The One Ring – 09. Na ratunek

Na dziewiątej sesji kampanii po raz pierwszy na dobre opuszczamy Mroczną Puszczę i udajemy się na zachód, czyli mało „śródziemiowy” kierunek.

drużyna

Gosia – Eregasta, uczennica Radagasta oraz potomkini elfiego króla Orophera

Andrzej – Eryn, syn Thranduila, który skrywał prawdę o pochodzeniu swoim i Eregasty

Dawid – Hadrin, krasnolud, którego ogarnia Smocza Choroba

Tomek – Usari – Beorning, który liczy na pomoc przyjaciół z drużyny

drugi plan

Siedliszcze – wielokulturowa osada złożona z uciekinierów z więzienia Dol Guldur oraz goblinów i orków (!); położona jest na południowy-zachód od Rhosgobel, w Dolnie Anduiny

Vidugalum – starzec słynący ze swej długowieczności i złej reputacji; we władanym przez niego Siedliszczu ludzie żyją obok orków

Arciryas – mędrzec i zielarz z Minas Tirith, uczeń Sarumana, wędrowiec

Czarownica – dawna uczennica Radagasta Burego, przeszła na stronę Nekromanty z Dol Guldur

Goblin – dowódca oddziału orków posługujący się zatrutymi ostrzami

intro

Eregasta rozmyśla o swojej przeszłości. Nie może powiedzieć o niej wiele, widzi jedynie małe przebłyski. Jednak teraz, gdy dowiedziała się o swym prawdziwym pochodzeniu, wszystko stało się inne. Niezrozumiałe do tej pory rzeczy nabrały sensu. Jak tak długo skrywana przeszłość wpłynie na jej przyszłość? Czy zmieni jej cele? Wyciąga pamiętnik wykradziony Czarownicy w Dol Guldur. Otwiera księgę na pustej stronie, wyrywa jedno z piór swej nowej szaty, macza je w atramencie z jagód i spisuje swe myśli.

Eryn śpiewa pieśń, w której opłakuje Otberta. Melodia niesie się lasem z Kurhanu Odrzuconych do samego Rhosgobel. Mieszkańcy słyszą jej słowa i wykrzykują: Elfy! Elfy nadchodzą! Czy powróciły do nas z dawnych czasów i legend? Wszyscy wyszli z osady im na spotkanie i pierwszą, którą ujrzeli była Eregasta. – To Elfka! – krzyknął ktoś. Ale była to jedna spośród nich.

Usari wspomina słowa Radagasta. Będziesz moim agentem. Czy słusznie zabronił dostępu Eregaście do chaty Czarodzieja podczas ostatniego pobytu w Rhosgobel? Okazał lojalność patronowi, ale nie drużynie. Za późno na rozterki. Usari szepcze do malutkiego rudzika na gałęzi. Eregasta jest elfiej krwi. Wie, że ptak przekaże wiadomość jej Mistrzowi.

Rudzik wzlatuje ponad Mroczną Puszczę i z góry widzi nie tylko las, ale i ciągnącą się wzdłuż jego zachodniej granicy Dolinę Anduiny. Te ziemie wydają się bezpieczniejsze niż Puszcza, ale to tylko ułuda. Bezpieczne czasy tuż po Bitwie Pięciu Armii to już przeszłość. Orki powróciły w to miejsce. Orki oraz zaraza, która dotyka pszczoły, zmusiły ludzi do opuszczenia swych gospodarstw. Wielu znalazło schronienie w Górskich Salach pośród Gór Mglistych. Stolica Ludzi Gór odparła już wiele ataków, głównie goblinów wypełzających z kopalń i podziemnych przejść. Dawniej to krasnoludy toczyły tu z nimi wspaniałe bitwy. Ale postawione przez nich fortece i mury dawno skruszały. Przywódca tego miejsca Hartfast jest wielkim wojownikiem, ale sam nie stawi czoła Królowi Goblinów. Wypatruje tych, którzy przysięgli mu pomoc. Nie zjawiają się, a Hartfast nie ma czasu dłużej czekać. Musi działać bez nich, a na rozliczenia przyjdzie czas później.

