leudasta

Leudast syn Hartfasta – zwalczył swe słabości i wyruszył ratować ojca; teraz przewodzi grupie uchodźców z Górskich Sal, którzy znaleźli schronienie w Rhosgobel

Amalina córka Hartfasta – pojmana wraz z ojcem do Dwimmerhorn; Czarownica rzuciła na nią zaklęcie, czyniąc z niej swoją marionetką, a następnie wysłała na przeszpiegi w stronę Rhosgobel;

Reginar Chyży – jako pierwszy Leśny Człowiek przebył Mroczną Puszczę tam i z powrotem z Rhosgobel do Wschodniej Wycinki; potem brał udział w wyznaczaniu Jagodowego Szlaku; przewodził samozwańczej wyprawie po skarby Dol Guldur, która zakończyła się klęską;

Ingomer Łamacz Toporów – nieformalny przywódca Leśnych Ludzi, który dziełem swego życia chce uczynić rozbudowę Jagodowego Szlaku

Hartnid zwany Wiernym – doradca Ingomera Łamacza Toporów, który lęka się Mrocznej Puszczy bardziej niż czegokolwiek;

Bob i Nob – bracia hobbici; Bob skoczy za Eregastą w ogień, a Nob będzie go łapał

Gerda – zahartowana Kobieta Lasu, mieszkanka Sanktuarium

 

w poprzednim odcinku

Drużyna trafia do Słonecznego Grodu i wikła się w konflikt małżonków sprawujących władze. Lifstan i Awina kłócą się o to, kto powinien reprezentować gród na zbliżającym się Wiecu Leśnych Ludzi. Hermesilda, kochanka Lifstana i szpieg Vidugaluma, zostaje otruta przez nieznanego zamachowca. Eregasta ratuje jej życie. Hermesilda z wroga staje się sojuszniczką. Drużyna obiecuje jej pomóc zdobyć środki na walkę z Easterlingami. Lifstan, po otruciu jego ukochanej Hermesildy, poprzysięga zemstę Easterlingom. Zaś na Wiec, ku niezadowoleniu swej żony Awiny, posyła cieszącego się powszechnym autorytetem kowala Imnahara.

wydarzenia

1. Droga przez Mroczną Puszczę – Talan, Gerda i Kobieta w czerni

2. Sanktuarium Smoczego Płomienia – Amalina i Hartfast

3. Osada nad Czarnym Jeziorem – Reginar i Hartnid

4. Rhosgobel – dom Eregasty i Leudast

5. Droga do Siedliszcza – zasadzka

intro

Bob spogląda na Noba, a Nob spogląda na Boba. Ukrywają ich tylko bardzo gęste zarośla. Taka zasłona nie ochroni przed węchem psów gończych tresowanych na Wzgórzu Tyrana. A mimo to bracia wciąż liczą na szczęście. Nawet teraz, gdy jeden z tych potwornych psów wywęszył ich i wskoczył w krzaki pomiędzy nimi. Nob już ma wyciągać krótki miecz, gdy nagle pies wyskakuje z krzaków i pędzi w przeciwną stronę, głośno ujadając. Zadowolony bandyta rusza za nim, przekonany że ten już coś zwęszył. Tego psa ma od niedawna, ale widać trafiło mu się dobre psisko – myśli sobie oprych. Bob i Nob spoglądają po sobie. To ich szansa. „Teraz!” Zrywają się na równe nogi i gnają byle dalej od miejsca, skąd słychać zbirów.

Usari bierze do ręki parszywą monetę, używaną przez handlarzy niewolników. Chwyta za nóż i zaczyna żłobić jej powierzchnię. Próbuje odwzorować wizerunek kobiety, której twarz wciąż ma przed sobą choć opuścił już Słoneczny Gród. Co chwilę przerywa, aby zdmuchnąć opiłki i sprawdzić efekt. Przez cały czas jedna myśl kołuje mu w głowie – czy uda mu się wykupić Hermesildę z niewoli Vidugaluma? Ustawia monetę na kciuku i zdecydowanym ruchem podrzuca ją…

Vidugalum obraca w palcach swój nowy pierścień. Wyrób piękny, a co ważniejsze – cenny. Przywódca Siedliszcza nie ma pojęcia, że pierścień ten kiedyś należał do znacznie większych od niego. Vidugalum zastanawia się dlaczego lud, którym przewodzi, jest niezadowolony. Przecież zapewnił im wolność. A jeśli wolność nie jest tym, czego pragną? Vidugalum z powrotem wsuwa pierścień na palec. W jego głowie pojawiają się różne myśli i nie wszystkie z nich są jasne.

Eregasta przed opuszczeniem Słonecznego Grodu ostatni raz zagląda do Awiny. Kobieta milczy, wpatrzona w lustro.

„Zerga uciekła. Powinnaś pomyśleć nad nowym doradcą. Nasi przyjaciele czasem okazują się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi. Mój największy wróg z czasów, gdy dorastałam w Rhosgobel, stał się teraz moim przyjacielem. Czasem warto schować urazy czy zaszłości. Hermesilda potrafi udzielać cennych rad. Od ciebie zależy czy będziesz potrafiła z nich skorzystać.”

Eregaście odpowiada długa cisza.

Eryn wędruje po Słonecznym Grodzie w poszukiwaniu zamachowca. Wkracza w ponury i zaniedbany rejon, zamieszkały przez Easterlingów. Jeden z domów przykuwa jego uwagę. Kiedyś okazały, wysoki, a przede wszystkim zbudowany z kamienia, jako jedyny w całym grodzie. Teraz zaniedbany, jak te którymi jest otoczony. Jego dach w połowie zapadł się do środka. Drzwi zostały wyłamane. Przekrzywione okiennice zwisają na pojedynczych zawiasach. Oblepiony przez brud. Przywłaszczyli go Easterlingowie, nienawykli do tak ładnych domów. Nie szanują go, choć w nim mieszkają. Szkoda tego małego pałacu dla takich dzikusów. Ci co przechodzą obok mijają to miejsce szerokim łukiem, choć jeszcze niedawno każdy z nich marzył, aby tu mieszkać. Mijają dom Baradira.

 

przygoda

Gerda

Ze Wschodniej Wycinki do Sanktuarium drużyna nie podróżuje sama. Napotyka na kobietę o imieniu Gerda. Kobieta, choć wygląda na hardą drwalkę czy wojowniczkę, jest roztrzęsiona. Widać przerażenie jakie wywołała w niej Mroczna Puszcza. Trafiła na miejsce, w którym bandyci niedawno zaatakowali drużynę. Ujrzała tam pełno rozwleczonych i rozszarpanych ciał, najpewniej przez jakąś bestię. Eryn słysząc to nie kryje zdziwienia. Przecież zakopał ciała!

