The One Ring – 07. Dol Guldur

Na tej sesji Drużyna Pionierów dociera na Wzgórze Czarnoksiężnika. Odkrywają tam spisek zawiązany przeciw Królowi. W kluczowym momencie Czarodziej ich opuszcza. Czy uda im się wydostać?

drużyna

Gosia – Eregasta, uczennica Radagasta, jak się okazuje nie jedyna

Andrzej – Eryn, syn Thranduila, w Dol Guldur, czyli dawnej twierdzy elfów, szuka zaginionej Korony Orophera, swego dziadka

Dawid – Hadrin, zabił Thraina II i odebrał mu jeden z Pierścieni Władzy

Tomek – Usari – Beorning, osłonił własnym ciałem Hadrina w walce z upiorami Pierścienia

drugi plan

Dol Guldur, zrujnowana twierdza na południu Mrocznej Puszczy, w której mimo przegnania Nekromanty przez Białą Radę wciąż kryje się Cień

Radagast, Bury Czarodziej, skrywa jakiś sekret związany z tym miejscem

Garsendis, kobieta z Leśnego Ludu, pojmana przez orki

Amon Bauglir, Wzgórze Despoty opanowane przez Mogdreda

Mogdred, zaginiony syn Ingomera Łamacza Toporów, więziony w Dol Guldur

Thráin II, król kransoludów, ojciec Thorina Dębowej Tarczy, posiadacz ostatniego z Siedmiu Pierścieni krasnoludów, przez który zawładnęła nim żądzą złota; wyruszył, aby odzyskać Erebor, ale sługi Cienia pochwyciły go w Mrocznej Puszczy i uprowadziły do Dol Guldur

Oropher – król elfów, ojciec Thranduila, wieki temu założył Królestwo Elfów w Eryn Galen i jego stolicę Amon Lanc. Władał nim przez niemal całą drugą erę. Dołączył do Ostatniego Sojuszu Elfów i Ludzi. Poległ w walce z Sauronem. Po jego śmierci stolica upadła i zmieniła nazwę na Dol Guldur

„elfowie zaś głosili, że zło zostało pokonane na wieki… w czym się omylili”

intro

Usari spogląda na Hadrina. Wcześniej widział go brudnego, utytłanego w błocie, z połamanymi gałęziami w brodzie, zmęczonego i posępnego. Wyglądał jak włóczęga. Ale teraz wygląda inaczej. W jego serce wstąpił nowy duch. A na jego palcu lśni pierścień, który od zawsze należał do królów. I teraz to Hadrin wygląda jak król.

Hadrin obraca swój nowy pierścień na palcu. Wie, że musi odbudować potęgę krasnoludów. I on tą potęgę odbuduje, gdy już powróci ze skarbami Dol Guldur.

Eregasta dostrzega jak Garsendis podnosi coś ziemi. Wcześniej wypadło to z rąk umierającego orka. To musiało być coś cennego i coś co znała, gdyż szukała tego. Co takiego zdobyła czy też odzyskała Garsendis?

Eryn patrzy z wyrzutem na Eregastę. Zbyt wiele ryzykowali, by ratować tę jedną kobietę. W środku może być więcej jeńców, czy ich też zechce ratować? Przecież nie po to tutaj przybyli…

Radagast ściąga kapelusz i ociera pot. Nie jest w tym miejscu pierwszy raz. Czuje jak moc Dol Guldur promieniuje i próbuje go zmiażdżyć. Ale cały swój wysiłek wkłada nie tylko w zmaganie się z siłami zewnętrznymi. Jest coś, co go gnębi od środka i czemu musi dawać odpór. Coś, czego nie chce przyznać nawet przed samym sobą. To wspomnienie, gdy odwiedził to miejsce ze swoją poprzednią uczennicą i stracił ją. Potęga wroga była zbyt kusząca. Czy tym razem też tak się stanie?

Mogdred spogląda ze swego wzgórza Amon Bauglir na południe, w stronę Dol Guldur. Gdy opuszczał to przeklęte miejsce myślał, że wraca do swoich. Ale nikt nie czekał na jego powrót. Leśny Lud nie chciał go przyjąć. To jednak nie powstrzyma Mogdreda. Sam weźmie to, co mu należne. Nie potrzebuje niczyjego pozwolenia. Niczyjego? Patrzy na Dol Guldur i kłania się mu. Wykonuje znak, który nauczyła go kiedyś Czarownica z dalekiego południa.

wydarzenia

  1. Garsendis opowiada o wyprawie Reginara
  2. Pokrak prowadzi drużynę na Wzgórze Czarnoksiężnika
  3. Hadrin otwiera wrota zapieczętowane przez Thraina
  4. Plany wroga zostają ujawnione
  5. Radagast odłącza się i udaje na północ
  6. Eregasta odkrywa tożsamość Czarownicy
  7. Eregasta śpiewa pieśń elfów
  8. Hadrin oszukuje trolla
  9. Eryn odkrywa prawdę o Koronie Orophera

opowieść

Reginar Chyży, łowczy z Rhosgobel, dotarł do Dol Guldur przed Hadrinem. Po skarby, które według niego nie należą się krasnoludom, ale im – Ludziom Lasu. To rekompensata za te wszystkie cierpienia, których doświadczyli i wciąż doświadczają. Za lata niewoli spędzone w kazamatach twierdzy.  A także z racji położenia – bo twierdza leży najbliżej ich ziem. Ale nie wszystko poszło zgodnie z planem. Garsendis wpadła w łapy orków. Nie wiadomo co stało się z pozostałymi poszukiwaczami złota.