Vidugalum ciało ma zgarbione i wątłe, ale umysł i zmysły wciąż ostre. Spogląda ze swego wzgórza na rozległe tereny, które w całości należą do niego. Pod sobą ma Siedliszcze oraz wielu ludzi i orków. Ale to nie Siedliszcze zajmuje jego myśli. Wypatruje tych, którzy mieli jego ciekawość, a teraz mają jego uwagę. Nie zjawiają się, ale Vidugalum może czekać jeszcze bardzo, bardzo długo. On ma dużo czasu. Zawsze go miał i mieć będzie.

wydarzenia

  1. [Intro] Eregasta kontynuuje pisanie pamiętnika Czarownicy
  2. [Rhosgobel] Ingomer Łamacz Toporów zbiera drwali ochotników
  3. [Podróż] Opowieść Eryna o Królewskim Kamieniu
  4. [Zwiad] Orki i Krebainy czegoś poszukują
  5. [Potyczka] Obrona Pagórka zaatakowanego przez orki
  6. [Pagórek] Mieszkańcy Pagórka dzielą się swą wiedzą na temat orków
  7. [Siedliszcze] Handel z easterlingami
  8. [Finał] Sadza

opowieść

Rhosgobel

Drużyna powraca do Rhosgobel z Kurhanu Opuszczonych, gdzie zażegnała niebezpieczeństwo. Ingomer Łamacz Toporów nawołuje Leśnych Ludzi, aby przyłączyli się do niego i wspólnie wycinali las wzdłuż Jagodowego Szlaku. Ingomer za radą Eregasty zbija w jedno wszystkie rozproszone brygady drwali, by choć pracować wolniej, to bezpieczniej. Usari obiecuje mu dostawy kamienia z Górskich Sal.

Królewski Kamień

Drużyna wyrusza na południowy-zachód w kierunku Siedliszcza. Eryn opowiada o miejscu znanym jako Królewski Kamień. To tutaj zebrała się Biała Rada przed uderzeniem na Dol Guldur. Legendy nazywają to miejsce kamieniem węgielnym Królestwa Nortów, kiedy jeszcze władali Rhovanionem.

Wyprawa

Równiny Doliny Anduiny pozwalają odetchnąć wędrowcom. Ostatnie lata spędzili w Mrocznej Puszczy i zdążyli zapomnieć o świetle dziennym, wietrze, wolnej przestrzeni. Wreszcie mogą spojrzeć w horyzont, odetchnąć pełną piersią, zaczerpnąć świeżego powietrza i wystawić twarze do wiosennego, ciepłego słońca.

Ale im dalej w Dolinę Anduiny, tym podróż daje się we znaki. Coraz częściej spod traw wyrastają bagna, których nie sposób przejść i trzeba wciąż szukać innej drogi. Wiatr jest czasem tak przenikliwie zimny, że zmusza do znalezienia schronienia, którego nigdzie na horyzoncie nie widać. Nim ubrania zdążą wyschnąć, deszcz siąpi znowu. Niepokoi zwłaszcza zachowanie ptaków, jakby ktoś lub coś stale je płoszyło.

Wkrótce zagadka zostaje rozwiązana. Na podmokłej glebie pojawia się coraz więcej śladów pozostawionych przez orki. Co robią tak daleko na południu od Gundabad? Tak blisko Rhosgobel! Wkrótce staje się jasne, że te ziemie nie zostały odzyskane. Tutaj od wieków pada Cień Wzgórza Czarnoksiężnika.

Ślady jednego z orków mocniej wciskają się w błoto. Jakby ten osobnik niósł na swym grzbiecie coś bardzo ciężkiego. – Skarb? – pyta Hadrin. Tropy orków wskazują na to, że ten oddział podąża za czymś lub czegoś od dawna poszukuje. I nie są one same, ale służą im mroczni szpiedzy. Czarna chmura okazuje się być stadem Krebainów.