„Hartnid zwany Wiernym zawsze powtarzał, że las jest niebezpieczny i nikt nie powinien nim chodzić. Brałam go za tchórza. Ochoczo zapuszczałam się nad Czarne Jezioro. Ale tu, tak daleko od Rhosgobel, Mroczna Puszcza jest inna. Jest przerażająco ciemna i głośna. Zaczynam rozumieć co Hartnid chciał przekazać nam Ludziom Lasu. Ten las nie należy do nas.”

Usari wzdryga się. Tacy są Ludzie Lasu. Zadowoleni z tego co mają, niedostrzegający że mogliby mieć znacznie więcej.

„Ten las was więzi. Leśni Ludzie są niewolnikami. W ich klatce nie ma krat lecz pnie drzew. Ale myślenie to samo. Pogodzenie się ze swą niedolą, bez jakiegokolwiek buntu, bo za bunt grozi śmierć. Wiem co mówię, gdyż Beorn stracił wszystkich swoich braci, gdy próbowali zrzucić kajdany. On jeden przeżył. A teraz jego lud jest wolny.”

Gerda jest Kobietą Lasu, nie Beorningiem. Jej lud zawsze doznawał klęski, jak tylko wychylał się z ukrycia i garnął do działania.

„Myślicie, że Jagodowy Szlak jest pierwszy? Sanktuarium jest pierwsze? O nie. Moi przodkowie zbudowali szlak z Rhosgobel na północ do Leśnych Sal. Zbudowali osadę na Szerokiej Polanie, gdzie teraz mieści się Sanktuarium. Nic się nie ostało. Mroczna Puszcza to nie jest zwykły las, który można ściąć i zastąpić drogą lub osadą. Ona prędzej czy później zawsze odzyska to, co straciła.” 

Usariemu wydaje się, że zna odpowiedź.

„Wszyscy nazywamy się Leśnymi Ludźmi, ale czy to znaczy, że działamy jako jedno? Brak nam zdecydowanego przywódcy, silnego jak Beorn. Każda osada Leśnych Ludzi ma swojego władcę. Razem jesteśmy tylko przez kilka dni raz na kilka lub kilkanaście lat, w czasie Wiecu.  Potem każdy wraca do swojej osady i żyje własnymi troskami. Jak mamy stawić czoła większym zagrożeniom, które są ponad jedną osadę?”

Eregasta zwraca uwagę na zainteresowanie innych ludów Mroczną Puszczą.

„Teraz jest nas coraz więcej. Do Sanktuarium ściągają przybysze z wielu miejsc. Zobacz Gerdo jak to miejsce pięknie urosło.”

Gerda nie podziela tego entuzjazmu.

„Ci ludzie przychodzą z miejsc, o których nigdy nie słyszano. Bądź ostrożna Eregasto w przyjmowaniu ich w swe włości. Nie wiemy czego chcą. Nie wiemy co tu robią. A gdy przyjdzie ich jeszcze więcej, nas wtedy będzie zbyt mało do obrony swych domów.”

Usari robi minę, jakby ta uwaga dotknęła go osobiście.

„Mówisz do kogoś, kogo nazywają Dzieckiem Dwóch Ludów. Dla jednych i drugich nigdy nie byłem nie dość swój i wystarczająco obcy. Jeżeli ja jestem jednym z was, to i oni. Każdy kto przekracza próg Mrocznej Puszczy bierze na siebie ten sam los. Pada na nas ten sam cień.”

Gerda w kwestii braku zaufania do obcych nabrała już przekonania.

„Nie wystarczy raz przespacerować się ścieżką, by mienić się Człowiekiem Lasu. Nie potrzebujemy tu przybyszów. Do tej pory chroniła nas magia Radagasta.”

Eregasta znów musi przypominać o tym, że jej Mistrz zaginął.

„To miejsce jest bezpieczne nie tylko dlatego, że otoczył je swoją troską Czarodziej, ale dlatego, że Leśni Ludzie dbają o nie. A przybysze mogą ich w tym wesprzeć.”

Pieśń nad-przyrod-zona

Mroczna Puszcza szumi swoim własnym rytmem. Nie przejęła się wydarzeniami. Wydaje się być zupełnie niezmącona. Natomiast jej mieszkańcy, ci którzy byli tutaj zawsze i być może zawsze będą, są teraz wyjątkowo pobudzone. Na czarnej ziemi, zgniłych pniach, zapajęczonych gałęziach widać wzmożenie wśród pająków, much, insektów. Straszliwie dokuczają wędrowcom i już w połowie pierwszego dnia każdy ma dosyć tej podróży.

Tylko dzięki śpiewom Eryna nogi mają siłę maszerować dalej. Eryn, niczym znany z bajeczek dla dzieci Tom Bombadil, gdy rymuje lub śpiewa wierszem, ma całkowitą władzę nad światem i przyrodą. Puszcza przestaje złowieszczo syczeć i szemrać na nich. Odgłosy skrzypiących drzew i pękającej kory cichną. Zahipnotyzowane pieśnią niebezpieczne stworzenia cofają się do swych leż i kryjówek. Podróżować znacznie lżej.

Kobieta w czerni

Gdy Eryn śpiewa dzieje się coś niezwykłego, niemal magicznego. Eryn przekracza jego magiczną barierę. Puszcza wokół zmienia się. Jakby przesunęła się i ustawiła kątem do niego. Czy nie tak czuł się, gdy wkraczał na magiczny szlak Orophera? Teraz jak we śnie przenosi się na miejsce ostatniej walki z Easterlingami.  Widok jest przerażający. Coś wywlekło ciała spod ziemi i rozszarpało je. A teraz stoi nad nimi postać kobiety w czerni!

Jej twarz skrywa kaptur, a sylwetkę płaszcz. Kobieta ani drgnie, gdy Eryn celuje w nią z łuku. Eryn rusza w jej kierunku z każdym krokiem coraz szybciej! Zręcznie przystępuje nad ciałami i rozkopanymi dołami! Jej wzrok porusza się wraz z nim! I gdy elf znajduje się zaraz obok, postać rozpływa się z wiatrem! Pozostaje po niej czarny dym, jak po zdmuchnięciu świecy. Eryn wciąga ten dym chcąc poczuć jego zapach, spróbować rozpoznać kim ona była. To był błąd! Dym zaczyna palić się żywym ogniem w jego piersi! Elf zaczyna krzyczeć z bólu! Ból puszcza i wtedy Eryn słyszy coś, co zaboli go jeszcze mocniej:

„Zabiorę ci to, co dla ciebie najcenniejsze.”

