AoR[25]: S2E9 Rozdzieleni

Na tej sesji drużyna operuje w dwóch częściach – jedna ściga droidowy pociąg przewożący tajemniczą superbroń, zaś druga trafia do śmieciowej kopii świątyni Jedi z Coruscant. W obu sytuacjach napotkany opór będzie solidny. Czy to się może dobrze skończyć? Zapraszam do lektury.

Grają:

  • Tomek jako Shar Corso – zabracki jedi, który ma wiele sztuczek w rękawie
  • Andrzej jako Kosa – klon, który służy Rebelii; co ciekawe – służy przy boku Jedi
  • ponownie Andrzej jako IG-200 – droid-zabójca; potężny, ale uszkodzony
  • Gosia jako V0 – droid konstruktor, dekonstruktor o pewnym potencjale negocjacyjnym

W poprzednich odcinkach:

Drużyna rebeliantów Iskra-2 przybyłą na złomową planetę Raxus Secundus. Na miejscu trwa walka między Imperium, a droidami dowodzonymi przez Mesjasza. Bohaterowie chcą przede wszystkim odnaleźć swój kontakt – droida o desygnacie RWW-207 Rezystor.

Niestety, sprawy nie idą tak, jakby Rebelianci chcieli. Rezystor został przejęty przez droidy posłuszne Mesjaszowi, które dodatkowo pozyskały od Imperium jakąś superbroń. Rebelianci rozdzielili się – część ruszyła ku miejscu przetrzymywania Rezystora, część zaś bierze udział w pościgu za działem. Jak to się wszystko skończy?

Wydarzenia:

Rozdzieliłem obie nitki, żeby było łatwiej zorientować się w wydarzeniach. Oczywiście na sesji były przemieszane. Najpierw nitka Shara Corso i śmieciowej świątyni:

  1. [Przed śmieciową kopią świątyni Jedi] Podczas gdy Keenor Kallat zostaje w statku, Kosa i Shar Corso wchodzą po schodach do wnętrza świątyni. Ich krótka rozmowa ujawnia rysujące się między nimi napięcie – Jedi pamięta, co klony zrobiły po rozkazie 66.
  2. W środku “świątyni” dwójka wojowników zastaje więźnia i dwa droidy – przesłuchującego oraz złomowego (junk droid). Corso za pomocą sztuk Jedi wywodzi w pole pierwszego, a Kosa ściera się i samodzielnie pokonuje drugiego.
  3. Jedi zleca przez interkom klonowi odstawienie więźnia do statku. Uwolnioną okazuje się być Shia Moth Evon, która przedstawia się jako inżynier, więzień droidów Mesjasza. Kosa odstawia ją na Liścia, ale potem decyduje ponownie wejść do świątyni, by dołączyć do Corso.
  4. Jedi wykorzystuje ograniczone możliwości umysłowe droidów i wykorzystuje droida przesłuchującego, by zaprowadził go w głąb tajemniczej budowli. Tam odnajduje komnatę, gdzie przesłuchiwano/zgrywano dane z Rezystora. Niestety – całość okazuje się być pułapką. Rezystor tam jest, ale jako głowa przytroczona do pasa droida IG-177, który atakuje Jedi chcąc go zabić.
  5. Chyba tylko dzięki interwencji Mocy Corso szczęśliwie uszkadza nogę IG-177, uniemożliwiając mu dogonienie się. Ale IG-177 wzywa posiłki. Czy Corso wydostanie się ze świątyni-labiryntu? Czy Kosa dotrze do niego na czas? Czy dadzą radę sługom IG-177?

Potem nitka pościgu za droidowym pociągiem.