Zwiad

Eregasta sama chce spojrzeć na wszystko z góry. Nie będzie to łatwe, zwłaszcza jeśli chce się uniknąć dostrzeżenia przez ptaszyska. Udaje jej się wcisnąć w gęste trawy i wspiąć na jedno ze wzgórz. Tym samym znika reszcie drużyny z pola widzenia. Gdy nie wraca przez dłuższy czas wszyscy zaczynają się niepokoić. W końcu wraca z relacją z tego co widziała. Dookoła jest pusto, żadnej żywej duszy. Natomiast w jednym miejscu, tam gdzie trawy wydają się znikać, dostrzegła przesuwające się cienie i zryw spłoszonych ptaków wodnych.

Czy orki odnalazły już ukrytą tam siedzibę Wolnego Ludu? To jej tutaj szukali. Usari wędrując wzdłuż Anduiny dość już widział splądrowanych i spalonych wiosek.

Eregaście przypomina się jedna ze smutnych ballad Ludzi Lasu, którą niedawno nauczyła ją Garsendis. To pieśń śpiewana przez Osadników z Doliny Anduiny. Długo szukali swego miejsca. Chcieli dźwignąć swój los. Wszędzie wokół napotykali na niegościnne ziemie. Dopiero Dolina Wielkiej Rzeki przyjęła ich do siebie. Dała im ziemię i pozwoliła im budować na niej swoje miejsce. Kiedy trzeba, schowała ich przed wrogiem. Dała im siłę. Ale teraz czas spłacić swój dług. Oni należą już do niej. A ona ukazuje im na przemian swą hojną i wrogą naturę, niczym refren pieśni.

Osadnicy zadbali o to, by nie dało się ich tak po prostu odnaleźć. Ukryli swą siedzibę we wnętrzu niepozornego pagórka, kopiąc w nim nieliche norki, których wejścia skrywa wysoka trawa. Dostępu do pagórka bronią trzęsawiska i morkadła wokół oraz rozstawione sieci rybackie. Orki same nie znalazłyby tego miejsca, ktoś je musiał przyprowadzić.

Potyczka

Gdy drużyna przybiega na miejsce walka już trwa, a cześć orków zaplątała się w liny. Wróg nie dał się zaskoczyć atakiem od tyłu. Krebainy zdążyły je zaalarmować o przybyciu odsieczy. Gobliny już czekają z napiętymi łukami, wyglądając zza pleców wielkich Uruk-hai. Na plecach najsilniejszego z nich siedzi mały goblin, który wydaje tu rozkazy. To dlatego zostawiał ciężkie ślady za sobą! A zatem to nie skarb niósł, na który tak połakomił się Hadrin. Chciwość Hadrina mogła właśnie zostać srogo ukarana. Goblin nie-skarb pluje w krasnoluda zatrutymi strzałkami. Na szczęście chciwość krasnoluda idzie w parze z jego wytrzymałością.

Mieszkańcy korzystają z okazji i czmychają do swych norek. Przez krótką chwilę widać kim są. To zwinne, niepozorne istoty wzrostu krasnoluda, jednak krasnoludów nie przypominają. Ich stopy są bose, a włosy kędzierzawe – także te na stopach. Wystarczy jeden suseł w trawy, aby całkiem zniknęły, jakby za sprawą jakieś magii nagle stały się niewidzialne. Orki już ich nie dopadną, to pewne. Ale czy drużyna wyjdzie z tego cało?

Usari wbija Włócznię na Olbrzymy w bok Uruk-hai. Tak silny cios powinien zwalić przeciwnika z nóg. Ale on się jeszcze słania. Bliski śmierci, ciężko oddycha, harczy, pluje krwią prosto w twarz. Obryzgony orczą krwią Usari budzi swój gniew i potężnym zamachem wyrywa ostrze z cielska orka, rozszarpując ranę. Zalane krwią cielsko pada.

Eregasta zakręca swym olbrzymim toporem w sposób, w jaki ork się nie spodziewa patrząc na tę drobną, ludzką kobietę. Ale jeszcze bardziej nie spodziewa się rzuconego mu przez nią wyzwania w jego własnej mowie. Chwilę później umierając zdziwiony odpowiada w tej samej mrocznej mowie – Ale dlaczego?