Garsendis była potrzebna Reginarowi, gdyż jako jedyna rozumiała mroczną mowę. Nauczyła się jej, gdy styczność ze splugawionymi Dzikimi Plemionami. Część z nich była dawniej Ludźmi Lasy, którzy przeszli na stronę Cienia. Doświadczyła ze strony tych odmieńców wielu krzywd. To dlatego Garsendis nienawidziła Eregastę. Eregasta nie zachowywała się jak typowy Leśny Człowiek, więc dla Garsendis ta odmienność była równoznaczna z degeneracją. Ale teraz, kiedy Eregasta udziela jej pomocy, Garsendis zdaje sobie sprawę ze swej pomyłki. Chwyta Eregastę za ramię i spogląda jej głęboko w oczy Jej spojrzenie wyraża skruchę. Wręcza jej zawiniątko. To, które Garsendis zabrała jednemu z orków. Mapa skarbów! A raczej skrawek przemoczonego pergaminu, na którym ktoś nabazgrał nierówne linie tym, co akurat miał pod ręką. Prowadzi do leża trolla w dawnych kazamatach, gdzie krzyżykiem oznaczono zgromadzone są skarby i ten największy z nich – korona władcy tego miejsca. Skąd ta mapa? Od Wulferda.

Wulferd należy do kompanii Reginara Chyżego. Zna Dol Guldur, gdyż był tutaj więziony. Pochodzi z Leśnych Sal, ale nie jest tam mile widziany. Dawno temu wyruszył polować na południe. Wbrew rozkazowi Ingomera Łamacza Toporów zabrał ze sobą jego syna. Pierworodny Ingomera zaginął na zawsze. Tylko Wulferd powrócił z wyprawy. Gdy teraz Reginar ogłosił wyprawę na południe, Wulferd był pierwszym który się zgłosił.

Wulferd niechętnie mówił o Dol Guldur, ale jedną opowieścią podzielił się z Garsendis. O upadłym krasnoludzie wyśmiewanym i poniewieranym przez gobliny. Ale on mimo drwin zawsze zachowywał dumę, jakby był kimś niezwykle ważnym. Nazywał się Thráin II  i uważał się za króla tego miejsca.

Eryn w tym czasie zaciera wszelkie ślady ataku. Pogłębia rany orków ich własnym orężem, bierze łapę jednego z nich i wbija szpony w twarz drugiego, ustawia ich ciała naprzeciw siebie. Wygląda to tak, jakby orki wszczęły awanturę i wymordowały siebie nawzajem. Jednocześnie Eryn pokazuje całą nienawiść i obrzydzenie, jaką elfy czują do orków. Pokazuje też, że myśli do przodu. On i jego lud toczy tę walkę od tysięcy lat.

Usari opowiada historię, która wydarzyła się na górskiej przełęczy, której strzegł wraz z Hartfastem. Dostrzegli obóz maruderów, którzy szykowali się do najazdu na pobliską wioskę. Pobiegli ostrzec jej mieszkańców. Gdy kilka godzin później wrócili na miejsce, zastali jedynie trupy orków. Nim zaatakowali na wioskę, pozabijali się nawzajem w kłótni o przyszłe łupy. Orków zawsze gubi chciwość i zawiść.

Hadrin przysypia. Śni mu się jego powrót do Ereboru. Dzierży na palcu Pierścień Durina. Otacza go chwała. Zasiada na tronie. Ale z wyprawy do Dol Guldur przyniósł coś więcej, niż tylko skarby. Przez całą drogę towarzyszył mu cień i nie odstępował na krok. A teraz wraz z nim będzie władał tym miejscem.

Radagast pochyla się nad śpiącym krasnoludem i szturcha go swą lagą. – Musisz uważać. Ten kto spędzi noc w Dol Guldur, ten już zawsze będzie naznaczony przez Cień. Dol Guldur zostało przeklęte. I tej klątwy nie da się już odwrócić – przestrzega. Hadrin budzi się raptownie i spogląda na Czarodzieja podejrzliwie, jakby to on był tym Cieniem. Dlaczego pozwolił mu zmrużyć oczy, skoro wiedział jakie to groźne?

Dol Guldur. W ciemnościach Wzgórze Czarnoksiężnika wygląda upiornie. Opary na bagnach przybierają postać złowieszczych duchów. To miejsce wyciąga energie z każdego, kto śmiał tu stanąć. Zamek wydaje się stać na kurhanie, który zapadł się do środka. Część twierdzy została zmiażdżona przez wielką siłę, stając się rumowiskiem wyglądającym jak zbocze góry. Wiele z podziemnych korytarzy zostało odsłoniętych i teraz bezwstydnie obnaża swe czeluście. W nocy pozbawionej gwiazd niewiele można rozpoznać. Gęste opary i gąszcz dziwnych roślin sprawia, że każdy krok jest niepewny. Za całunem nocy z każdej strony czyha śmierć.

Pokrak wychodzi niemal na wprost wędrowców. Zerwane kajdany na jego rękach wskazują, że był tutaj jeńcem. Lata spędzone w kazamatach sprawiły, że kompletnie oszalał. Wciąż ucieka tylko po to, by dać się złapać. Przewodzi wędrowców i wskazuje drogę, którą on sam zna już na pamięć. I wie, w którym momencie zdradzić. Eryn w porę powstrzymuje go. Kiedy Pokrak tonie w bagnach, wyciąga palec w kierunku Hadrina. Ty możesz jeszcze zostać królem! – woła.