Talan

Elf po tym co zobaczył potrzebuje odpoczynku, by dojść do siebie. Eregasta rozgląda się za dogodnym miejscem na postój. Odnajduje majestatyczne drzewo. To jedno z tych starych drzew, pamiętające jeszcze Zielony Las. Jest jeszcze jeden powód, dla którego to drzewo jest wyjątkowe. Zostało ukształtowane przez elfy!

Talan. Tak elfy nazywają rozłożyste drzewa, na których budują swe domy. Te drzewo dawno temu było ich posterunkiem i punktem obserwacyjnym na Dol Guldur, ale z tamtej funkcji zostało jedynie wspomnienie.

Wspólnymi siłami udaje się przywrócić to miejsce do użytku. Eregasta czyni stosowne znaki na Jagodowej Mapie, jak zawsze chcąc czynić ją jeszcze doskonalszą. Stanica nie tylko stanie się bezpiecznym przystankiem na szlaku, ale i drogowskazem. Wróg bowiem ściął pobliskie drzewo ze znacznikiem Hadrina. Gerda jest pełna podziwu dla Eregasty.

„Las działa na ciebie inaczej niż na nas.”

Jaśniejący kryształ

Elf wciąż jest roztrzęsiony. A w takim stanie łatwo o myśli, nad którymi wisi cień…

Kto raz przejdzie przez Jagodowy Szlak staje się częścią Mrocznej Puszczy… Czy tak jest w rzeczywistości? Czy ludzie wyciągają po nią rękę? Chcą ją dla siebie? Kiedyś Mroczna Puszcza należała do elfów. Dlaczego elfy tak łatwo ją oddały? Porzuciły ją, jak ten Talan…

Eryn podchodzi do Eregasty. Sprawdza czy śpi. Ostrożnie odsuwa klapę jej tobołka. Uwalnia zamknięte w nim światło. Jaśniejący kryształ oślepiłby istoty mroku, ale dla Eryna to wspaniały widok. Eryn wciąż ma przed oczami pełne zachwytu, niemal zachłanne i nieprzystające posłowi spojrzenie Elladona, gdy patrzył na biały klejnot w dłoni Eregasty. Gdyby Eryn ujrzał się teraz w lustrze, ujrzałby to samo pożądliwe spojrzenie. Las szepcze do ucha Erynowi. Dałeś jej tylko na przechowanie. Weź go. Jest twój. Spośród wszystkich elfów jedynie ty odzyskałeś to, co należy do was…

Eryn gwałtownie zamyka poły tobołka i umyka z dala od Eregasty. Przypomina sobie o miłości ojca do białych klejnotów. Czy gdyby Thranduil wiedział gdzie jest klejnot, osobiście by się po niego pofatygował?

W Erynie powoli dojrzewa zrozumienie dla ojca. Zmienia zdanie o nim na lepsze. Król elfów zamknął się z całym dworem we wnętrzu podziemnego pałacu nie ze strachu. Nie z żalu do utraconych dni pełnych piękna i beztroski. Nie z bezsilności wobec legendy, która go przytłacza. Nie z powodu porażek. Thranduil musiał poczuć to samo, co czuje ostatnio Eryn, gdy traci kolejne bliskie mu osoby? Każda nowa podróż sprawia, że jego przyjaciel ginie. To samo poczuł Thranduil decydując się na wycofanie do bezpiecznego schronienia. Poczuł odpowiedzialność i troskę. Elfów zostało przecież tak mało…

Eryn przypomina sobie elfickie sale i sposób, w jaki zostały ukształtowane. Sale ukryte pod ziemią. Wejście strzeżone niezliczonymi zaklęciami. Wody dostarcza podziemna rzeka, służąc również za drogę transportu wina. Każdy z elfów został doskonale przeszkolony w walce. Wspaniała twierdza nie do sforsowania. Thranduil chroni swój lud najlepiej jak potrafi. Czy Eryn potrafi uczynić to samo dla Eregasty? Albo dla Nieznajomej Elfki, którą spotkał w Siedliszczu?

Nieproszony gość

Drużyna dociera do Sanktuarium po zmroku. Bramy Sanktuarium są już zawarte i strażnik nie chce wpuścić do środka Amaliny, córki Hartfasta. Eregasta, wiedząc o zaklęciu rzuconym na nią przez Zimraphel, zaczyna ją zwodzić. Przecież nie może dopuścić do tego, by Czarownica oczami Amaliny ujrzała Płomień! Amalina jest zawiedziona.

„Myślałam, że to miejsce otwarte dla wszystkich. Chciałam spotkać się z moim ojcem. Bardzo też chciałabym zobaczyć ogień. Wszyscy o nim opowiadają.”

Eregasta postanawia zostać razem z Amaliną na zewnątrz Sanktuarium. Decyzja nocowania poza Sanktuarium jest też trudna dla Eregasty. Tam oczekuje na nią posłaniec od Ingomera Łamacza Toporów. Trudno też będzie wyjaśnić mieszkańcom, że nie chciała się z nimi spotkać.

Przez te oczy

Amalinie pomieszały się wydarzenia w Dwimmerhorn. Niczego nie pamięta. Myśli, że to Eregasta ją ocaliła. Jednocześnie jest w tej dziewczynie jakieś hipnotyzujące piękno. Jej obecność sprawia, że robi się cieplej na duszy. Czar pryska, gdy zajrzeć jej głębiej w oczy. Coś obcego drzemie w ich dnie.

Eregasta zgadza się przyjąć Amalinę na swą uczennicę. Obiecuje jej pokazać Eremedium. Proponuje wspólną podróż do Siedliszcza.

Radagast cierpiał na bezsenność. Jego uczennica potrafi sporządzić odpowiednie zioła. Amalina przez kolejne dni będzie spała jak suseł. Do Rhosgobel i dalej do Siedliszcza zaniesie ją Usari. Dziewczyna nie może wiedzieć co się w tym czasie dzieje. Czarownica nie może wiedzieć co się w tym czasie dzieje.

Wątpliwość

Usari nie może okłamać swego wodza. Musi mu powiedzieć o Amalinie . Przyprowadza Hartfasta do już uśpionej ziołami córki i tłumaczy, że to konieczne. Musi zaufać Eregaście.

Ale Hartfast nie wierzy w słowa Eregasty.