Eryn kieruje do niej słowa uznania – To nie krew elfów, to ty sama! Sam sięga po swą ulubioną strzałę, którą posyła prosto w grdykę kolejnego orka. Wcześniej jego szybkostrzelny łuk najeżył strzałami goblińskich łuczników.

Dowodzący orkami goblin, siedzący zresztą na grzbiecie jednego z nich, dźga Hadrina. Zdradziecki sztylet pokrywa orcza trucizna. Śmiertelna porcja wtacza się do jego żył. Hadrim poznaje jad, któremu już był poddawany przez sługi Złego. I wtedy głęboko we wnętrzu jego ciała przebudza się krasnoludzka siła. Ma już dość Czerni! Ma już dość Cienia! Stawia jej opór, a Pierścień na jego palcu pochłania ją.

Goblin nie tylko widzi, że trucizna nie działa na krasnoluda. Dostrzega na jego palcu pierścień. Natychmiast wykrzykuje do pozostałych – To tego pierścienia szukamy! Wykrzykuje wszystko krukowi i rozkazuje mu przekazać wiadomość. W orki wstępuje nowa siła. Właśnie stają przed szansą odzyskania skarbu należącego do ich Pana.

Hadrin tanio nie odda swego największego skarbu. Rzuca się na orczego tragarza. Ciężkie cielsko upada, omal nie przygniatając siedzącego na nim goblina. Dowódca wytacza się z siedziska i wygraża krasnoludowi zatrutym ostrzem. Hadrin nic sobie z tego nie robi. Jest zadowolony, gdyż wreszcie trafia na przeciwnika niższego od siebie.

Do Usariego dopada dwójka Uruk-hai. Tylko dzięki przytomności umysłu Eregasty kolejny Uruk-hai pada martwy zamiast Usariego. Nim orczysko dopadło do beorninga, topór Strażniczki zagłębił się w jego plecach. Drugi Uruk-hai odwija się zamierzając pomścić kamrata. Jest zbyt wolny. Topór obcina mu łeb.

Usari wychodzi z potyczki ledwo żywy. Po raz kolejny zawdzięcza życie towarzyszom. Eregasty, Eryna i Hadrina, czyli bohaterów Bitwy Rogu nie jest w stanie zatrzymać byle oddział orków. Ale jakie inne siły naśle ich władca, gdy już wie o pierścieniu?

Pagórek

Jedno z małych, kosmatych stworków wypełza z norki. A za nim kolejne i kolejne. Przemawiają w mowie Wolnych Ludzi. Ale nie są wcale przyjazne. Nie ufają tym, którzy być może odkryli ich kryjówkę i sprowadzili doń orków.

– Zważcie swoje słowa. Jeden z nas prawie oddał tu życie – próbuje łagodzić sytuację Hadrin, wskazując na dochodzącego do siebie beorninga

– To ja sprowadziłem orki będąc nieostrożnym – mówi to wygrzebujący się z jamy człowiek. Jest stary, siwy, pomarszczony, ale wzrok cały czas czujny. Jego znoszone, ale praktyczne ubranie wskazuje na podróżnika – Przepraszam was moi mali bracia. A wam dziękuję za ocalenie. Jestem Arciryas. Mali bracia wielokrotnie udzielali mi tu schronienia, ale nie jestem stąd. Pochodzę z dalekiego Minas Tirith

– Wybaczcie. Możecie tu zostać. Jest jeden warunek. Ten kto śniada w naszej norze, nikomu słowem o niej nie piśnie – wygląda na to, że intruzów wzięto w końcu za gości. To co wyglądało na nieuprzejmość nie wynikało z grubiaństwa, a jedynie z wielkiej ostrożności.

– My nic o niej nie powiemy, ale czarne ptaszysko wszystko widziało i odleciało powiadomić Złego Pana – przestrzega Eryn

– Krebainy! Mój Mistrz mnie przed nimi przestrzegał. Ach! Byłem nieostrożny dając im się śledzić – widać niepokój na twarzy Arciryasa

– Mistrz? – pyta zdziwiona Eregasta. Czyżby kolejny uczeń Radagasta, o którym nie raczył jej powiedzieć?