Eryn patrzy na Hadrina z zazdrością. Może i on powinien spędzić noc w tej twierdzy. Może tutaj też stałby się kimś ważnym. Tak jak jego dziadek…

Usari wiedział, że Hadrin zostanie królem odkąd ujrzał pierścień na jego palcu. A teraz sam wróg nazywa Hadrina królem. To dobrze. Dobrze, że król jest po naszej stronie, gdyż razem mamy wyruszyć na innego króla. Króla Goblinów. To będzie starcie królów!

Krebainy wciąż kołują na innej części nieba, wyprowadzone w pole przez magię Radagasta. Gdyby nie to, już dawno byliby zgubieni. Na tych bagnach nie dałoby się schować ani uciec.

Radagast wygląda nie jak mityczny mędrzec, ale przestraszony włóczęga. Czarodziej jest przytłoczony przez miejsce, w które trafił. Widać, jaką męką jest dla niego przebywanie tutaj. To stracone miejsce, ale Strażnik Mrocznej Puszczy nie może dopuścić, by wróg je odzyskał.

Eregasta lęka się pytać swego Mistrza o Czarownicę. Czy to z jej powodu Radagast odwraca wzrok od jednej z Wież?

Usari dodaje otuchy reszcie, gdy wspinają się po stromym zboczu. Opowiada im o domu swego ojca. O Mglistych Górach. Tam niebezpieczeństwie zieje z każdej pieczary. I tak jak tutaj, wszędzie czuć smród goblińskiego łajna.

Hadrin wspina się na szkielet wieży i z góry ocenia siły wroga. Liczy ogniska. Patrzy na przemieszczające się cienie. To miejsce nie jest już żadną twierdzą warowną. To przytułek dla porzuconych przez Nekromantę rozbitych plemion goblinów. W innej części twierdzy kryją się jakieś mniejsze istoty i wyraźnie na coś czekają. W zawalonych kazamatach gnieżdżą się upadli ludzie lasu z twarzami poznaczonymi przez tatuaże. Ich plemię Huby składa hołd trollowi, którego cielsko porastają rzeczywiste huby – stąd nazwa plemienia. Rozproszone grupy toczą miedzy sobą spory i wewnętrzne walki o władzę nad tym śmieciowiskiem. Twierdzę chroni już tylko zła sława, bo na pewno nie te wynędzniałe i zdezorganizowane wojsko. Zaatakowanie Dol Guldur wydaje się możliwe, gdyby tylko zebrać odpowiednią armię…

Eryn przekrada się między ruinami, skrywa w cieniu dwunastu drzew, mija kilka tuzinów goblinów i dociera pod ścianę jednej z wież. Naciska jakiś przełącznik i otwiera się tajne przejście. Włam do siebie nie jest zbyt trudne. To miejsce zaprojektował Aredhel, o którym Eryn słyszał. Wnęka otwiera przejście na drugą stronę dziedzińca.

Eregasta znajduje te same symbole co wcześniej, gdy znalazła notatki szamana plemienia Czarnego Mchu. Widzi jak pokrywają mury Wieży Czarów. Tej, której tak bardzo lęka się Czarodziej. Eregasta wie, że jeżeli Czarodziej unika jakiegoś tematu, to nie bez powodu. I wtedy Bodrin szepcze do ucha Hadrinowi. – Czarodziej coś ukrywa. Wie co się tutaj zdarzyło. On już tu był… 

Wieżę Astronomów zapieczętowano magicznym zamkiem. Radagast bezskutecznie uderza swą laską we wrota. Widać zrezygnowanie na jego twarzy. Czy wszystko stracone? Czy cała ta wyprawa na nic?

Hadrin od razu rozpoznaje znaki na wrotach. Należą do krasnoludzkiego alfabetu, choć część z nich jest powykręcana lub odwrócona. To wypaczony glif strażniczy, nie do końca uczyniony krasnoludzką magią. Czy te drzwi zareagują na dotyk krasnoluda? Hadrin dotyka portal, po czym pierścień błyska. Gdy przestaje być oślepiony widzi własne ciało, które zaczyna się rozpadać się – kolejne kawałki ciała odpadają od niego. Na swojej skroni dostrzega koronę, z której promieniuje szkarłatne światło. Odwraca głowę, ale nie widzi swoich towarzyszy. Dostrzega dwie nieruchome, wysokie sylwetki postaci. Ich twarze skrywa głęboka czerń, jakby cień rzucany przez upiorne korony na ich głowach. Za nimi stoi tajemnicza kobieta. Spogląda na niego z fascynacją. Nie rozpoznaje jej rysów twarzy. Jej śniada skóra wydaje się nie być ludzka. Kobieta zwraca się w jego stronę.

Thráinie, na coś się przydajesz

Nagle wspaniała twierdza zaczyna się rozpadać, tak jak wizja Hadrina. Drzwi otwierają się, ale jego serce przepełnia gorycz. Przez chwilę poczuł to, co Thráin. Niewolę, w jakiej się znalazł. Jak na jego oczach rozpadało się własne ciało i serce.

Radagast wzdryga się, gdy odrzwia rozwierają się. Przekrzywia głowę, jakby nie mógł uwierzyć w to co się stało. Nikt z Białej Rady nie był w stanie otworzyć tych wrót, a Hadrin uczynił to tak po prostu. Jak to się stało?