„Chora? Niemożliwe! Spójrz na nią. To przecież moja córka. Wygląda na zupełnie zdrową. Jest piękna. Jest czysta jak łza. Nie to co ja. Na mojej skórze wciąż widać czarne plamy. A mimo to w środku uleczyłaś mnie. Dlaczego jej nie możesz pomóc skoro twierdzisz, że coś z nią nie tak?”

W duszy Hartfasta zaczyna kiełkować wątpliwość. Rodzi się nieufność wobec Eregasty. Nie powie tego wprost, gdyż ma wobec niej dług. Zawdzięcza jej życie. Tylko dlatego zgadza się na jej plan zaprowadzenia Amaliny do Siedliszcza, aby Vidugalum ją wyleczył. Jeśli Eregasta zawiedzie, będzie zbierać burzę.

Namiestnik

Hartfast chce, aby Usari wziął po nim schedę. Przywódca Ludzi Gór uważa, że Usari jest bardziej doświadczony i mężniejszy od jego syna, Leudasta. Usari jest zaskoczony, nie spodziewał się tej nominacji, ale odpowiedź przychodzi mu natychmiast.

„Lejesz miód na moje serce. Pozwól, że podziękuję ci służąc swą radą. Górskie Sale zawsze miały swojego Hartfasta. Silnego, dumnego, stanowczego i odpowiedzialnego wodza. Górskie Sale zawsze też miały swojego Grimfasta. Spokojnego, rozsądnego, ostrożnego w osądach i do końca lojalnego doradcę. Grimfast jako jedyny zawsze we mnie wierzył. Nie zdążyłem mu za to podziękować. Chcę mu się odpłacić. To właśnie jego dzieło pragnę kontynuować. Zaś przedłużeniem twojej krwi jest Leudast. Dla Ludzi Lasu więzy krwi są istotne. Leudast jest twoim synem i prawowitym spadkobiercą.”

Usari w duchu dziękuje losowi, że Hartfast nie ogłosił swej decyzji wpierw swojemu synowi. Sprawiłby mu niewyobrażalny zawód. Usari kontynuuje…

„Twój syn zapracował na to, by przekazać mu władzę. Nie przekazując Leudastowi władzy pozbawiłbyś go wszystkiego, co osiągnął w Dwimmerhorn. On tam zwalczył swą słabość. Uratował ciebie, jak i siebie. Ciebie z niewoli orków, siebie z niewoli strachu i nieporadności. Wcześniej jego słabości brały się one z tego, że zawsze w niego wątpiono. Nie chcę by syn dzielnego Hartfasta znów był tchórzem.”

Usari żałuje, że nie ma tu teraz doradcy Grimfasta. Ciekawe czy poparłby Usariego…

„Ja będę jego doradcą. Za twoim pozwoleniem.”

Hartfast wyciąga dłoń i pewnie ściska dłoń Usariego, jak równy z równym. Ludzie Gór zawsze uważali się za równych sobie. Wręcza mu symbol doradcy, poprzednio należący do Grimfasta. To racica górskiej kozicy, której ślad można odbijać na pergaminie.

„Skoro tak. Czynię cię doradcą i opiekunem mego syna.”

Hartfast nie przybędzie na Wiec. Zostanie tu w Sanktuarium i w razie ataku będzie go bronić. On też ma coś sobie do udowodnienia, gdyż zawiódł Górskie Sale, gdy je atakowano. Przyjmuje misje przeszkolenia ochotników oraz udoskonalenia umocnień. Jego pomocnicą, zgodnie z sugestią Eryna, zostaje Gerda. Pod wpływem jego słów staje się otwarta dla przybyszów z daleka (dla elfa wszyscy ludzie są tacy sami, nie ważne gdzie się urodzili).

Eryn żałuje, że Hartfast jednak nie zjawi się na Wiecu. Ludzie Lasu ujrzeliby do jakich okropieństw zdolny jest wróg. I dlaczego należy zrobić wszystko, aby go pokonać. Żegnając Hartfasta zapewnia go, że Amalina dalej jest jego córką.

„Choć przez jej oczy patrzy nieprzyjaciel, to serce bije dla nas.”

„Gdy znowu się spotkamy, musi zobaczyć mnie swoimi oczami. Pamiętam spojrzenie wroga. Ono mnie odmieniło i nie chcę, aby uczyniło to ponownie.”

 

Roderyk

Szlak z Czarnego Jeziora do Sanktuarium przemierza pewien wędrowny handlarz. Spotyka na szlaku tą, która go stworzyła! Zmierza do Sanktuarium, aby znaleźć zajęcie u boku Joara Ogrodnika. Roderyk zna się na drzewach. Potrafi przegonić kornika. Niesie z sobą specjalny środek. To butla pełna czarnej mazi. Kupił ją od kupca w Rhosgobel, niskiego człowieka o zielonkawych włosach, kręcącego się pomiędzy Dunlendingami. Roderyk nie zdaje sobie spawy co niesie. Dowiadując się czym jest czarna maź oddaje ją Eregaście. Ta wręcza mu swój symbol, aby okazał go Joarowi i otrzymał rekompensatę za trefny zakup.

„To bardzo szczodre. Jesteś odpowiednią osobą, aby zmienić nas, Leśnych Ludzi.”

Eryn w podzięce udziela mu wskazówek co do dalszej drogi.

 

Osada nad Czarnym Jeziorem

Drogę w osadzie nad Czarnym Jeziorem tworzą ociosane bale umocnione kamieniem. Tym odcinkiem Jagodowego Szlaku wreszcie mógłby przejechać wóz! Pozostałości spalonej osady uprzątnięto. Postawiono nowe budynki, z których największy to tartak. Wokół porozstawiano namioty dla drwali pracujących w okolicy. Nieliczne domy wyglądają na tymczasowe. Osady strzegą Dunlendingowie.

Eregasta spóźniona

Eregasta wraz z kompanami wchodzi w sam środek kłótni pomiędzy Reginarem Chyżym, a Hartnidem zwanym Wiernym. Mężczyźni jeszcze ciężko dyszą i spoglądają na siebie gniewnie, czerwoni na twarzach. Milkną jak tylko widzą gości. Reginar Chyży potwierdza najgorsze.

„Spóźniłaś się Eregasto. On na ciebie czekał. Musisz żałować, że tego nie widziałaś. Jego łódź wyglądała wspaniale. Trafiona strzałą zapłonęła i powoli zatonęła. Spoczął w miejscu, do którego udało mu się poszerzyć Jagodowy Szlak.”