– Nikt w tej Dziczy nie jest w stanie przeżyć sam. Każdy potrzebuje przewodnika i mędrca. Dla wielu ludzi ja nim jestem, ale przecież i ja potrzebuję swego źródła wiedzy. Kogoś, kto nawet mnie wiedzą przewyższa

– O kimże mówisz Arciryasie? – ciekawość i bezpośredniość Eregasty nie po raz pierwszy bierze górę nad jej manierami

– Wpierw chciałbym wiedzieć z kim mam się podzielić imieniem swego nauczyciela. Widziałem jak wspaniale walczysz. Jakie jest twoje imię Leśna Kobieto? – Podróżnik rozpoznał plemię, z którego pochodzi Eregasta, co oznacza zarówno jego wiedzę o miejscowych ludach, jak i przenikliwość

– Jestem Eregasta Ognista, uczennica Radagasta

– Radagasta! Dlatego tak narwanie rzuciłaś się do walki. Wiele ryzykowałaś. Mój Pan mówił mi wiele o Burym Czarodzieju. Imię mego pana to Saruman. Mój pan wie wiele o tych ziemiach

Nikt ze Strażników Sanktuarium niestety nie słyszał wcześniej tego imienia.

– Nasz nieprzyjaciel ma jeszcze wiele wiele sił. To on rządzi w Dolinie Anduiny – stwierdza ze smutkiem Arciryas, który widział wiele.

Uruk-hai

Usari nie traci czasu na uprzejmości. Przygląda się orkom, by czegoś się o nich dowiedzieć. I zanim miejscowi potopią wszystkie w bagnach. Beorning wielokrotnie walczył z orkami, ale nigdy nie widział tak rozrośniętych i silnych okazów. Nie słyszał wcześniej o Uruk-hai. Co one tu robią? Czy to one chcą zaatakować Górskie Sale Hartfasta? Usari odcina głowę jednemu z nich, by wkrótce pokazać Hartfastowi z kim przyjdzie im się mierzyć.

Moneta

Hadrin znajduje przy goblinie dowódcy monety, których nie rozpoznaje. Za to dla Usari słyszał o nich od swej matki z plemienia Beorna. Takimi monetami płacą handlarze niewolnikami grasujący na północ od ziem Beorna. Usari chce zabrać jedną z tych monet, aby ostrzec swój lud przed niebezpieczeństwem. I wtedy wydarza się coś nieprzewidzianego nawet dla beorninga. Chciwy krasnolud nie chce oddać choćby jednej monety ze znalezionego skarbu. Całość przywłaszcza dla siebie! Usari po wymienieniu ostrych spojrzeń i słów w końcu zatrzymuje jedną sztukę, ale już na zawsze zapamięta widok ogarniętego Smoczą Chorobą krasnoluda. Ktoś z kim podróżuje i powinien działać wspólnie staje przeciw niemu. Za to Hadrin myśli sobie, czy ci z którymi podróżuje nie próbują go wykorzystać.

Krokosmia

Krebain z pewnością zdążył już przekazać wiadomość. Wkrótce zjawią się poszukiwacze pierścienia – siepacze na usługach Cienia. Drużyna ocalając mieszkańców Pagórka tylko odwlekła w czasie niechybną zagładę.

– Jeżeli tu zostaniecie zginiecie – po raz pierwszy odzywa się mrukliwy Usari, który widział zbyt dużo spalonych przez orki wiosek.

Mieszkańcom nie śpieszno opuszczać Pagórek. Przetrwali tu całkiem długo i jednak banda orków nie dość ich wystraszyła. Chyba nie do końca zrozumieli, że właśnie ocalono im życie. Nora jest całkiem nieźle ukryta, ale odnaleziona nie daje żadnego schronienia przed bandą uzbrojonych i umięśnionych bestii. A teraz te bestie mają dodatkowy powód, by tu wrócić.