  1. [obrzeża Stacji Centralnej] IG-200 i V0 podejmują decyzję, że nie dadzą rady dogonić pociągu przewożącego działo na piechotę. Trafiają na złomowisko, gdzie negocjują zakup statku od D0W – droida prowadzącego śmieciowy targ. Statek okazuje się być zupełnym złomem, ale i tak V0 odwołuje się do zastraszania, by nabyć go za bezcen.
  2. Bogatsi w rozpadający się statek droidowi śledczy pędzą tropem pociągu. Gdy go w końcu dopadają dowodzący obroną pociągu D3-4D odpala w ich stronę swój naramienny RPG. Tylko odwołanie się do Mocy pozwala V0 odbić pocisk.
  3. Śmieciowy statek podlatuje bliżej pociągu umożliwiając IG-200 zeskoczenie na jego pokład. Co prawda IG-200 przejmuje część załogi za pomocą swoich umiejętności dowódczych, ale musi skapitulować przez ofensywną mocą droida-zabójcy D3.
  4. V0 próbuje staranować pociąg, ale bezskutecznie. IG-200 wyskakuje ku jego stateczkowi i tylko użycie wciągarki sprawia, że nie spada w dół, w śmieciową pustynię.
  5. [Rdzawe Pustkowie] Niestety, zanim V0 zdołą wykonać manewr stateczek trafia i strąca kolejna rakieta D3-4D. Nasze droidy rozbijają się gdzieś nieopodal słupów kolejki tracąc szansę na dognanie D3 i działa (a przez to – znalezienie kryjówki Mesjasza). Pozostaje wysłać komunikat SOS do Keenora Kallata. Ale czy ten go odbierze?

Raporty graczy:

Do raportu Tomka załapała się część moich intr – rozgrywanych niejednokrotnie w innym czasie niż aktualna sesja. Np. tutaj pierwsze z nich dotyczy rozmowy, jaką dowódczyni Setenna Hase odbywała z cyborgiem-szpiegiem Urelem Haydonem w czasie, gdy Rancor-3 zniknął w hiperprzestrzeni i nie został jeszcze odnaleziony.

s2e9 swiatynia

W raporcie Gosi pojawiają się niektóre wydarzenia poboczne i wątki tła. Np. ostrzeżenie od D-0W o tym, że ręka Urela Haydona, jaką V0 miał zamontowaną od poprzedniego Raxus, jest rozpoznawalna w Stacji Centralnej, a jej właściciel jest poszukiwany (co było nawiązaniem do tła i wydarzeń , jakie wymyśliłem wokół Urela Haydona). Drugą taką rzeczą jest bombardowanie orbitalne, jakie Imperium zafundowało Stacji Centralnej (“stolica” Raxus) wygrawszy bitwę na orbicie (o stocznie) i przegrawszy bitwę na dole (o działo).

s2e9 droid express

Uwagi prowadzącego:

Jak zmiany w składzie wpływają na rozgrywkę

Zazwyczaj podczas tej kampanii moim priorytetem było prowadzenie, nawet wtedy, gdy ktoś nie mógł przyjść na sesję. Sting akurat był w trakcie przeprowadzki, więc tym razem go zabrakło. Miało to dość nietypowe konsekwencje. Przede wszystkim, gdyby Keenor Kallat był ważną postacią na sesji, to musiałbym dla niego stworzyć wyzwania i wybory. Pewnie doszłoby do ataku droidów na statek YT-2400 Liść (który stanął przed śmieciową świątynią Jedi), niewykluczone też, że pojawiłoby się pytanie – “nie wiesz, czy Shar Corso żyje i by go uratować, musisz opuścić statek; co uczynisz?”. Ale skoro go nie było, to praktycznie całość akcji po tej stronie fabuły rozegrała się wewnątrz kompleksu.

Jednocześnie przy trójce graczy na sesji tworzył się podział 2/1. Na sesji wydało mi się, że będzie lepiej, gdy i w świątyni będę miał dwójkę graczy, więc szybko dałem Andrzejowi do grania Kosę. W efekcie Andrzej na tej sesji kontrolował dwóch bohaterów – po droidowej stronie IG-200 a po dżedajowo-świątynnej klona CC-3232 Kosę.

Kosa był jednym z chołubionych przez graczy BNów – towarzyszył im w ich bojach od Teagan, gdzie został pozyskany dla Rebelii w wyniku rozmów z von Treskovem (snajper Stinga) i Kolem Martle (dyplomata Tomka). Miał własną kartę, którą zrobił mu Tomek, i ona się tutaj bardzo przydała – po prostu wręczyłem ją Andrzejowi i powiedziałem – proszę, graj nim.