Ingomer Łamacz Toporów nie żyje. Eregasta nie zdążyła. Ale on zdążył zostawić dla niej testament. Hartnid, w swej ostatnie posłudze dla niego, wręcza Eregaście pergamin. Poznaje go. Dawniej papier używał jej Mistrz, Radagast. Ale litery wyblakły i Ingomer Łamacz Toporów zrobił z niego ponowny użytek.

Testament Ingomera

„Córko. Tej zimy poszerzyłem twój (przekreślone na nasz) szlak aż do tego miejsca, do Czarnego Jeziora. Dopełniłem przysięgi złożonej na Wiecu. Połamałem topory na drzewach. Ludzie Lasu tak mnie zapamiętają. Ta praca musi być kontynuowana. Musicie przywieźć nowy kamień, gdyż cały zapas z Górskich Sal już się skończył. Zebrać nowych ochotników, gdyż wielu odwróciło się i odeszło od nas. Mówili, że Czarne Jezioro to miejsce, nad którym wisi klątwa. Inni wystraszyli się bandytów ze Wzgórza Tyrana.

Chciałbym, aby moja praca nie przepadła.

Moim ostatnim życzeniem jest to, aby Wiec Leśnych Ludzi odbył się tutaj, przy Czarnym Jeziorze. W osadzie, której zakończyłem dzieło swego życia i swój trud na tym świecie. To dzieło musi zostać zapamiętane. My Leśni Ludzie nie zapisujemy naszej historii w księgach. Przekazujemy ją w opowieściach. Nasze praprawnuki i ich wnuki, będą opowiadać o tym Wiecu. A opowiadając o nich, wspomną o nowej osadzie nad Czarnym Jeziorem i nowym Jagodowym Szlaku, który tu dotarł.

Pod spodem znajdziesz drugi list. Pieczęć złam na Wiecu i tam odczytaj przy wszystkich. Pokaż im wpierw nienaruszoną pieczęć. Niech wiedzą, że byłaś w stanie się powstrzymać i doczekać do momentu, który ja wybrałem. W ten sposób oddasz mi cześć.”

I.”

Reginar Chyży

Reginar Chyży wyjawia powód swej kłótni z Hartnidem zwanym Wiernym. Reginar chce kontynuować dzieło Ingomera, co Hartnid uznaje za szaleństwo.

„Musimy działać! Ingomer wzywał nas do działania. Teraz ten, który nazywał się Wiernym, podważa wszystkie dokonania tego, komu służył. Łamie przysięgę daną Ingomerowi. Hartnid chce całkowicie przerwać wszelkie prace nad szlakiem. Nie docenia naszej pracy. Mówi, że to wszystko na marne, bo z tego szlaku zostanie tyle, co z dawnego szlaku z Rhosgobel do Leśnych Sal. A do tego ten gadzi język rozpuszcza plotki. Mówi, że Eregasta jest córką Mogdreda.”

Eryn dziękuję Reginarowi za jego oddanie. Razem wyznaczali Jagodowy Szlak. Reginar jest doskonałym myśliwym, tropicielem i łowcą. Kogoś takiego potrzeba, zwłaszcza gdy zabrakło Ingomera.

 

Hartnid kiedyś zwany Wiernym

Hartnid kwaśno spogląda na Eregastę. Nie w smak mu, że to jej Ingomer przekazał testament, a nie jemu, wiernemu słudze. Czyni sugestię, że to z powodu łączących ich więzi rodzinnych. Tym samym daje wiarę plotkom, iż Eregasta jest córką Mogdreda, wnuczką Ingomera…

Hartnid niemal w każdym zdaniu jakie wypowiada musi wspomnieć i przeklnąć Mroczną Puszczę.

„Każdy kto wchodzi w ciemność zmienia się. Ingomera na starość opanowało szaleństwo. Tworzył szlak, który wiedzie prosto w ciemność. Zamierzam powstrzymać to szaleństwo. Skończyć ze szlakiem. Oby mój głos został wysłuchany na Wiecu.”

W jego słowach słychać żal, a w spojrzeniu widać zabobonny strach. Dla niego Mroczna Puszcza jest zbyt ciężka by w ogóle myśleć o niej w kategoriach wyprawy. On jest jednym z tych, którym rodzice opowiadali bajki o potworach kryjących się w puszczy. Najwyraźniej te bajki odcisnęły na nim swe piętno.

Usari nie kpi z obaw Hartnida. Traktuje doradcę Ingomera z szacunkiem, a nawet podziwem.

„Całe życie służyłeś Ingomerowi. Dlatego zyskałeś przydomek Wierny. To piękne miano. Pewnie mnie nie znasz. Jestem Usari. Mam nadzieję, że i o mnie kiedyś będą mówić tak samo. Łączy nas więcej niż myślisz. Przede mną rola, którą ty pełniłeś całe życie. Rola wiernego sługi.”

Hartnid ochoczo wciela się w rolę mentora. I korzysta z okazji, by dalej mówić o Mrocznej Puszczy.

„W takim razie udzielę ci cennej rady, przyszły doradco. Naszym najważniejszym zadaniem jest zapobiec obłędowi naszych władców. Ja zawiodłem w tej roli. I teraz tego żałuję. A niestety to szaleństwo, prędzej czy później, dopada każdego kto żyje w cieniu Mrocznej Puszczy. Przez wieki żyliśmy w cieniu Nekromanty. Każdy z nas nosi w sobie tę cząstkę… Jakoś przetrwaliśmy, bo potrafimy schodzić z drogi, nie wychylać się, unikać ciemnych miejsc. Nauczyliśmy się Mrocznej Puszczy. Ale ona nauczyła się nas. Wie jak na nas wpływać. W końcu złamie najtwardszego. Sęk w tym, by mieć wtedy przy sobie wiernych przyjaciół, którzy powstrzymają cię przed czynami, które zaszkodzą innym.”

Usari myśli, że może ulżyć staremu doradcy.

„Ingomer całe życie mieszkał tu, w Mrocznej Puszczy, a mimo to nie zabił go pająk czy cień, o których tyle opowiadasz. Dożył starości. Odszedł, gdy przyszedł na niego czas. Wraz z jego odejściem twoja misja zakończyła się. Już nie wiąże cię obowiązek. Możesz stąd odejść. Nie musisz poświęcać się, zostając w tym okropnych dla ciebie miejscu. Mroczna Puszcza nie będzie więcej cię nękać. Byłeś Wierny, a teraz jesteś wolny, Hartnidzie.”