– Rhosgobel jest niedaleko stąd. Schowajcie się przynajmniej na jakiś czas. Potem tu powrócicie. A my postaramy się pomóc tym ziemiom. Orki nie zaznają tu gościny – przekonuje Eryn.

Eregasta wręcza im krokosmię, mieniącą się wszystkimi barwami ognia. Mieszkcy Rhosgobel widząc kwiat, będą wiedzieli od kogo pochodzi.

– Ludzie Lasu nigdy nie byli po naszej stronie. Ale jeśli Eregasta za nas ręczy, ruszamy skoro świt – zgadza się matrona.

Podobny obraz

Przewodnik

– Zmierzamy do Siedliszcza i potrzebujemy przewodnika. Zechcesz nam towarzyszyć? – Eregasta zwraca się wprost do Arciryasa.

Arciryas potrafi korzystać ze swego daru przenikliwego spojrzenia. Dostrzega zioła w mieszku Eregasty. Z chęcią wskaże drogę w zamian za podzieleniem się wiedzą o zielarstwie. Na tych terenach rosną rozmaite rzadkie gatunki, niespotykane już na południu tam skąd pochodzi.

Pieśń małego ludu

Eryn pragnie poznać zwyczaje małego ludu, dowiedzieć się o ich pochodzeniu i historii. Eryn przemierza świat, aby go poznać. Wydawało by się, że te małe istoty są bardzo nieufne. Jednak ciekawość u nich zawsze bierze górę. Widok elfa wprawia ich w zauroczenie. Po raz pierwszy słyszą tak dźwięczny i melodyjny głos. Odwdzięczają się własną pieśnią. Śpiewają o swym domu na mokradłach wokół Pola Isildura. Miejsca antycznej bitwy. To tu zagubiono Pierścień Jedyny, o którym krążą legendy.

Lecz zamieszkałe przez mały lud bagna stały się zbyt niebezpieczne. Orki odnalazły starą fortecę i wybrali ją za swą siedzibę. Stamtąd dokonują swych rajdów. Ich obecność zmusiła mały lud do opuszczenia domów i szukania nowego miejsca dla siebie.

Na oddalonych od Wielkiej Rzeki równinach tęsknią za nią. Z nostalgią rozrzewnieniem wspominają blask słońca odbijający się od wody, plusk ryb wynurzających się z toni, szum wirującego nurtu. Brakuje im pływania na tratwach i wskakiwania z nich wprost do wody. Rzeka była ich domem.

Śmierć na Rzece Anduiny

A zatem centrum zła znajduje się na niedalekich Polach Gladden. Cień zakradł się tak blisko, niemal do stóp! W czasie gdy wytyczano Jagodowy Szlak przeciwnik nie spał. Rozpełzł się wzdłuż Anduiny.

To tłumaczy skąd tu tyle Krebainów oraz czemu tak szybko za każdym razem wracają. Donoszą sługom Cienia, którzy znajdują się w pobliżu. Orcze przyczółki są wszędzie wokół!

Ta ponura wieść na swój sposób raduje Usariego. Zdobyli bowiem choć złowieszczą, to niezwykle cenną wiedzę. Dorównuje ona tej zdobytej w Dol Guldur. Wówczas udaremniono zamach na króla elfów. Teraz uda się uprzedzić Hartfasta zanim zostanie zadany cios w plecy. Teraz wzrok wojowników z Górskich Sal zwrócony jest w stronę czeluści Gór Mglistych. Spodziewa się uderzenia ze strony Króla Goblinów. Z pewnością nie spodziewa się ataku od strony doliny. Trzeba jak najszybciej ostrzec Hartfasta!

– Ta wieść przygniecie go zamiast wlać nadzieję – martwi się Eryn

– Jesteśmy wojownikami. Orkowie to nasz największy wróg. Ta wieść tylko podgrzeje naszą krew! Ruszymy do walki. Oby nie było za późno!

Dla Arciryasa to również bardzo ważna wieść, choć komu innemu chce ją przekazać. Musi o niej donieść Białemu Mistrzowi.