Ostatecznie jednak nie mogę nie zauważyć, że decyzja o przekazaniu Kosy była podjęta za szybko. W planach na tę sesję miałem scenę, gdzie Kosa zadaje pytania Corso i rozmawia z nim. Miałem pytanie o to kto będzie szefem, gdy IG-200 zginie. Miałem rozmowę w stylu: “ja tylko wypełniam rozkazy; żeby cię zdradzić musiałbym mieć takie od Setenny Hase” i na końcu miałem pytanie o to, “czy naprawdę zdobędziemy droidową armię?” – z IG-200 lub bez niego. Niestety, ta rozmowa w dużej części przepadła – Andrzej grał w podobny sposób Kosą (zaznaczając napięcie między klonem a Jedi), ale nie mogłem mu przecież wkładać słów w usta. Trochę szkoda, że tak to wyszło, bo może skierowałaby plany graczy na inne tory (na tym etapie jak widać dopuszczałem jeszcze myśl, że co prawda IG-200 zakończy grę tu, na Raxus, ale być może droidową armię uda się pozyskać).

Wysokie poziomy wyzwania – D3-4D i IG-177

Zarówno dla droidów jak i dla organików miałem przygotowanych dość wymagających przeciwników. W obu przypadkach wybrałem karty Nemezis, a więc “bossów” FFGowskich Star Warsach. W świątyni czaił się IG-177, którego grałem kartą IG-100 Magna Guard z zestawu Hunters and Force Users, natomiast droidom przychodziło zmierzyć się z innym pułkownikiem Mesjasza, D3-4D, któremu wybrałem kartę Assassin Droid z zestawu Scum and Villany.

Obaj ci goście mogą stanowić prawdziwe wyzwanie dla całej drużyny, a co dopiero dla pojedynczych postaci. Np. Assassin Droid ma wyrzutnię rakiet, która potrafi zdjąć większość postaci jednym trafieniem (ma Breach 1, czyli ignoruje 10 punktów Soaka, a zadaje… 20 obrażeń), bo zasadniczo służy do rozwalania pojazdów. Z kolei Magna Guard dysponuje imponującym Soakiem 8, co w połączeniu z jego Wound Tresholdem na poziomie 20 sprawia, że naprawdę trudno dziada ubić (a jakby tego było mało ma też zdolność Parry, którą może zmniejszać trafienia wręcz).

Wchodząc do gry takimi pionkami wiedziałem, że po stronie graczy mogę mieć ofiary śmiertelne, ale szczerze mówiąc byłem na to gotowy i pasowało mi to. Gracze byli na obcym terytorium, w miejscu, gdzie rządzą zbuntowane droidy, popełnili taktyczny błąd rozdzielając się i mogło to mieć swoje konsekwencje.

Z przyjemnością więc donoszę, że nikt nie zginął, a obie walki uważam za bardzo udane. D3-4D siekł wyrzutnią rakiet, ale V-0 ripostował mocą (co za moment!). Chwilę potem IG-200 zdał sobie sprawę, że nawet przejmując kontrolę nad częścią minionów D3-4D będzie trudnym orzechem do zgryzienia, bo dysponuje potężnym light repeating blasterem (damage 11 i auto-fire!). V0 desperacko próbował taranować statkiem, ale bez powodzenia. IG-200 trafiony skoczył w jego stronę (tu chyba był cliffhanger i przejście między nitkami fabuły)… uratowała go tylko jego ikoniczna wciągarka, ale ja dodałem do pieca zestrzeliwując rupieciowy statek BG rakietą droida asasyna i wyłączając ich z pościgu. Przegrana walka, ale moim zdaniem jedna z bardziej emocjonujących w całej kampanii.

Na froncie jedi-świątynnym także było ciekawie. Uwolniwszy więźnia (o niej – niżej) Corso zlecił Kosie odeskortowanie jej na Liścia, a sam oszukawszy droida przesłuchującego wykorzystał go, by dostać się do centrum świątyni. W walce wokół pociągu i działa dorzuciłem ze trzy grupy droidów-minionów, ale tutaj BG pokonali już jednego śmieciowego droida, więc uznałem, że to będzie scena mano-a-mano – samotny Jedi vs droid stworzony, by walczyć z Jedi.