Hartnid, ku własnemu zaskoczeniu, przyznaje rację Usariemu. On wcale nie musi żyć w Mrocznej Puszczy. Wielki ciężar spada mu z serca. Opuści to miejsce i zrzuci wreszcie te czarne ziarno, które nosi w środku. Zamierza udać się do Siedliszcza. Osada ta leży dość daleko od Mrocznej Puszczy. Usari proponuje Hartnidowi wspólną podróż. Jako początkujący doradca z chęcią posłucha nauk kogoś tak doświadczonego. A i bezpieczniej razem podróżować.

Przygotowania do Wiecu Leśnych Ludzi

Pozostało już tylko półtora miesiąca. Drużyna spodziewa się zakłócenia Wiecu przez Mogdreda, Easterlingów, a nawet Czarnego Jeźdźca. Wróg przyjdzie najpewniej z południa, od strony Wzgórza Tyrana albo ze wschodu, od strony tajemniczej warowni nieopodal Wschodniej Wycinki. Dlatego przydadzą się wysunięte na południe i wschód posterunki, które w porę wypatrzą zbliżającego się najeźdźcę i dając umówiony sygnał – ostrzegą Czarne Jezioro i Rhosgobel.

Osada nad Czarnym Jeziorem nie nadaje się jako miejsce do obrony. Uczestników Wiecu zdecydowanie łatwiej byłoby chronić w Rhosgobel. Ale Eregasta zamierza spełnić ostatnią wolę Ingomera Łamacza Toporów i zorganizuje Wiec w miejscu przez niego wybranym. Reginar Chyży nie uważa to za rozsądne.

„Z całym szacunkiem dla Ingomera, ale to nie jest bezpieczne. Może Ingomer zdawał sobie sprawę z jednej rzeczy, ale nie wiedział o innej. Nie wiedział o planowanym ataku na Rhosgobel.”

Drużyna znajduje rozwiązanie. Skoro Wiec musi się odbyć tutaj, to niech odbędzie się na wyspie! Wróg nie jest przygotowany, aby sforsować jezioro. Wyspa będzie odcięta, ale bezpieczna.

Reginar nie wydaje się zaskoczony atakiem. Zbiry Mogdreda podchodziły pod Rhosgobel. A jego dawny kompan, Wulferd, przeciął Żywopłot i wdarł się do samego Rhosgobel!

„Wulferd to zacięty człowiek. Wydawało mi się, że to będzie jego wspaniałą cechą, gdy zbierałem drużynę po skarby Dol Guldur. Był mi kompanem do czasu, gdy spotkaliśmy Mogdreda. Wulferd zbladł, jakby zobaczył ducha. Oni się znali od dawna. Coś zaszło między nimi w przeszłości. Mogdred zażądał od niego zadośćuczynienia. Wulferd rzucił mu się do stóp i błagał go o litość czy przebaczenie, nie pamiętam.  Krzyczał, że zrobi dla niego wszystko. Wulferd porzucił mnie i przystał do Mogdreda. Ale jedno muszę mu oddać. Wybłagał u niego wolność dla mnie. Mogłem oddejść.”

Reginar ujawnia więcej rewelacji na temat Mogdreda.

„Widziałem to Wzgórze. Trudno je podejść. Jego władca skupiony na sobie samym. Zachowuje jakby coś mu groziło. Zasieki, wilcze doły i psy, wszędzie te przeklęte psy. Stare grodzisko zostało w wielu miejscach odnowione. Na najwyższej wieży rozwieszono sztandar z wymalowanym trójkątem. Mogdred spędził zbyt wiele czasu jako więzień Dol Guldur. To odciska piętno. Nie jest się już takim samym. Słyszałem, że na poprzednim Wiecu zdecydowano, że nie jest już jednym z nas. Słusznie.”

Reginar dowiaduje się o postulacie amnestii dla bandytów, który zostanie ogłoszony na Wiecu. Zrehabilitowanie i przyjęcie bandytów ze Wzgórza Tyrana miałoby osłabić Mogdreda.

„To parszywi ludzie, degeneraci. Każdy z nich okrył się hańbą. Potrzeba kogoś, kto mógłby być dowódcą tej karnej kompanii. Człowieka, który byłby w stanie zapanować nad nimi.”

Kimś takim mógłby być Wulferd, gdyby przeciągnąć go na swoją stronę.

„Może mógłbyś nakłonić Wulferda? Musi mieć do ciebie słabość, skoro ocalił ci życie.”

Reginar widzi w tym szansę.

„Wydaje się wpatrzony w Mogdreda. Ale gdyby to się udało, byłby odpowiednią osobą. Dowodził nimi, miał z nim ido czynienia.”

Elf pyta o skarby, po które Reginar wyruszył wraz Wulferdem.

„Czy znaleźliście coś cennego?”

Tak.

„W starej opuszczonej warowni znaleźliśmy wiele skarbów. Pięknie wyglądały. Wspaniałe klejnoty. I to one nas zgubiły. Byliśmy zbyt chciwi. Zamiast zawrócić, parliśmy dalej. Objuczeni skarbami wpadliśmy wprost na Mogdreda. Odebrał nam wszystko. Góra skarbu znajduje się teraz na Wzgórzu Tyrana.”

Reginar doznaje nagle olśnienia!

„Wszyscy wiedzą kiedy odbędzie się Wiec. A skoro Easterlingowie muszą przebyć drogę ze wschodu, potrzebują co najmniej dwóch tygodni. Podróż Mroczną Puszczą to nie jest prosta sprawa. Przyspieszmy zatem termin Wiecu. Wiem, że to wbrew tradycji, ale trudne czasy wymagają trudnych decyzji. Niejedną już rzecz robimy wbrew zwyczajowi. Oni nie dotrą na czas. Tydzień wcześniej zrobić Wiec. Jeżeli planują napaść w dniu Wiecu.”

A zatem zostaje wybrany nowy termin Wiecu. Niefortunnie przypada na rocznicę złowieszczej daty w pamięci Leśnych Ludzi. Wiele lat temu tego dnia ogłoszono budowę szlaku z Rhosgobel do Leśnych Sal. Szlaku, po którym pozostały jedynie tragiczne wspomnienia… Ale jest to także rocznica pierwszego Wiecu oraz wyboru pierwszej kobiety na przywódczynię Leśnego Ludu.

Powrót do domu

Minęło 5 lat odkąd Eregasta na opuściła Rhosgobel i wyruszyła w podróż na drugą stronę Mrocznej Puszczy. Jej rówieśniczki zmieniły się, wzbogaciły o rodziny i zmarszczki. Lecz nie Eregasta. Jej towarzysze tego nie zauważyli, gdyż widzą ją każdego dnia. Ale ktoś kto nie widział Eregasty od pięciu lat musi być w szoku. Ona nie postarzała się o jeden dzień!