Eryn jako pierwszy przekracza próg Wieży Astronomów. Dawniej elfy często spoglądały w gwiazdy. Teraz patrzą jedynie pod nogi. W środku pierwsze co widzi to twarz jego ojca. Eryn zatrzymuje się w bez ruchu zastanawiając się co on tu robi. Ale to tylko malowidło. Thranduil na nim jest o wiele młodszy, choć i tak nigdy się nie zestarzał.

Eregasta podchodzi do obrazu. Wizerunek elfa wydaje się jej znajomy. Rozpoznaje te rysy twarzy, kształt oczu, ułożenie warg. Spogląda na Eryna… A może wszystkie elfy tak wyglądają?

Eregasta rozpoznaje znaki na wielkiej mapie Mrocznej Puszczy. Radagast niechętnie nauczył ją posługiwania się mroczną mową, ale teraz widząc jak uczennica sprawnie odczytuje mapę – nie może tego żałować.

Dol Guldur – Thráin

Stara krasnoludzka droga – pod kontrolą

Góry Mrocznej Puszczy – Nazuk

Wzgórze Tyrana – opuszczone

Serce Mrocznej Puszczy – znaki zapytania, gdzie się znajduje, jak tam dotrzeć?

Szlak Orophera – miejsce niedostępne, urok ochronny

Zaklęty strumień – broni królestwa elfów, jak przełamać jego magię?

Nazuk. Jednak nie zginął w czasie Bitwy Pięciu Armii. Potężny Uruk-hai. Planuje zamach na Króla Elfów. Oznaczono miejsca, w których Thranduil poluje. Na dworze elfów jest zdrajca! Wpuści wroga do Pałacu i pozwoli wymordować wszystkich! Eregasta odczytuje list, który Nazuk przysłał Zimraphel.

„Zasadzka gotowa. Nie czekam dłużej na wasze wsparcie. Wkrótce król elfów umrze”.

Radagast gorączkowo zastanawia się co należy teraz zrobić. Nie ma chwili do stracenia! Ten pergamin dotarł tutaj kilka tygodni temu. Czy nie jest już za późno, aby ostrzec Thranduila? Cień oszukał go. Radagast cały czas kierował swój wzrok nie tam gdzie trzeba – na południe zamiast na północ. Wróg nie miał sił gotowych do wystawienia w otwartej walce, dlatego sięgnął po zdradę. Ale Radagast więcej nie da się zwodzić. Natychmiast wyrusza, by ostrzec sojusznika. Zmienia się w ptaka i co sił w skrzydłach leci na północ.

Eryna przeszywa dreszcz. W tym momencie ważą się losy jego ojca i całego Królestwa. Gdyby tylko Thranduil o tym wiedział. Gdyby Oropher to widział…

Zimraphel. Oto Czarownica Dol Guldur. To do niej zaadresowany był list od Nazuka. Hadrin przechwytuje jej Krebaina i umieszcza w jego łapie odpowiedź dla Nazuka. Ptaszysko daje się oszukać, gdyż nie wie, który krasnolud to który. Zresztą ma Pierścień.

„Czekaj na mnie. Zjawię się osobiście. Muszę przy tym być”.

Wieża Czarów – zawaliła się pod wpływem uderzeń trolla. Potwór zadbał o to, by odnaleźć wszystko co cenne i zawlec do swej jaskini. Ostał się tylko fragment. Hadrin odkopuje z gruzowiska skrzynię z kosztownościami. Eregasta szuka innego skarbu. Księga Czarownicy. Pergamin jest marnej jakości, podobny widziała w chacie Radagasta. Pokrywają go tajemnicze znaki. Nie należą do mrocznej mowy, ale wyglądają egzotycznie. Autorka dość nieudolnie próbuje posługiwać się językiem Leśnych Ludzi. Jednak pragnie się go nauczyć, aby lepiej rozumieć tutejszy lud. Chce się mu przysłużyć. Autorką jest Zimraphel, a to jest jej pamiętnik.

Pamiętnik – Zimraphel pisze o próbie, której Mistrz poddaje swą uczennicę. Próba z wejściem w Jądro Ciemności. Radagast wielokrotnie jej powtarzał, że musi poznać wroga, jeśli chce go pokonać. Trzeba go zrozumieć, aby przejrzeć jego zamiary. Dalej opisuje dwójkę wędrowców, która niepostrzeżenia dostaje się do Dol Guldur i spędza tam tydzień, wielokrotnie nocując i obserwując nieprzyjaciela z ukrycia. Pisze o swym strachu, o swej niepewności, o braku zrozumienia czego wymaga od niej Radagast. Autorce pamiętnika trudno znaleźć odpowiednie słowa w obcej dla niej mowie. Kolejne słowa zapisuje już w swym własnym języku. Eregasta pokazuje pamiętnik Garsendis, ale i ona nie potrafi ich odczytać. Zna kogoś kto potrafi, ale nie chciałaby się z nim spotykać. To Vidugalum z Siedliszcza.

Eregasta zastanawia się, czy Radagast mógł ją okłamać. Czy jego drogi z byłą uczennicą rozeszły się właśnie tutaj? To dlatego nie chce o niej mówić? Przecież to on sam ją sprowadził w to miejsce.