Szanse Corso w tym starciu były moim zdaniem takie sobie, mimo iż potrafił on rzucać swoimi świetlnymi nożami, z czego skwapliwie skorzystał. I tutaj zdarzył się największy fuks tej sesji – Tomek uzyskał krytyczne trafienie droida i wypadł efekt, który sprawił, że IG-177 tracił swój darmowy manewr w rudzie! Innymi słowy – raniony w kończynę droid nie był w stanie nadążyć za wiecznie uciekającym (strainującym się co prawda, ale nadal) Sharem Corso.

Po jakiejś rundzie czy dwóch takiej zabawy w ciuciubabkę wycofałem IG-177 do centrum sterowania placówką i powiedziałem, że wzywa on posiłki. Na tym zakończyła się ta sekcja, zrobiłem takiego cliffhangera – wpada Kosa, ale za nim słychać, że droidy detonowały wejście, którym dostali się tu bohaterowie i teraz muszą szukać innej drogi przez podziemny kompleks pod świątynią.

Podobnie jak z pierwszej walki, tak z tej byłem wielce zadowolony – obrót spraw był naprawdę zaskakujący – najpierw pułapka z droidem przeznaczonym do walki z Jedi, a potem łut szczęścia, niczym działanie Jasnej Strony Mocy, która postanowiła wyrównać szanse.

Sprawy różne

Ostatecznie jednak z perspektywy graczy obie walki były przegrane, z obu BG się wycofywali. I to też dla mnie było OK, zwłaszcza w przypadku pościgu za pociągiem i działem. Po sesji rozmawialiśmy, że gdyby wszyscy myśleli o swoim Duty, to być może przynajmniej jedna z tych nitek skończyłaby się inaczej. Duty postaci Gosi, V0, był bowiem sabotaż, który idealnie nadawał się do tego, żeby wyprzedzić pociąg D3-4D, wysadzić słupy pod monoszyną, dać się pociągowi wykoleić, a potem nawalać się w powstałym wraku z uszkodzonym D3-4D. To byłoby zagranie z wykorzystaniem okoliczoności, które naprawdę wiele zmieniłoby w fabule, bo w efekcie przyciągnęłoby na następnej sesji do wraku Mesjasza, chcącego uratować co się da z szczątków mega-działa. Niestety (lub stety), gracze poszli na żywioł, co przypłacili klęską.

Po rozegraniu tej sesji dotarło do mnie, że IG-177 oraz D3-4D, których dotychczas traktowałem jako przeszkody, musieli stać się prawdziwymi adwersarzami BG. To już nie byli pół-anonimowi pułkownicy Mesjasza droidów, lecz stwory, które skopały tyłek BG. A kto kopie tyłek BG, ten wystawia piłkę do sceny zemsty. Ich powrót w kampanii był kwestią czasu.

Drugim wątkiem, który czekał na odpalenie był wątek Shii Moth Evon. Zaplanowałem sobie, że więzień, którego droidy trzymają w świątyni jest dla nich ważny – jest kimś, kto wcześniej współpracował z nimi zanim doszło do walk na linii Imperium-Droidy. Ale dla Rebeliantów oznaczało to, że tak naprawdę uwolnili imperialnego szpiega. Szpiega, co do tożsamości którego nie mieli jak na razie żadnych wskazówek, prócz jej własnych słów.

Zostaliście z niczym – co teraz?

Można powiedzieć, że BG zostali z niczym. Głowa Rezystora RWW-0207 pozostała na pasku IG-177. Pociąg z mega działem popędził do kryjówki Mesjasza. Droidy na środku rdzawego pustkowia, Corso zamknięty wewnątrz kompleksu świątyni.

Ale przecież na następnej sesji do układanki miał wrócić Keenor Kallat. Czy Shia Moth Evon przeszkodzi mu w wykonaniu jego ruchów? Czy Shar Corso odkryje coś wewnątrz świątyni? A droidy – czy widząc klęskę IG-200, V0 zacznie samodzielnie decydować o sobie i odkryje w swoim wnętrzu coś innego, nowego? O tym w następnym raporcie.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s