Chata Eregasty

Chata Eregasty jest skromna. Pokryta mchem stapia się z otoczeniem, trudna do wypatrzenia. Otacza ją niewielki ogródek zielny. Nie ma inwentarza, gdyż samotną matkę nie stać było na takie luksusy. Za domem usypano niewielki, ukwiecony kopczyk, pod którym spoczywa matka Eregasty.

Eryn bywał w tym miejscu, ale nie pamięta go. Jedynie zmysły znów odczuwają bodźce z tamtych lat. Szum strumyka, zapach kwiatów, promienie słońca wpadające przez malutkie okna.

Eregasta zagląda do sekretnej dziupli w bardzo starym drzewie rosnącym przy chacie. W niej mała dziewczynka chowała swe skarby i tajemnice. Ostała się sklecona z gałganków lalka z szerokim szpiczastym kapeluszem. Jest też piękna chusta wyszywana, delikatna, warta dużo więcej niż cały ten dom. Skąd ją miała? Jednak najważniejsze co przetrwało to portret matki. Na pojedynczym kawałku kory wędrowny handlarz, uzdolniony artysta, który przejeżdżał przez Rhosgobel, naszkicował portret węglem.

Gdy razem z Erynem przygląda się wizerunkowi matki zdaje sobie sprawę, jak jej matka była piękna. Ale Eryn widzi inną osobę niż zapamiętał. To nie jest matka Eregasty! Eryn nie wie kim jest kobieta z portretu. Co ma o tym myśleć? Jest to bardzo tajemnicze. A Eregasta jest bardziej podobna do niego, niż do tej kobiety na portrecie.

Co skrywa Radagast?

Dlaczego Eryn nie rozpoznał kobiety na portrecie? Nagle okazuje się, że Eregasta nie może być pewna swej matki. Nie wie nawet czy może być pewna swego ojca, a dopiero co go poznała. Jednego jest pewna. Za wszystkim stał jej Mistrz. On zna jej prawdziwych rodziców. Czy dowie się kiedyś prawdy od niego?

Eregaście brakuje jej nauczyciela. Gdzież on się podziewa? Dlaczego zniknął? Czemu poświęca aż tyle czasu? Czy przybędzie na Wiec? Tego jest niemal pewna. Na Wiecu musi się zjawić. Oby tylko zmiana daty o tydzień nie sprawi, że Czarodziej tym razem nie przybędzie na czas.

Leudast

Leudast nie wierzy w to co słyszy.

„Chcecie zabrać moją siostrę do Vidugalima? Chyba Radagasta? Vidugalum to typ spod ciemnej gwiazdy. Nigdy nie pozwolę, by zajmował się moją siostrą. Widzę, że muszę przejąć sprawy w swoje ręce. Ja zajmę się moją siostrą. Ja jestem teraz przywódcą Ludzi Gór. A czy ty nie jesteś jednym z nich, Usari? W takim razie rozkazuje ci, aby Amalina pozostała w Rhosgobel i czekała na Czarodzieja. Tylko on uleczy moją siostrę. Nie możemy powierzać życia mojej siostry Vidugalumowi. W jego żyłach płynie zła krew. On ją skrzywdzi.”

Eryn odpowiada przytomnie.

„Czarodziej zniknął. Ma własne sprawy. A sprawy Czarodziejów są zawiłe. Nie mieszajmy się w nie.”

Eregasta dodaje od siebie.

„Ja o swoim Czarodzieju wiem jedno. Czarodziej zjawia się zawsze i tylko wtedy, kiedy powinien się zjawić.”

Leudast nie uważa za bezpieczne i rozsądne opuszczać Rhosgobel.

„I zamierzacie ciągnąć moją siostrę spojoną jakimś ziołem? A co jeżeli zaatakują was gobliny? Porzucicie ją?”

Usari wydaje się uparty.

„Niosłem ją tu przez pół Mroczne Puszczy. Ręczę za jej życie.”

Leudast w końcu kapituluje.

„Jeżeli tak mówicie, a Czarodzieja nie ma, to zgoda. Ale robicie błąd. Ten Vidugalum to typ spod ciemnej gwiazdy.”

Zaproszenie na Wiec

Leudast złości się na plany zaproszenia Vidugaluma na Wiec.

„Po moim trupie ktoś taki otrzyma zaproszenie na Wiec. On nie ma nic wspólnego z Leśnymi Ludźmi. Plwam na niego. Kto dał wam prawo do zapraszania obcych na Wiec? Za bardzo się rządzicie wśród Leśnych Ludzi. My mamy swoje zdanie.”

Eryn odpowiada celnie.

„Na Wiecu zjawiają się różni goście. Sam byłem jednym z nich oraz inne elfy z Pałacu Thranduila. Zjawił się Ceawin i dopiero na Wiecu został uznany Leśnym Człowiekiem. Nie każdy przybyły ma od razu prawo głosu. Ale goście mają prawo się tam pojawić. Im znaczniejszy gość, tym ważniejszy Wiec.”

Ten argument zbija go z tropu.

„To będzie wyjątkowe wydarzenie. Przed zaproszeniem gości nie mogę was powstrzymać. Ale wszyscy będą wiedzieli, że Vidugalum jest gościem Eregasty.”

Drużyna wtajemnicza Leudasta w aktualną sytuację. Przedstawia sposoby przygotowania się na nadchodzący atak wroga. Po chwili zadumy Leudast żegna się tymi słowami.

„To mi przypomina jak dawno temu Radagast zjawił się w Górskich Salach i rozmawiał z ojcem. Głośno rozmawiali i wszyscy słyszeli ich słowa, ale nikt nie pojmował ich prawdziwego znaczenia. I gdy wy opowiadacie mi o Easterlingach i o Czarnym Rycerzu, których nikt tutaj nigdy nie widział, to czuje się znów jak dziecko, które słyszy rozmowę dorosłych, ale nie rozumie jej. Wasz wzrok spogląda hen hen daleko. Strapiliście dziś moje serce. Ale jam jest Leudast syn Hartfasta, który przebył podróż tam i z powrotem do Dwimmerhorn. Zamierzam godnie zastąpić ojca, a wy wyruszajcie. Oby podróż wam sprzyjała. A ja zrobię wszystko, by przygotować nas na Wiec. A potem musimy odzyskać Górskie Sale. Musimy zadać cios Dwimmerhorn! Musimy o nie zawalczyć. Inaczej krew naszych braci, ich poświęcenie pójdzie na marne. Mamy wsparcie Dunlendingów, którzy chcą walczyć z nami. To jest nasz pierwszoplanowy cel. Leśni Ludzie muszą pokazać, że są silni. To jest dla nas to co najcenniejsze.”