Eregasta zaczyna śpiewać swą pieść i czuje wtedy na sobie dotyk magii. Teraz to ona doznaje niesamowitej wizji. Ukazuje się jej dawny Król Elfów. Oropher przyłącza się do jej śpiewu. Wybrzmiewa znów jego pieśń pożegnalna, którą pod koniec drugiej ery wyśpiewał wyruszając na swą ostatnią bitwę.

Dziś ja stąd odchodzę

Wyruszam na bitwę

I może myślicie

Już tutaj nie wrócę

Lecz inna moja krew

Kiedyś się tu zjawi

Eregasta przygląda się Oropherowi. Spogląda na Eryna i widzi te same rysy, te same kanty, tą samą twarz. Ale kiedy on się odzywa, to wrażenie jest jeszcze dziwniejsze. Jakby to jej własne odbicie w wodzie przemówiło do niej. Pomiędzy nią, a Erynem jest jakieś połączenie. Czar nagle pryska i wszystko wraca do normy. Nikt oprócz Eregasty nie zauważył co też się wydarzyło.

Wiatr niesie pokrzykiwania. Tumult i wrzaski. Odkryto pobojowisko i trupy orków w strażnicy. To dobry moment, by zakraść się do jamy trolla. Włamywacze używają Pełzającej Mazi, by zmylić jego węch. Bestia zauważa jednak Hadrina oraz Garsendis. Hadrin zachowuje zimną krew. Udaje Thraina II, który przyprowadził ofiarę, by wręczyć ją trollowi jako dar. Biedna Garsendis trafia w wielkie łapska. W tym momencie reszta uderza z zaskoczenia. Eregasta strąca koronę z głowy trolla, którą przechwytuje Usari. Eryn zaś wyswobadza Garsendis. Nim troll się orientuje w tym co się stało, wszyscy biegną w kierunku wyjścia. Zdążył raz tylko zamachnąć się na złodziejaszka, ale Usari cudem uskakuje. Wkrótce troll zostaje daleko w tyle, nie mogąc przeciskać się ciasnymi korytarzami. Drużyna niezauważenie wydostaje się z Dol Guldur, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Jakież jednak przychodzi rozczarowanie, gdy Eryn bierze koronę do rąk. Ktoś wyłupał z niej wielki, szkarłatny kryształ. Korona w okropny sposób została okaleczona i zbezczeszczona. Koszmar Eryna w pewien sposób się ziścił.

komentarze

Gosia (jako Eregasta):

Miał swoje powody… na pewno miał… 

Wizyta w Dol Guldur przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi. Przyłączenie się do misji mojego Mistrza było dla mnie bardziej niż oczywiste. Jako przyszła Strażniczka Puszczy nie mogę chować się za jego peleryną. Żeby móc walczyć z Cienieniem muszę poznać wroga, jego sekrety, największe tajemnice, nawet jeśli przepełniają moje serce lękiem. Ale czy mogłam się spodziewać tego, że odkryję tutaj coś jeszcze? Wiem, że mój Czarodziej to pradawna istota… wiele widział, wiele doświadczył i pewnie nie raz wiele ryzykował. Ale dlaczego nie chciał odsłonić przede mną kart przeszłości ? Muszę wierzyć, że miał swoje racje… Ciężko mu było przyznać się do tego, ze zaufał niewłaściwej strażniczce… A czy ja Eregasta ognista przeszłam próbę na jaką mnie wystawił?

Kim była ta, która go zawiodła? Wiem o niej niewiele, Czarownica z odległych krain. Jak ją poznał? Czym zwróciła jego uwagę? Jak długo ją uczył? Czy zdołała przyswoić od Mistrza wiedzę większą niż ja? Dlaczego wybrała inną drogę? Chcę poznać całą prawdę, ale mój Mistrz nie jest chętny do tej rozmowy. Nie chcę czynić nic za jego plecami, ale czy zdołam się oprzeć pokusie poznania?

Zbieram okruchy informacji… jej język, niby mowa leśnych ludzi, ale niedoskonała. Czy wychowywała się wśród mojego ludu? Czy jest dzieckiem dwóch krain? Myśl o spotkaniu z nią, konfrontacji  w walce, czekam na to….  Niech pokaże, co potrafi ta co zbłądziła!

Dlaczego, gdy śpiewam… czynię to w „dwugłosie”? Czy to magia tego miejsca? Dlaczego dostrzegam rzeczy wcześniej dla innych ukryte, dlaczego czuję to czego inni nie zauważają? To nie przypadek, że ukazał mi się sam Elficki Król i jeszcze śpiewał moją pieśń. A jeśli plotki o mojej babce są prawdą?

Zejście do trollowych podziemi było bardzo ryzykowne, zaryzykowałam życie mojej krajanki, Garsendis, mimo, iż była już wycieńczona wyprawą. omal nie zginęła. I to wszystko po jakieś złoto? Koronę? Mogłam iść do zamku… mogła tam być Ta, której chcę się przeciwstawić. Ale jesteśmy drużyną, każdy z nas ma swoje cele, ale przyświeca nam jeden wspólny. Zrozumiałam to gdy odszedł Baradir… nie wsparłam go wtedy. Wydawał mi się egoistą, podążającym za miłostkami. Wybrał elfkę a nie ważną wyprawę z czarodziejem. Teraz już tak tego nie widzę. Sama bym tutaj nie dotarła… Dla Eryna to miało znaczenie, w takim razie dla mnie też. Gdy ja znajdę się w potrzebie, mam nadzieję że On także stanie u mego boku.

