Jak erpegowałem w 2018stym

Dziś post w ramach kilkuletniej tradycji pisania o swoim graniu. W tym roku padł absolutny rekord – jeżeli dobrze policzyłem zagrałem w sumie 61 sesji i kończę rok z… poczuciem przesytu.

 

W 2018 weszliśmy jak w masło. Razem z Koso, Andrzejem, Stingiem i Gosią cisnęliśmy kampanię w Age of Rebellion – Regiment Gordiański. Graliśmy praktycznie co tydzień i co więcej – kampania była już tak rozpędzona, że sesje to był praktycznie hit za hitem. Tak jak początek tej kampanii był fatalny tak praktycznie cały trzeci sezon bawiliśmy się wyśmienicie. Na koniec dupnęliśmy naszą wersję ataku na drugą Gwiazdę Śmierci. Rewelka.

Miałem z tych sesji spisywać raporty, ale zajmuje to za dużo czasu. Chyba już do tego nie wrócę.

 

W sumie mega zdziwiło mnie w tym roku to, że wydawało mi się, że jak zwykle głównie prowadziłem. A tu policzyłem i proporcje prowadzenia do grania wyniosły u mnie 32 do 29. Czyli jednak udało mi się trochę pograć! Najwięcej z tego to była Delta Green u Chimery (4 sesje), EarthDawn u Oela (7 sesji) oraz na koniec roku D&D 5: Tomb of Annihilation u Fedora (5 sesji). Świetnie bawiłem się też na karpiowym RESEcie i na krakowskim Lajkoniku.

 

Z innych rzeczy, które prowadziłem warto wspomnieć o:

Numenerze – 3 sesje – skończyłem minikampanię Duszny Raj (w sumie chyba 4 sesje), którą kiedyś wymyśliliśmy z Fedorem, a teraz ją spisałem. Mechanika powiem szczerze bardzo mi się podobała – może powinienem to jeszcze raz pyknąć? Szkoda, że świat to taki nieciekawy burdel. (Ej, ktoś ma nową edycję i może coś o niej powiedzieć?)

– WFRP4 – 3 sesje – zacząłem to prowadzić, bo chciałem rozegrać dwa scenariusze, które spisałem między kwietniem a lipcem. Scenariuszy nie rozegrałem, sama gra wydaje mi się po 3 sesjach mega słaba i nudna. To drugie w tym roku (po ED) rozczarowanie starą grą, którą kiedyś lubiłem.

The One Ring – ponieważ miałem więcej chętnych niż mogłem zmieścić w jednej drużynie, stworzyłem dwie i obu poprowadziłem po 3 sesje. Obie kampanie zapowiadają się fajnie, ciekawe czy którąś uda się satysfakcjonująco skończyć. Ale gra jest cięęężka. Używam więcej zasad niż w SW :-)

– prowadziłem też dwie sesje na nowej wersji Wstęgi. Chyba zaczyna toto fajnie działać. Powinienem prowadzić tego więcej, zwłaszcza, że wymyśliłem nową nazwę dla świata – Szarnia – i powstały jego pierwsze zręby.

W ostatnim kwartale miałem już jednak trochę przesyt tych sesji. Na przyszły rok… no nie wiem. Powinienem grać mniej – tak z 30-40 sesji wydaje się być rozsądnym optimum. No ale sam TOR pewnie wymknie się spod kontroli (w sumie na te dwie kampanie to minimum z 15 sesji), może pogramy tego Tomb of Annihilation, kilka rzeczy od przypadku do przypadku i co? Już jest 25 sesji rozplanowanych XD

IMG_0289
Fotka: Gosia Sokoluk

Wnioski z tego roku mam takie:

  • jak chcesz spisać scenariusz to A] myślisz nad nim intensywnie dwa tygodnie i B] siadasz i w jeden weekend go spisujesz; Ambitnym planem byłoby spisać 10 scenariuszy w roku, ale po co? W tym roku spisałem 3.
  • W ogóle wolę spisywać scenariusze niż je czytać. Zrezygnowałem z Kapituły Quentina. Oficjalny news będzie chyba gdzieś blisko początku następnej edycji :P
  • Zdecydowanie lepiej jest prowadzić jedną rzecz, a częściej. Tempo SW było idealne do rozegrania zwartej kampanii – tylko te 48 sesji to była lekka przesada. Ale tak 20…? Poszukiwania idealnej formuły dla kampanii trwają. Teraz prowadzę TORa raz na miesiąc i to jest jednak duża odległość. W ogóle chyba powinienem na raz grać w jedną rzecz i cisnąć – czy jako gracz czy jako MG.

 

Co bym chciał zagrać w 2019?

  • z premier mało co mnie interesuje; WFRP, Wiedźmin, Ziew Cthulhu – wszystko niet. A jeszcze te jakieś kucyki… to jest dla mnie niepojęte.
  • D&D drogie, ale kupię, jak będzie po polsku. Sting mi pokazywał Guide to Ravnica i powiem tak – w dupie mam jakąś (p)rawnikę, ale podręcznik wydawał się mega spoko. Chyba nawet bardziej ekscytujący niż nowy Eberron, którego przejrzałem i był taki meh.
  • Fate Core (:* Encu) – to chyba najlepsza zapowiedź i w to bym chętnie jeszcze zagrał u kogoś, kto je kuma. U Smartfoxa ten Mindjammer mi się bardzo podobał. W sumie niepotrzebnie o tym napisałem, bo okazało się, że na Sarmacie jest po stoileśtam, to go kupiłem :P

Ale znając życie zagram w Forbidden Lands, bo Sting mówił, że chce to prowadzić :-) No i dalej w Tomb (yeah! witaj 3ci levelu), bo już się nawet umówiliśmy.

 

Co bym chciał poprowadzić w 2019? (prócz TORa)

  • The Sprawl, co to sobie kupiłem w tym roku i leży. Żeby wreszcie ogarnąć jakąś grę PbTA. (Czytałem, że to nienajlepszy wybór, ale inne mnie estetycznie nie podchodzą.)
  • chyba faktycznie czas poprowadzić coś w Szarni. Spróbuję na razie ogarnąć jakiś jednostrzał. Np. ten porzucony o drzewcu.
  • Symbaroum? Przeszło mi to przez myśl po fiasku z Warhammerem. Miło wspominam mechanikę po graniu u Fedora. Ciekawe, czy z punktu widzenia MG też jest do przyjęcia.

Także tego… dzięki za mocny 2018sty i udanego erpegowania w 2019stym! #festivities

 

5 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s