Jaki ojciec kiedyś, taki syn teraz

Leudast jest teraz innym człowiekiem. Hardym zapatrzonym w siebie. Jak jego ojciec wcześniej. Zamienili się miejscami. Wtedy, gdy schodzili do podziemi Górskich Sal czy wchodzili do Dwimmerhorn Leudast był ich pomocnikiem, a teraz próbował się im przeciwstawić.

Hartfast został odmieniony po wyleczeniu ze śmiertelnej choroby. Spogląda na swą przeszłość niechętnie. Sprawia mu ból i daje poczucie winy. Stracił swój dom, zawiódł swój lud, stracił jednego z synów i prawie stracił córkę. Dlatego nie żyje przeszłością, a skupia się na tym co tu i teraz. Zaangażował się w poprawę obronności Sanktuarium, byle nie myśleć o tamtym. Zaś jego syn cały czas żyje wspomnieniem o Górskich Salach. Dla niego one są wszystkim.

Zasadzka!

Usari ciągnie wóz z dziewczyną, która nie może nic powiedzieć, gdyż za każdym razem gdy się budzi, wlewają jej napar. Jest czwarty dzień podroży. Zostały dwa dni do Siedliszcza. Tego dnia w czasie postoju ktoś z żołnierzy z eskorty przyznanej przez Leudasta odchodzi za wzgórze by się rozejrzeć. Po chwili biegnie z powrotem krzycząc w wniebogłosy. Strzała trafia go plecy. Po lotkach widać od razu, że napastnikami są istoty wredne, napastliwe i zawsze atakujące bandą. A ich ryk, ryk goblinów, które zasadziły się i czekały aż Eryn wpadnie w ich zasadzkę słychać z każdej strony.

 


Komentarz grającego (koso):

To dla mnie sesja niespodzianka. Po pierwsze przemiana Leudasta w hardego przywódcę. Po drugie rewelacje na temat matki Eregasty i tajemnicza kobieta w lesie spotkana przez Eryna, która chce mu odebrać jego skarb (Eregastę?) Po trzecie, Usari niespodziewanie zostaje doradcą! Kampania w The One Ring, jak na Śródziemie przystało, rozgrywa się na przestrzeli kilku, a nawet kilkunastu lat. W tym czasie postaci dojrzewają, starzeją się, awansują. Doskonale widać to na przykładzie Usariego, który z ochroniarza swego wodza staje się doradcą jego syna! Ale to nie jedyny piękny i rozczulający mnie moment na tej sesji. Andrzej (Eryn) zaprezentował intro, które ścisnęło mnie za serce. Uuu, zabolało. Piękną metaforą pokazał co się stało z moją poprzednią postacią. Jakże subtelnie i nie wprost! To był dla mnie jeden z najpiękniejszych momentów w moim erpegowym życiu. Dzięki stary!


Komentarz prowadzącego (kadu):

Może obiektywnie to nie była jakaś wielka sesja. Nie zapadły tu wielkie rozstrzygnięcia, nie było epickiej walki. Ale mi podobała się bardzo. Głównie dlatego, że odwiedzając kolejne elementy Jagodowego Szlaku mogliśmy odkryć, że pozostawione tam postacie żyją, że dzieją się z nimi rzeczy, że świat, który w tej kampanii stworzyliśmy jest plastyczny i kolorowy.

Na tej sesji starałem się zaskakiwać BG za pomocą bohaterów, których już znali. Wprowadziłem Amalinę, o której było wiadomo, że jest przeklęta przez czarownicę i kazałem BG zmierzyć się z problemem – jak ją ukryć i jednocześnie nie zrazić Hartfasta. Pokazałem Reginara Chyżego, który kiedyś będąc w lekkiej kontrze do BG teraz witał ich z otwartymi ramionami (staram się też o pozytywne niespodzianki w tej kampanii). Zagrałem Leudastem w sposób hardy, nieprzyjemny, kontrując to, co mówili BG i nadając mu charakterek, jakiego nie powstydziłby się jego ojciec za dawnych lat.

Na sesji największe zamieszanie wzbudziły sceny z odkryciem szkicu matki Eregasty. Eryn nie rozpoznaje jej. Dlaczego? Czy bohaterowie coś przeoczyli? Jaka jest w tym rola Radegasta? Taki mały mindfuck dla postaci, który wyszedł nawet lepiej niż chciałem. Będzie miał swoje wytłumaczenie, ale wszystko w swoim czasie. Póki co siedziałem i słuchałem tego, co o tym sądząc gracze/postacie. Czasem warto zrobić taką scenę i zobaczyć jawne zaskoczenie na twarzach grających.

Z zagrań z ich strony wiele też wyszło fajnie. Wokół Eryna krąży coraz więcej duchów. W tle pokazywaliśmy ducha Otberta, teraz ta tajemnicza czarna zjawa, no i kwestia matki Eregasty. Super wyszło też przewartościowanie tego, co Eryn sądzi o Thranduilu. Nasza rudowłosa leśna kobieta znów pokazała się ze strony mistrzyni wywarów – to za jej sprawą Amalinę ogarnął niemal nieprzerwany sen (a przecież już wcześniej Eregasta walczyła magicznymi konkoktami na pierwszym wiecu). Ale najbardziej podobał mi się Usari rozgrywający Hartnida Wiernego – „skoro się boisz, odejdź z puszczy”. W ten sposób wyeliminowano sporą przeszkodę dla Jagodowego Szlaku.

Na koniec mechanika i układ osobowy zagrały swą rolę. Eryn wyrzucił oko Saurona na teście travel, w losowaniu zaś padło na rolę w podróży, która przez brak postaci Dawida jest nieobsadzona. Jeszcze raz odczuliśmy, że bez niego ta kampania nie jest i nie może być taka sama. No a ja miałem gotowy cliffhanger – gobliny, o których wiadomo było, że zasadzają się na Eryna – przygotowały zasadzkę! Ich jodłowanie towarzyszyło końcowi sesji. I pięknie – wiedzieliśmy, że następną zaczynamy dynamicznie – od walki.

Jeżeli bohaterowie ją przeżyją czeka ich kolejny powrót – do Vidugaluma i jego Siedliszcza. A ja planuję po cichu wielki powrót pewnego prawe już zapomnianego bohatera. Będzie się działo!

 

 

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s