Tomek (kosoluk):

Sesja nadzwyczajna. Przez cały czas utrzymaliśmy świetne tempo. Nie zabrakło mocnych i Śródziemiowych scen, jak ta ze wspólnym śpiewem Eregasty i Orophera. Mieliśmy poprzednio króla krasnoludów, teraz mamy króla elfów. Oropher pozostawał uśpiony przez wieki, by ukazać się właśnie teraz. Eregasta została wybranką nie tylko Radagasta, ale i samego elfiego króla, który założył elfie królestwo w tym miejscu i władał nim przez niemal całą erę. To moment podobny do tego, w którym Aragorn przestaje być Obieżyświatem, a staje się potomkiem Isildura i właścicielem Narsila.

Nie mniej kanonicznie wyglądała scena przechytrzenia trolla i ucieczki z  jego jamy. Oczywiście ze skarbem w rękach, niczym Bilbo czmychający z jaskinii Golluma.

Ujawnienie spisku na życie Thranduila oraz odnalezienie korony Orophera dało wiatru w żagle Erynowi. Radagast, niczym Gandalf, w kluczowym momencie opuszcza drużyna, wystawiając ją na próbę i zmuszając do podjęcia kluczowych decyzji. O wielkości sesji zawsze świadczy dyskusja po niej. Przedyskutowaliśmy możliwe kierunki kampanii  i wyszło tego całkiem sporo, jeden ciekawszy od drugiego.

Kampania mocno skupia się wokół naszych postaci. Dowodem jest to, każdy szedł do Dol Goldur kierowany innymi pobudkami! Hadrin – bo za pierwszym razem mu się nie udało i obiecał to bratu, Eryn – bo zdobywając koronę Orophera udowadnia, że miał rację opuszczając dom swego ojca, Eregasta – bo idąc za Radagastem może stać się taka jak on; bo zdobywając wiedzę o wrogu będzie mogła go pokonać, Usari – bo chroniąc Hadrina będzie mógł w przyszłości liczyć na jego pomoc. Na sesji każdy miał też po kilka spotlight-ów, czyli momentów zatrzymania narracji i skupienia się na emocjach jego postaci.

Usari

Chciałem mocno związać postać z kampanią, a przede wszystkim z postacią gracza – Hadrinem. Póki co ograniczyło się to do zasłonięcia go własnym ciałem i przyjęcia na siebie rany (na poprzedniej sesji). Hadrin to rozbudowana konstrukcja, jednak wszelkie jej pokłady tkwią skrywane głęboko w nim samym. Usari nie ma pojęcia o sekretach Hadrina, więc nie mogę tym „grać”.  Dla Usariego Hadrin to bohater bez skazy. A odkąd odzyskał Pierścień Durina także król. Usari nie widzi w tym zagrożenia. Pewnie kiedyś przyjdzie moment otrzeźwienia, ujrzenia prawdy, ale na to trzeba poczekać. Podobnie jak na wypełnienie osobistej misji – podróży do Górskich Sal wraz z Hadrinem. Ale czy to oznacza, że do tego momentu Usari stanowi jedynie tło? Nic z tych rzeczy. Po pierwsze, nieskazitelny wizerunek Hadrina w oczach Usariego wspaniale kontrastuje z mrokiem kryjącym się pod spodem. A kontrast to doskonały sposób przedstawiania postaci. Po drugie, to tykająca bomba czekająca na wybuch. Im większy teraz podziw dla Hadrina, tym dramatyczniejsze będzie ewentualne rozczarowanie. Po trzecie, być może Usari będzie kotwicą dla Hadrina. Przecież jeszcze nie jest przesądzone jaką drogę obierze Hadrin…

Eregasta

Eregasta poznała największy sekret Radagasta. Przed nią Czarodziej miał inną uczennicę, która przeszła na stronę Cienia i stała się uczennicą Nekromanty. Co więcej, stało się to podczas analogicznej wyprawy. Radagast udał się dawniej do Dol Guldur wraz ze swoją uczennicą, aby poddać ją próbie. I ona tej próby nie przeszła.

I choć Eregasta dowiedziała się dużo, od razu pojawiło się jeszcze więcej znaków zapytania. Kim ona jest? Czym jest jej odmienność? Czy prawdą jest to co mówią o wyglądzie jej skóry, czarnej jakby była nie stąd? Czy pochodzi z dalekiego Umbaru? To przecież stamtąd bierze się Czarny Piasek używany do produkowania Pełzającej Mikstury, która przemienia Wolnych Ludzi w sługi Cienia. Kim była wcześniej? Dlaczego Radagast wybrał właśnie ją na swą uczennicę? Czy miała zostać Strażniczką Mrocznej Puszczy, tak jak teraz Eregasta? Czy też była dzieckiem dwóch ludów? Co Mistrz w niej ujrzał? Czy to samo dostrzega w Eregaście? Dlaczego teraz nie chce rozmawiać na jej temat? Dlaczego nie przyznaje się do niej? Czy Radagast uznaje to za osobistą porażkę? Czy odejście uczennicy odcisnęło piętno na Mistrzu? Czy Eregasta musi teraz udać się do Siedliszcza? Władca tego miejsca wie więcej na ten temat. Ale czy powinna działać za plecami Radagasta i w ten sposób odkrywać sekrety jego byłem uczennicy? Ale czy ma inne wyjście, skoro Mistrz milczy na jej temat? Jak ma walczyć z Czarownicą nic o niej nie wiedząc?