Siedliszcze

Osada jest niewielka, ale stanowi pokaz możliwości do czego zdolne jest plemię ludzi, gdy się zjednoczy. Gdyby usłyszano o tym miejscy i połączono je z Jagodowym Szlakiem i Grodem na Obrzeżu mógłby rozkwitnąć handel. Jednak nikt tu jeszcze nie słyszał o Jagodowym Szlaku lub otarł się o niesprawdzone plotki. Wiedza o Jagodowym Szlaku musi stać się powszechna, jeśli ma być z niego w przyszłości jakikolwiek użytek.

Eryn spogląda na osadę z pewną zazdrością. Jego lud chowa się w podziemnych pałacach. Ludzie czują się ośmieleni, zakładają nowe osady, zaludniają coraz szerzej krainy. Czy czas elfów przeminął? A może rację ma Thranduil mówiąc, że ludzie są pyłkiem na wietrze. Raz mocniej zawieje i już ich nie ma. On widział wiele ludzkich osad, które pojawiały się a potem znikały, bez wpływu na cokolwiek. Góry Mgliste na zachodzie i Mroczna Puszcza na wschodzie nawet nie odczuły ich obecności pomiędzy sobą, w Dolinie Anduiny.

Wspólny dom

Wspólna sala mieści wielu podróżników z różnych stron świata. Od wejścia wchodzących wita ostry zapach zwierząt, głównie koni. Większość z gości wygląda na nomadów. Opiekunką domu jest niema elfka lub z jakiegoś powodu zachowująca milczenie. Inaczej niż wśród Leśnych Ludzi w tym miejscu należy zapłacić za gościnę.

Bohaterowie czują się tu obco. Nikt nie zamienia z nimi słowa. Zamiast tego wolą patrzeć. Wiele oczu taksuje wzrokiem i ocenia kim są, skąd przybywają i co sobą reprezentują. Trudno w takim miejscu zmrużyć oczy. Trzeba mieć się na baczności przed zebranymi tu ludźmi.

Czym jest Siedliszcze? Szansą czy zagrożeniem? Takie myśli przychodzą do głowy, gdy próbuje się zasnąć w tym miejscu.

Ludzie koni

Lud easterlingów przybył tu ze wschodu. Interesują się handlem. Zasmakowali w miodownikach beorningach. Oferują konie. Pokazana im przez Eregastę mapa robi na nich wrażenie. Dowiadują się o Jagodowym Szlaku. W Hadrinie odzywa się jego żyłka handlowa. Namawia easterlingów do utworzenia karawany przez Jagodowy Szlak.

Sadza

I wtedy Hadrin słyszy znajomy głos, którego zupełnie nie spodziewał się tu usłyszeć. Głoski wymawia twardo i włada krasnoludzką mową. Przestrzega przed Dzikimi Plemionami, jakby miał już z nimi do czynienia. Hadrin zwraca się w jego stronę i widzi stojącego dumnie, silnego krasnoluda z założonymi rękami. Jego skóra poczerniała od ognia Smauga. Niping Sadza. Poszukiwacz złota, który jakiś czas temu wyprawił się do Dol Guldur wraz z Hadrinem i jego bratem Bodrinem. Hardo spogląda na Hadrina, jakby rzucał mu wyzwanie. Jakby tu i teraz miała się rozstrzygnąć przyszłość Jagodowego Szlaku.

Komentarz grającego (kosoluk):

Pokonaliśmy orki i uratowaliśmy mieszkańców pagórka wszyscy płacąc za to wysoką cenę w punktach Hope. Przypomniały nam się sesje, które dawno temu rozegraliśmy u Stinga. Wtedy „wypstrykaliśmy się” z punktów szczęścia w ciągu dwóch sesji. Pamiętając tamą lekcję tym razem w tej kampanii oszczędnie gospodarowaliśmy, wielokrotnie przyjmując porażki. Do czasu.

Oddział Uruk-hai to solidny przeciwnik i aby uniknąć ich morderczych ciosów przyjmowaliśmy postawę obroną. Dzięki temu trudniej było nas trafić. Jednocześnie nam trudniej było trafić ich i tylko dzięki wydanym punktom Hope (szczęścia) nie chybialiśmy. A jako że w czasie walki testujesz raz za razem, to i punkty szczęścia leciały jeden za drugim.