Eryn

Nie licząc bitwy z Taulerem, Eryn do tej pory przeważnie grał drugie skrzypce w drużynie. Jagodowy Szlak czy polityka Leśnych Ludzi były poza jego zainteresowaniami.

Wszystko się zmieniło w twierdzy Dol Guldur. Patrząc na zawieszony w kwaterze wroga portret swego ojca, ujrzał kogoś więcej niż znienawidzoną przez siebie osobę. Ujrzał Króla Elfów, na którego szykowany jest zamach. Wróg był na tyle bezczelny, by jednocześnie stać pod portretem swej ofiary i planować na nią zamach. Do tej pory Eryn odwzajemniał niechęć ojca. Nie traktował Królestwa swego ojca jak własny dom. Ale na pewno nie pozwoli nikomu, a zwłaszcza sługusom Cienia, atakować tego miejsca. Śmierć Thranduila to nie tylko uderzenie w jego własny ród, ale w ród wszystkich Leśnych Elfów.

Kolejne odkrycie w Dol Guldur przyniosła pieśń Eregasty. Objawił się przy niej duch Orophera, by zaśpiewać wraz z nią. Nikt tego nie dostrzegł poza nią samą. Jednak to początek końca sekretów Eryna. Wkrótce Eregasta może zacząć zadawać mu pytania o swoje pochodzenie. Wtedy też może wyjść na jaw pochodzenie Eryna, tak mocno przez niego skrywane.

Wreszcie Korona Orophera. To dla niej Eryn dotarł tak daleko od swego domu. To dla niej przeciwstawił się ojcu i skazał na banicję. A teraz był gotów opuścić drużynę. Choć większość chciała umykać z Dol Guldur, Eryn postawił na swoim. Za wszelką cenę chciał odzyskać artefakt elfów należący do jego dziadka. Udało się. Jakież jednak było jego rozczarowanie, gdy wreszcie odzyskał koronę. Ujrzał to co wcześniej w swoim koszmarze. Elfia korona została zbrukana, zbezczeszczona. Ktoś wyrwał z korony jej Arcyklejnot. Zwycięstwo nabrało gorzkiego smaku. I tylko podsyciło pragnienie Eryna, by odzyskać koronę – tę prawdziwą.

Hadrin

Hadrin najbardziej ze wszystkich zbliżył się do Cienia. Okłamał Ludzi Lasu, że nie brał wcześniej udziału w wyprawie po skarby Dol Guldur. Został zdradzony przez własnego brata. Dowiedział się, że Bodrin przeszedł na stronę Cienia. Próbował go ratować, ale w końcu musiał go zabić. Po tym bratobójczym czynie pozwolił swemu drugiemu ja przemówić. Odtąd stale towarzyszył mu głos, którego nazwał Bergolem. Bergol nikomu nie ufa, spiskuje przeciw przyjaciołom Hadrina, pragnie wyłącznie skarbów.

Hadrinowi we znaki daje podróżowanie przez Mroczną Puszczę i ponowne odwiedzanie miejsc, w których był z bratem podczas poprzedniej wyprawy. Spotkał legendarnego krasnoludzkiego króla przemienionego w upiora. Duszony przez niego ujrzał wizję, w której sam staje w jego upiornym orszaku. Ogarnięty chciwością odebrał mu pierścień. Postanowił go nałożyć na palec, przez co nierozerwalnie związał się z Cieniem – Władcą Pierścienia. A teraz został naznaczony przez Dol Guldur. Twierdza wpuściła go do siebie biorąc go za swego sługę – Thraina.

Po sesji rozegrał się jeszcze epilog, w którym żywo dyskutowaliśmy o tym co dalej. Dawid przejawił swoją nieufność wobec Radagasta.

To oczywiste, że Hadrin/Bergol nie ufa Radagastowi. Mędrzec przejrzał go na wskroś. Na razie tylko on dostrzega cień, który zalągł się w jego sercu. Być może w ciągu swego długiego życia Czarodziej wielokrotnie widział do czego prowadzi krasnoludzka chciwość. Ale Radagast ogranicza się jedynie do bacznego obserwowania, czasem czynienia aluzji, z rzadka do pytań o czym myśli albo co by zrobił. Hadrinowi to nie w smak. Najchętniej pozbyłby się Czarodzieja. Co więcej, przekierowuje nieufność na niego. Tajemnice Radagasta odczytuje jako celowe ukrywanie czegoś. Wątpliwości bierze za kłamstwa, plany za knowania, a przyjaźń – za udawaną. Twierdzi, że Radagast nie udał się na Dwór Elfów, aby ich ostrzec, ale aby ich zdradzić. Ciekawe, prawda? Jaką drogę wybierze Hadrin? Czy zacznie przejawiać otwartą wrogość? Czeka na dogodną sytuację, aby zdradzić? A może powrót do Sanktuarium, chronionego magią Radagasta Burego, pozwoli oczyścić myśli Hadrina z podszeptów Bergola?

Komentarz prowadzącego (kaduceusz):

Sesja była krótka, ale wyszła dobrze. Ja jestem znany z tego, że jestem mega marudny, więc był też śmieszny akcent pod koniec, kiedy Gosia z troską w głosie pyta – „a kadu, Tobie się podobało?” No więc podobało mi się i to z kilku powodów:

  1. Moi gracze są coraz lepsi. Jestem dużym fanem wolności dla grających i promowana wprowadzanych przez nich do sesji motywów. W tym temacie wszyscy poczynają sobie coraz śmielej. Przykładowo: Dawid jak zwykle zaskoczył tym, że jego krasnoluda zmógł sen i ukazała mu się wizja, co pozwoliło mi pociągnąć to dalej i dołożyć cegiełkę do atmosfery Dol Guldur. Gosia powiedziała, że Eregasta zauważa, że Garsendis trzyma przy sobie jakiś przedmiot, co z kolei dało się wykorzystać do podświetlenia celów na terenie zniszczonej twierdzy.
  2. Ba, skurkowani nie tylko wymyślają nowe chwyty fabularne, ale też – znajdują nowe i ciekawe zasady domowe. Na tej sesji Tomek zaproponował, żeby wdrożyć zasadę licznika oczu Saurona – kiedy na sesji wypadnie określona ilość oczek Saurona, dzieje się coś strasznego – taka półlosowa storylinia. Ja zadeklarowałem, że kiedy pojawi się 3 oko – przestanie działać magia Radegasta, która odwracała uwagę crebainów od graczy. Bardzo to fajnie wyszło, zwłaszcza, że gracze ugrali na sesji przedłużenie licznika o 1 – czym w efekcie uniknęli wiszących nad nimi (dosłownie i w przenośni!) konsekwencji.
  3. Kiedy gracze interesują się i kombinują, co tu można jeszcze wycisnąć ze sceny – bywa to bardzo pomocne dla zapominalskich MG. Ja na przykład, kiedy prowadzę, mam tendencję do tego, żeby skupiać się na tu i teraz sceny – i w efekcie nie raz i nie dwa udało mi się zorientować, że miałem jeszcze coś w danej lokacji pokazać, ale BG już tam nie ma, a ja to przegapiłem. Tym razem też mogło tak być, kiedy BG odwiedzali Wieżę Czarów, ale na szczęście Gosia w kluczowym momencie zadała pytanie z serii „a czy jest tam jeszcze coś?” i udało mi się odhaczyć ważny punkt na mojej checkliście. Nice!
  4. Kiedy przystępowałem do prowadzenia tej kampanii miałem taki cel – to ma być kampania wiedziona przez BG – ich ambicjami i ich decyzjami. Ale żeby tak było, nie wystarczy tylko wspólna sesja zero – musi się też wytworzyć przestrzeń do grania – mapa wątków, które można wybrać lub nie. I tutaj tak się stało – ja pod koniec sesji pokazałem w swoistym outro mapę okolic mrocznej puszczy jako szachownicę, a gracze dyskutowali chyba nawet z 45 minut o tym jak odebrali poszczególne sceny.I to jest dla mnie jako prowadzącego jednocześnie wspaniała nagroda i pomoc – nagroda, bo nie ma nic lepszego niż gracze i graczki, którzy po zakończeniu sesji nie wychodzą z roki, tylko dalej myślą światem. Nie wracają do dyskusji o pierdołach z normalnego życia, tylko snują plany odnośnie kampanii. Pomoc, bo kiedy obserwuję te plany mogę sam z nimi podziałać, pojawiają się nowe pomysły i nawiązania. Nice! (Kampania sterowana przez graczy ma też swoje problemy, ale o tym innym razem.)
  5. W mojej opinii mechanika jest niejednokrotnie narzędziem dla graczy. Coś sobie umyślają, a potem stają naprzeciwko przawdopodobieństwu i kościom mówiąc – zobaczmy, co z tego wyjdzie. Dlatego z politowaniem patrzę na chwyty takie jak oszukiwanie przez prowadzącego na kościach albo nawet nie oszukiwanie rzutów, tylko dodawanie przeszkód z kapelusza w imię domniemanego zachowania dramaturgii.Na tej sesji BG zeszli do jamy trolla – najpierw przygotowali sobie drogę ucieczki (udany z przebiciem test Usariego) i zabezpieczyli okolicę (doskonały pomysł Eryna, by atak na zamek Fenbridge upozorować na walki orków). Potem starli się z konsekwencjami swej porażki w teście Stealth (pochwycona przez trolla Garsendis), by w końcu przeprowadzić serię śmiałych ruchów (którym najwyraźniej sprzyjały kości) – strącić koronę, zranić trolla tak, by upuścił Garsendis i… wiać, gdzie pieprz rośnie. Było groźnie, były potencjalne konsekwencje (np. śmierć Garsendis pewnie kosztowałaby ich punkty cienia), ale na końcu był trumf i radość. No i pięknie! Zresztą zobaczcie sami – zostawiam Was z tymi kilkoma fotkami, a sam wracam do kombinowania nad kampanią.
    IMG_0789.jpg
    Usari zabezpiecza drogę odwrotu.
    IMG_0790.jpg
    Eregasta ustawia się tak, by strącić koronę trollowi. (udany test na Battle, który da jej 2 kości do testu ataku)
    IMG_0791.jpg
    Eregasta strąca koronę trollowi! (Udany strzał mierzony)
    IMG_0792.jpg
    Ostatnia akcja w rundzie graczy – Eryn (mimo oka Saurona!) rani trolla strzałą w łapę (trudność była 19 i strzał mierzony!) a ten upuszcza Garsendis (i nie używa jej jak maczugi, co oryginalnie planowałem).

    w kolejnym odcinku

A w następnej przygodzie ujawniona zostaje wielka tajemnica jednego z bohaterów graczy – „Moja krew”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s