Uratowani hobbici z Pagórka podzielili się wiedzą o sekretnej twierdzy orków na Polach Gladden. Cóż to za wiadomość! Na wagę złota i tych „straconych” punktów Hope! To był też moment, który „uratował” sesję. Nadał jej kontekst. Mocno zakotwiczył ją w istotnych wydarzeniach kampanii. Nadał bieg kampanii. Jedno z najgorszych co może się przytrafić sesjom erpgegie to że są one po nic. I czasem jedna scena trwająca pięć minut całkowicie odmienia oblicze trzygodzinnej sesji i pozwala rzucić na nią zupełnie inne światło. Znów pojedyncza deklaracja gracza zaważyła o wielkim powodzeniu sesji – zarówno poprzednio jak i tym razem należała ona do Eryna, który wtedy zwrócił się do Otberta, a teraz do hobbitów.

Co ciekawe szansę na zdanie kluczowego testu były niewielkie. Eryna ratował jedynie Gandalf. Czarodziej zawsze wie kiedy się zjawić.

Komentarz prowadzącego (kaduceusz):

W przeciwieństwie do poprzednich sesji tej kampanii – długich, trwających po 6h, ta przypominała moją zwyczajną kampanijną sesję – 3,5h gry i do domu.

Zgodnie z myślą przewodnią tej kampanii starałem się iść za tym, co podsuwają gracze, wplatając w to elementy z setingowego o podręcznika Heart of the Wild. Cała sekcja z napotkaniem uruk-hai była efektem deklaracji graczy. Ja miałem inny plan na spotkanie z Arciryasem, ale tak wyszło bardzo dobrze.

Walka z Urukami wyszła ciężko, ale na takim etapie gry, gdy BG mają dużo Hope (a ze względu na nieudane testy strachu na poprzednich sesjach wiele z nich nie mogło go zużywać np. podczas walki z nieumarłymi) tak naprawdę postaciom niewiele można zrobić. Rzuciłem przeciw nim kilku Black Uruków, którzy jak już trafią to zadają sporo obrażeń dzięki cesze Horible Strength (wydajesz 1 hate i cyk, +5 obrażeń). Dodałem im kilku Goblin Archerów (chyba 4?), ale ci zawiedli w sposób epicki. Było kilka rund, gdy np. wszystkie strzały szły w jedną postać i nie było ani jednego trafienia.

Wielkim fuksem wykazał się też dawidowy Hadrin. Krasnolud ze 3 razy był trafiany tak, że musiał testować przeciwko truciźnie, ale wszystkie testy zdał. Przy trudności takiego testu na poziomie 14 nie ma szans, by zatruć postać w ciężkiej zbroi, co wydaje się nieco rozczarowujące.

W norze dzikich hobbitów chciałem zaznaczyć, że żyją oni w symbiozie z małą grupką ludzi lasu. Słabo się to najwyraźniej udało, bo nie ma o tym wspominki w raporcie Tomka. Andrzej śmiał się potem, że to spotkanie wyszło bardzo wiedźmińsko – „uratowaliśmy ich, a oni mają do nas pretensje”. Ale że elf wydusił z hobbitów informacje o twierdzy na moczarach (chyba BG nie znają jeszcze jej nazwy), to wyszło, że ta walka była bardzo przydatna. Dla mnie interesujący będzie też wątek krebaina, który zaniósł wiadomość o pierścieniu, jaki na palcu ma Hadrin.

W Siedlisku zrobiłem tylko wstęp i podkładkę pod następną sesję, ale i tak wydaje się, że ciekawie wyszły rozmowy z koniarzami i próby przekonania ich do ruszenia Jagodowym Szlakiem. Osada rządzona przez Vidugaluma może stać się ważnym elementem zegara walki z Dol Guldur.

To była przyzwoita sesja, ale taka jakich wiele. Zobaczymy, czy następnym razem uda się bardziej to wszystko rozkręcić.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s